Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Od Winchestera do Mausera. Wojsko Polskie II RP – unifikacja uzbrojenia strzeleckiego

Od Winchestera do Mausera. Wojsko Polskie II RP – unifikacja uzbrojenia strzeleckiego

Kiedy 17 września 1939 roku na nasze terytorium wkraczała sowiecka Armia Czerwona, świadkowie tych zdarzeń dosyć zgodnie podkreślali „dziadowski” wygląd tej armii – karabiny na sznurkach, byle jakie buty i mundury. W porównaniu z naszym, naprawdę eleganckim wojskiem – w dopasowanych mundurach, z błyszczącą bronią, sowieci prezentowali się (a czasem i zachowywali) jak banda zbójców. Mało kto pamiętał natomiast, że dwadzieścia lat wcześniej polskie wojsko wyglądało niewiele lepiej. Różnorodne umundurowanie, uzbrojenie od sasa do lasa, a bywało, że w jednym szeregu maszerował żołnierz z eleganckim winchesterem obok druha z długaśnym austriackim mannlicherem.

Liczebność najważniejsza

Wraz ze zbliżającym się końcem działań wojennych różne polskie ośrodki niepodległościowe przystąpiły do tworzenia struktur państwowych, organizując jednocześnie własne siły zbrojne. Odziały powoływała Rada Regencyjna, Rząd Ludowy w Lublinie, powstawały też spontanicznie w oparciu o zakonspirowane struktury Legionów Polskich, oddziały PSZ, garnizony austriackie o większej liczbie Polaków, czy wreszcie kadrę byłych korpusów polskich w Rosji. Tak tworzyło się przyszłe Wojsko Polskie. Jednak celem tej publikacji nie jest opisywanie kolejnych faz tworzenia się narodowych sił zbrojnych. Dla naszych potrzeb wystarczy powiedzieć, że ich rozwój organizacyjny był bardzo szybki.

Wilno, Plac Łukiski, 19 kwietnia 1919. Przegląd oddziałów Wojska Polskiego po zajęciu miasta. Za Józefem Piłsudskim generałowie: Edward Śmigły-Rydz, Stanisław Szeptycki, Kazimierz Sosnkowski.
Fot: Wikimedia Commons

Kiedy Piłsudski wrócił z niemieckiej niewoli mógł dysponować zaledwie sześcioma batalionami piechoty i trzema szwadronami jazdy tzw. Polnische Wehrmacht. W ciągu osiemnastu miesięcy stworzono z niczego armię, która  w kwietniu 1919 roku liczyła już czterdzieści pułków piechoty i siedem batalionów strzelców,1 a wiosną 1920 roku rozrosła się do dwudziestu jeden dywizji piechoty i siedem brygad kawalerii – łącznie 740 tys. żołnierzy. Armia ta była co prawda słabo wyszkolona, dosyć pstrokato umundurowana i wyposażona w zbieraninę broni z całego świata, ale ożywiał ją niesamowity duch walki.

W październiku 1920 roku, a więc zaledwie w dwa lata później w jej szeregach znajdowało się ponad milion żołnierzy i oficerów. Istniały wówczas dwadzieścia dwie dywizje piechoty (po 4 pułki piechoty i l pułk artylerii każda) oraz przeszło dwadzieścia ochotniczych rezerwowych pułków piechoty2. Kawaleria posiadała w tym czasie trzydzieści pięć pułków i liczyła prawie 40 tyś. ludzi3. Ponadto istniał l pułk pancerny posiadający ok. 120 czołgów4 oraz zalążki 3 pułków lotniczych dysponujących ponad 200 samolotami. Armia ta w drugiej połowie 1920 roku pochłaniała 60 proc. ogólnych wydatków państwa.

Koniec wojny z bolszewicką Rosją rozpoczął proces demobilizacji armii i jej przejście na organizację pokojową. Utworzono Radę Wojenną. Dokonano również nowego podziału terytorialnego wyodrębniającego 10 Okręgów Korpusów, które miały przygotowywać mobilizację oddziałów znajdujących się na ich terenie. Okręgi były  podzielone na okręgi poborowe.

Według expose ministra spraw wojskowych, wygłoszonego w sejmie 8 marca 1921 r., etat pokojowy armii miał obejmować m.in. 90 pułków piechoty, 5 batalionów czołgów, 40 pułków jazdy, 3 pułki lotnicze, artylerię, wojska łączności, inżynieryjne itp. Ładnie to może wyglądało na papierze, ale organizatorzy Wojska Polskiego stali przed wieloma wyzwaniami. Jednym z nich była unifikacja uzbrojenia i wyposażenia armii.

Pod koniec stycznia 1919 roku na posiadane ponad 100 tysięcy karabinów, 40 proc. pochodziło z armii austriackiej, 30 proc. z niemieckiej, 20 proc. z rosyjskiej, a 10 proc. miało jeszcze zupełnie inny rodowód. Później przyszły dostawy z pożyczek francuskich, amerykańskich, belgijskich, włoskich a nawet szwajcarskich. Najwięcej materiałów wojennych dotarło do Polski z Francji. Wśród nich było ponad 1500 armat, 12,4 tys. szt. karabinów maszynowych, 750 tys. karabinów, itp., itd. Pod koniec 1920 roku francuska broń strzelecka była na wyposażeniu 48 proc. jednostek piechoty, niemiecka 30 proc., austriacka 17 proc. a rosyjska i inna 5 proc.

  • Messerschmitt

    Ciężko zgodzić się z „dziadowskim” wyglądem RKKA wkraczającej na teren Polski 17 września. Obraz „wojska w łachmanach” to często efekt nałożenia obrazów z walk Armii Czerwonej w latach 1944-45 po reformie mundurowej z 1943 roku. Umundurowanie i wyposażenie przyjęte na stan po 1935 roku można uznać za nieodbiegające jakością i funkcjonalnością (estetyka jest rzeczą gustu) od innych armii. Samo deprecjonowanie przeciwnika (jego wyposażenia etc.) może być również krzywdzące dla Wojska Polskiego które toczyło z nim walki.

  • Krzysztof Mutrynowski

    Na trzeciej stronie artykułu wkradł się pewien błąd. W zdaniu opisującym lata wycofywania poszczególnym typów karabinów napisane jest, że berthier to konstrukcja włoska, a był to przecież karabin francuski.

Partnerzy



Przewiń do góry