Nowoczesność chyba jeszcze się nie skończyła… Rozmowa z dr Magdaleną Gawin

Trzymając się koncepcji postępu i nowoczesności warto zwrócić uwagę na nieustanne nawoływanie do modernizacji, lub straszenie zacofaniem. Czy z punktu widzenia historii ten termin ma w ogóle sens?

Straszenie zacofaniem, ciemnotą, zabobonem jest ulubionym chwytem erystycznym pewnej części publicystów. Powiem tyle, że również i Zachód, który jest dla Polski podstawowym punktem odniesienia  miał wiele głupich pomysłów modernizacyjnych, vide – antropologia rasowa, eugenika. To raczej uczula, że nie musimy wprowadzać wszystkiego, co jest na Zachodzie. Nawet jeśli to coś ma sankcję niepodważalnej, rzekomo obiektywnej nauki. Rozmawiamy dzień po tym, jak parlament brytyjski uchwalił ustawę umożliwiająca biologiczne rodzicielstwo trzech osób na raz. Podążanie parę kroków z tyłu daje przewagę obserwowania pewnych zjawisk, dzięki czemu nie trzeba eksperymentować w kraju.

Na pewno istnieje wielość nowoczesności, nie istnieje jeden sztywny wzorzec. To po pierwsze, po drugie ludzie, którzy straszą zacofaniem najczęściej nie chcą zmienić czegoś w kraju, po to, żeby go poprawić, ulepszyć.

Bo wtedy ten modernizacyjny dyskurs zamienia się w ideologiczną pałę. Jak słyszę, że nowoczesność to in vitro, antykoncepcja, aborcja na życzenie, gender na uczelniach i suwak na listach wyborczych itd. to jest żadna recepta dla Polski. Tak nowoczesność rozumiał trochę Boy-Żeleński, potem przyszła wojna i stanął przed plutonem egzekucyjnym jako polski inteligent w 1941 . A ksiądz, który dla niego był symbolem okupacji został rozstrzelany dwa lata wcześniej. Dla mnie nowoczesność to kwestia bezpieczeństwa, żeby już żaden inteligent nie zginął za to, że tworzył polską kulturę, ani żaden inny obywatel mojego kraju. Nowoczesność to zdolność wyciągania wniosków z naszej historii, to umiejętność wychowywania ludzi na obywateli. Tego się nie da zrobić bez historii. W Polsce po 1989 r. wiele środowisk uwierzyło w koniec historii, gorliwie piętnowało rusofobię, przyklaskiwało kiedy władze demontowały armię i kasowały nauczanie historii w szkołach. To było promowanie bezmyślności.

Historycy często odżegnują się od ocen, ale jednak chciałbym Cię o takową prosić. Czasy nowoczesne z jednej strony to naprawdę ogromny postęp technologiczny i jakości życia. Ale z drugiej strony podkreśla się że był to okres największych zbrodni i zbrodniczych ideologii. Niektórzy wskazują także, że ta prosperity dotyczyła jedynie małej części świata. Kim byli, jacy byli, ludzie tworzący idee nowoczesności i wdrażający je w życie?

Bronisław Wildstein w omówieniu mojej książki napisał, że nowoczesność jest problemem. Bo jest. Bo nie da się jej zamknąć w jednym zdaniu.  Z kolei Maciej Janowski powiedział kiedyś, że postęp medycyny i technika ocaliła więcej osób, niż zabiła w dwóch wojnach. I to jest też prawda, tylko, że taki rachunek jest nieludzki. Bo postęp zakładał, że razem z nauką i człowiek będzie ciut lepszy. W drugiej dekadzie XX wieku ludzie wierzyli, że wchodzimy w najbardziej humanitarny okres historii. Dawniej były wyprawy krzyżowe, palenie na stosach, tortury, procesy czarownic, epidemie dżumy i cholery, a dzisiaj proszę: łaźnie miejskie, szczepionki ochronne, dzieci w ławkach szkolnych, opieka medyczna, kolonie letnie, domy dla robotników, głosowanie powszechne.  Była też i po drodze I wojna św. ale osłodzona odzyskaniem własnego państwa. Dwadzieścia lat później przyszło to najgorsze. Weszli Niemcy i Sowieci, okazało się, że system taśmowy sprawdza się nie tylko w produkcji, ale w zabijaniu ludzi. Druga wojna wypaliła Polskę; ale dobijał ją PRL, bo trwał ponad cztery dekady. Przygotowuję książkę o tym, jak wymiar sprawiedliwości PRL sądził zbrodnie niemieckie na przykładzie jednego regionu Polski, ostatnie śledztwo pochodzi z 1984 r. i zostało, muszę użyć właściwego słowa – najbezczelniej sfałszowane. Z jednej strony to logiczne, jeśli wsadzali do więzienia członków opozycji demokratycznej to dlaczego nagle mieli się okazać sprawiedliwi wobec oprawców z lat wojny. Ale to pokazuje na głębszy poziomie czym był PRL. Tego wątku – świadomego poniechania ścigania oprawców, fałszowani wyniku śledztw w ramach GKBZH,  werbunku agentów Gestapo  i samych gestapowców do na TW UB  dotąd nikt nie pokazał. Każda demokratyczna Polska, która powstałaby po 1945  nie dopuściłaby do takich rzeczy. Nie uspokajają mnie doniesienia, że USA i Francja też werbowały, bo Niemcy mordowali polskich obywateli,  a nie Francuzów i Amerykanów. I jeśli w Polsce agent Gestapo rejestrowany w dwóch kartotekach AK i AL unikał odpowiedzialności w 1955 r., bo werbowano go „na donoszenie o nadużyciach w zakładzie pracy”  to sygnalizuje to zupełnie inną skalę zjawiska. Powinniśmy być świadomi takich rzeczy, pamiętając, że życie społeczne i kultura nie była tworzona przez komunistów, i że odrzucenie PRL nie może oznaczać zerwania ciągłości z kulturą, o czym już mówiłam. Mówimy wyraźnie o aparacie represji, nie o ludziach, którzy w PRL żyli, pracowali i byli Polsce potrzebni. Bilansu XX wieku nie można w zamknąć  w jednej ocenie. Można mówi o kilku nachodzących na siebie płaszczyznach ocen. W Polsce nowoczesność na długie lata została  ustawiona przez Piłsudskiego i Dmowskiego. Ale te postaci to wierzchołek góry lodowej.  Nowoczesność  w Polsce tworzył lekarz, dziennikarz,  przedsiębiorca, nauczycielka, księgarz  i aptekarz. Cała masa porządnych ludzi, którzy w latach II wojny światowej znaleźli się obozach koncentracyjnych albo stanęli przed plutonem egzekucyjnym. Tak to niestety wyglądało.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*