Latające Tygrysy nad Chinami | Część 2

Od chwili wybuchu wojny chińsko-japońskiej w 1937 roku Chiny starały się uzyskać amerykańskie wsparcie. Po wybuchu II wojny światowej amerykański Export – Import Bank udzielił chińskiej firmie Universal Trading Corporation 45 mln dolarów pożyczki na zakup zaopatrzenia dla cywilów[5]. Był to jednak dopiero początek chińskich zabiegów o uzyskanie korzystnych dla Państwa Środka pożyczek. Kolejne podejmowano w czerwcu 1940 roku. Jesienią 1940 roku Stany Zjednoczone przekazały Chinom kolejne 25 mln dolarów[6]. Również jesienią tego samego roku generalissimus opisał problemy i potrzeby finansowe Chin ambasadorowi Stanów Zjednoczonych przy rządzie Kuomintangu, Nelsonowi T. Johnson.

Nie był to jednak koniec wsparcia uzyskanego ze strony Ameryki. W listopadzie 1940 roku do USA została wysłana chińska misja wojskowa, na czele której stanął generał Mao Pang-tzo, szef działu operacyjnego Chińskich Sił Powietrznych, oraz płk. C. Chennault[7]. Misja chińska 25 listopada 1940 roku przedstawiła swoje postulaty władzom amerykańskim. Chińczycy liczyli, iż otrzymają od Amerykanów 500 samolotów bojowych wraz z załogami, które miały służyć do czasu, aż Chińczycy zorganizują i wyszkolą odpowiednią ilość własnych obywateli. Oczekiwano również, że Amerykanie przekażą Chinom materiały pozwalające na budowę 14 dużych lotnisk, 122 pasów startowych oraz amunicję, która pozwoliłaby na prowadzenie walk z Japończykami co najmniej przez rok[8]. W związku z próbami pozyskania w USA sprzętu dla 30 chińskich dywizji, misja kierowana przez gen. Mao natrafiła na wiele trudności, których nie było przy organizowaniu sprzętu lotniczego. Jak dowodził amerykański historyk:

4 grudnia dr. Stanley K. Hornbeck z Departamentu Stanu zasugerował, by wojskowa pomoc dla Chin rozpoczęła się od lotnictwa, stwierdził również, że Departament Stanu nie będzie robił żadnego sprzeciwu wobec werbowania amerykańskich ochotników. 19 grudnia 1940 Roosevelt zaakceptował amerykańską pomoc dla Chin i zwrócił się do departamentów Stanu, Wojny, Floty i Skarbu z prośbą o stworzenie możliwości wprowadzenia programu w życie[9].

Niestety program ten nie został w pełni zrealizowany w skutek działań brytyjskich i amerykańskich. Problemem było znalezienie nowoczesnych myśliwców – o pomoc w samolotach do USA zwróciła się również Wielka Brytania, której współpraca z Amerykanami zaowocowała powstaniem myśliwca P-51 Mustang. Ostatecznym rozwiązaniem problemu „myśliwców dla Chin” okazało się przekazanie Chinom 100 amerykańskich P-40B znajdujących się w Wielkiej Brytanii. Strona brytyjska wzięła na siebie odpowiedzialność za skompletowanie wyposażenia do myśliwców. W pośpiechu „Chińczycy zgodzili się na przyjęcie pierwszych 36 P-40 bez istotnego wyposażenia bojowego[10]”. Problemem było jednak nie tylko zorganizowanie jednostek myśliwskich, ale również zebranie odpowiedniej ilości bombowców.

Podczas gdy różne biura pracowały nad tymi propozycjami, (…) pan Soong i jego chińscy koledzy przedstawili prezydentowi projekt bombardowania Japonii z chińskich baz za pomocą bombowców B-17 obsadzonych przez amerykańskich ochotników. Propozycja ta zyskała znaczną uwagę, w przeciwieństwie do propozycji generalissimusa przewidującej zatopienie japońskiej floty. Gen. George C. Marshall, Szef Sztabu Armii Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że propozycja ta ma wsparcie Sekretarza Stanu, Cordella Hulla i jego kolegi, Sekretarza Skarbu Henry’ego Morgenthau’a[11].

Amerykańskie bombowce Martin B-10 podczas ćwiczeń. Fot. Wikipedia Commons.
Amerykańskie bombowce Martin B-10 podczas ćwiczeń. Fot. Wikipedia Commons.

Podczas dalszych badań ustalono jednak, że Chińczycy przeprowadzili już wcześniej nieudane akcje nad terytorium japońskich Wysp Macierzystych, do których wykorzystywali bombowce Martin B-10. Jedna z takich akcji miała miejsce 19 maja 1937 roku, kiedy to dwa startujące z Ningbo bombowce dowodzone przez Xu Shuanshenga dokonały rajdu nad Nagasaki, Fukuokę, Karume i Sagę, gdzie zrzuciły 200 tysięcy ulotek[12]. Chińskie bombowce nie zabrały bomb, ponieważ władze Kuomintangu zdawały sobie sprawę z tego, jak może zostać przyjęte bombardowania japońskich miast na zachodzie. Ponadto zamierzano dotrzeć do Europejczyków przebywających w Kraju Kwitnącej Wiśni. Do regularnego bombardowania Chińczycy zamierzali użyć o wiele bardziej wytrzymałych i nowocześniejszych bombowców B-17. Plan ten miał jednak poważny minus – wyszkolone amerykańskie załogi znające bombowiec B-17 były rzadkością, podobnie jak B-17[13]. Co więcej, przerzucenie potężnych amerykańskich bombowców na lotniska w Chinach znajdujące się poza zasięgiem japońskich bombardowań było bardzo trudne[14].

Pomimo licznych trudności, 15 lutego 1941 roku, gen. George Marshall zwrócił się do Departamentu Stanu z pytaniem o możliwości zatrudniania pilotów, którzy obsadziliby przekazane Chinom myśliwce P-40B, bez naruszenia obowiązujących przepisów o neutralności. Znalazł się również chętny do organizowania zaciągu[15] – związany z Partią Republikańską – biznesman Wiliam D. Pawley. W ciągu zaledwie kilku miesięcy udało mu się zakontraktować 101 pilotów, 63 z lotnictwa Marynarki Wojennej i 38 z Armii[16]. Jednocześnie prowadzący rekrutację W. D. Pawley wysłał do Chin swojego brata Edwarda, który poinformował, że Chiny są zupełnie nieprzygotowane na przyjęcie ochotników. W tej sytuacji E. Pawley postanowił zorganizować lotniska szkolne i treningowe dla powstającej jednostki ochotniczej na terenie kontrolowanej przez Brytyjczyków Birmy, na co wyraził zgodę marszałek lotnictwa Sir Robert Brooke-Popham[17].

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*