Operacja „Wisła” konieczność czy czystka etniczna ?

Jedną z bardzo wielu białych plam we wzajemnych relacjach polsko-ukraińskiech jest problem operacji „Wisła”, z jej niezrozumiałą dla większości społeczeństwa genezą, przebiegiem i tym, czym w istocie operacja „W” była. No właśnie, czym ? Zwykłą, bezmyślną czystką etniczną, ze wszystkimi jej niszczycielskimi dla lokalnej społeczności z jej kulturą, tradycją konsekwencjami? Czy też wyższą koniecznością w imię tego co Francuzi zwykli określać mianem raison d’État – racji stanu ?

Na zdj. Tablica w Beskidzie Niskim upamiętniająca wypędzonych w ramach akcji „Wisła”

Na „oficjalnym” obrazie operacji „Wisła” wywarła piętno propaganda PRL. Masowość przekazu wersji wydarzeń głoszonych przez komunistyczne władze, zapewniła wydawana w ogromnym nakładzie i wielokrotnie wznawiana, książka Jana Gerharda, Łuny w Bieszczadach, oraz oparty na niej film Ewy i Czesława Petelskich, Ogniomistrz Kaleń, a także publicystyka Edwarda Prusa. Zawarta w tych dziełach wizja bandytów z UPA, mordujących w okrutny sposób niewinnych polskich cywili, oraz broniących ich dzielnie milicjantów i żołnierzy zapadła w pamięć kolejnych pokoleń. Zgodnie z wolą rządzących, taki obraz wydarzeń miał stanowić moralne usprawiedliwienie przeprowadzonej wiosną 1947 r. operacji przesiedlenia ludności ukraińskiej.

Aby zdać sobie sprawę czym tak naprawdę była operacja „Wisła” należy przybliżyć szereg zagadnień dotyczących relacji polsko – ukraińskich w opisywanym okresie, wokół których narosło niejednokrotnie bardzo wiele mitów, przekłamań oraz bardziej, lub mniej świadomych niedomówień. Bo czy można nazwać kłamstwem tezę, twierdzącą, że UPA mordowała Polaków ? – oczywiście, że nie można – bo mordowała, lecz z drugiej strony, takim samym przekłamaniem byłoby twierdzenie głoszące, że operacja „Wisła” doprowadziła do likwidacji UPA w południowo wschodniej Polsce – bo nie doprowadziła. Jednakże aby całość zagadnienia uporządkować, należy zacząć od ukazania stosunków między Polakami a Ukraińcami w latach poprzedzających opisywane zagadnienie. Środowiska ukraińskie twierdzą bowiem, że charakter tychże relacji, szczególnie w okresie międzywojennym, miał rzekomo doprowadzić do wystawienia Polakom rachunku krzywd, za które przyszło naszym kresowym rodakom zapłacić, przeważnie najwyższą cenę.

Analizując oficjalną politykę powojennej polski w przededniu „operacji Wisła” należy zaznaczyć, że władze polskie nie prowadziły jakiejś spójnej polityki dotyczącej mniejszości narodowych. Stosunek władz do poszczególnych mniejszości był odzwierciedleniem stosunków z krajem w którym stosowna mniejszość stanowiła większość. Stosunek do mniejszości ukraińskiej był więc uwarunkowany relacjami ze Związkiem Sowieckim. Jako, że podziemie ukraińskie w Polsce, było zdecydowanie przeciwne ideologii komunistycznej, a przy tym pozbawione jakichkolwiek sojuszników, to wszelkie represje ze strony władz polskich spotykały się z akceptacją władz ZSRS.

 W 1944 roku w nowych granicach państwa polskiego pozostawało około 650 tys Ukraińców, jednakże granice między Polską a Sowiecką Ukrainą nie były jeszcze wówczas sprecyzowane. Ich korekty w lipcu 1944 roku domagał się ówczesny I sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii (bolszewików) Ukrainy Nikita Chruszczow. Do jesieni 1944 roku na granicy z Ukrainą nie było żadnych polskich jednostek wojskowych. Granicę patrolowali wyłącznie żołnierze sowieccy.

Władze PKWN od samego początku wychodziły z założenia, że podstawowym sposobem rozwiązania problemu mniejszości ukraińskiej w Polsce, powinna być deportacja tejże do ZSRS. Wkrótce oba kraje podpisały w tym celu umowę o wymianie ludności (obowiązywała do 1947 roku) na mocy której w obecne granice Polski mogła także powrócić polska ludność kresowa. Wedle niniejszej umowy, wymiana ludności miała mieć charakter wyłącznie dobrowolny, jednakże sam fakt posiadania przez mniejszość ukraińską formacji zbrojnej otwarcie głoszącej ideę powstania niepodległego państwa ukraińskiego, powodował, że władze PKWN robiły wszystko, by uniemożliwić Ukraińcom pozostanie w Polsce. Dochodziło do sytuacji, w których ludność ukraińska decydowała się na wstępowanie do lokalnych struktur PPR, lub nawet na zmianę wyznania z unickiego na rzymskokatolickie, by móc pozostać na zamieszkiwanych od wieków ziemiach.

W październiku 1944 roku rozpoczęto akcję przesiedlania Ukraińców z Polski. Skorzystały z niej głównie osoby, których rodziny pozostały po drugiej stronie granicy, bądź takie, które straciły cały dobytek w wyniku działań wojennych. Do marca 1945 roku wyjechało z Polski około 81 tys. Ukraińców, w listopadzie liczbę wysiedlonych szacowano na 123 tysiące.

Na miejsce wysiedlonych sprowadzano rodziny polskie wracające z kresów. Spotkało się to ze zdecydowanym oporem UPA, która niejednokrotnie paliła gospodarstwa opuszczone przez Ukraińców, czynili tak często również wysiedlani gospodarze. Ukraińskie podziemie stosowało także politykę tzw „równowagi strachu” paląc polskie osady w odpowiedzi na wysiedlanie ludności ukraińskiej. Doprowadzało to do wzmożonego napięcia zarówno w relacjach międzyludzkich, jak i w działaniach władz względem Ukraińców. Wraz ze spadkiem liczby ludności ukraińskiej, stało się jasne, że opór ludności pozostałej w granicach Polski będzie narastał, gdyż UPA widząc zanikanie naturalnego zaplecza w postaci miejscowej ludności, nasili działania odwetowe. Wiosną 1946 r. inicjatywę w przeprowadzaniu wysiedleń przejęło wojsko. 5 kwietnia powołano Grupę Operacyjną „Rzeszów”, w skład której włączono oddziały WP, UB, KBW, WOP i MO udział wojska znacznie przyspieszył i zbrutalizował proces wysiedlania. W tym miejscu należy dodać, że oddziały UPA nie były brane pod uwagę przy uchwalaniu amnestii dla podziemia antykomunistycznego. Władze spodziewały się, że UPA nie zdecyduje się na ujawnienie, a z ustawy skorzysta podziemie polskie (głównie WIN). Faktycznie niewielu członków podziemia ukraińskiego zdecydowało się wtedy na złożenie broni. Decydująca okazała się presja ze strony innych członków organizacji, niebagatelną rolę odgrywał również ( skądinąd słuszny ) brak zaufania Ukraińców do szczerości intencji władz komunistycznych. Powodowało to znaczny wzrost liczby ofiar podczas likwidacji oddziałów UPA.

Na zdj. Samolot Po-2 uszkodzony podczas walk z oddziałami UPA w Bieszczadach.

Jak już wspomniano, udział wojska znacznie przyspieszył proces wysiedlania.
Do 2 sierpnia 1946 roku przesiedlono łącznie 482 662 Ukraińców, w tym z województwa krakowskiego 21 776 osób, rzeszowskiego 267 795, lubelskiego 190 734. Polscy komuniści stanęli wkrótce przed dylematem – co zrobić z pozostałą ludnością ukraińską. Umowa o wymianie ludności z ZSRS kończyła się. Wcześniej, już w 1944 roku Józef Stalin zadecydował, że Polska ma być państwem jednorodnym etnicznie. Postanowiono więc, że jedynym rozwiązaniem będzie wywiezienie pozostałej w Polsce ludności ukraińskiej na ziemie zachodnie i osiedlenie jej w rozproszeniu.
Bezpośrednim pretekstem ( przysłowiową iskrą na beczce prochu ), do rozpoczęcia operacji „Wisła” było przeprowadzenie przez sotnię „chrina” udanego zamachu na generała Karola Świerczewskiego ( 28 marca 1947 r. ). Dzień po śmierci generała zebrało się w Warszawie na nadzwyczajnym posiedzeniu Biuro Polityczne PPR. W spotkaniu uczestniczyli czołowi działacze tej partii z Bolesławem Bierutem na czele. Wszyscy zebrani zdawali sobie sprawę z faktu, że śmierć generała Świerczewskiego mogła by uczynić z działalności UPA problem natury politycznej. Brak zdecydowanej reakcji, połączony z nadal stosowanymi dotkliwymi represjami wycelowanymi w polskie podziemie, mógł negatywnie wpłynąć na społeczny stopień poparcia dla komunistów. Postanowiono przyspieszyć planowaną początkowo na jesień 1947 roku akcję przesiedleńczą. Planowaną akcję planowano uzgodnić z władzami ZSRS i Czechosłowacji. Na prośbę Michała Żymierskiego skierowaną do Ministra Obrony ZSRS Nikołaja Bułganina, granica po stronie sowieckiej została wzmocniona przez oddziały NKWD. Przygotowanie odpowiednich planów powierzono generałowi Marianowi Spychalskiemu oraz Stanisławowi Radkiewiczowi. Plan przesiedlenia ludności ukraińskiej określano eufemistycznie mianem „ewakuacji” a za cel operacji uznano bez ogródek „ostateczne rozwiązanie problemu ukraińskiego w Polsce”. Początkowo cała operacja funkcjonowała pod kryptonimem „operacji specjalnej wschód”, jednak na wniosek Mariana Spychalskiego kryptonim zmieniono na „operacja Wisła”. Państwowa Komisja Bezpieczeństwa uchwałą z dnia 7 kwietnia 1947 r. powołała „Grupę Operacyjną Wisła”. Ukraińców planowano przesiedlić na tereny województw: koszalińskiego, olsztyńskiego i szczecińskiego.

Ludność objęta przymusem przesiedlenia imała się wszelkich sposobów by uzyskać pozwolenie na pozostanie w miejscu zamieszkania, istniały bowiem specjalne oporządzenia, by takowy „papier” uzyskać. Dotyczyło to przede wszystkim „zasłużonych” członków lokalnych władz, aparatu bezpieczeństwa oraz wojskowych i ich rodzin.Szczególnie pożądane stało się posiadanie syna w wojsku bądź w milicji. Zdarzało się , że od wywózki ratowało zawarcie mieszanego małżeństwa, lub prozaiczne wręczenie łapówki „komu trzeba”. Nie istniała jednak całkowicie pewna droga do uzyskania takiego pozwolenia, która zapewniała by całkowitą pewność uniknięcia przesiedlenia. Szacunkowe dane podają, że stosowne pozwolenie otrzymało około 1000 osób.

Akcja wysiedleńcza rozpoczęła się 28 kwietnia 1947 roku o godzinie 4 rano. W pierwszej kolejności objęto nią powiaty; Sanok, Lesko, Przemyśl, Brzozów, i częściowo Lubaczów. Następnie obszar działań poszerzono o powiaty; Jarosław, Lubaczów, Gorlice, Nowy Sącz, Nowy Targ, a także część miejscowości w województwie lubelskim. Akcje odbywały się w ten sposób, że wojsko otaczało osady pierścieniem, po czym – jako że chodziło mimo wszystko o przesiedlenie obywateli polskich, dawano około dwóch godzin na załadowanie najpotrzebniejszych rzeczy na furmankę. Za pozostawioną ziemię miano wypłacić rekompensatę. Następnie przesiedlaną ludność kierowano do wyznaczonych miejsc koncentracji. Tam funkcjonariusze UB dokonywali selekcji przesiedleńców, starając się wyłowić „niepewne elementy”. Tworzono dokładne spisy przesiedleńców i ich mienia, starano się również werbować agentów mających wskazać domniemanych członków ukraińskiego podziemia. Osoby podejrzane o sympatyzowanie z UPA, jeśli nie zostały od razu aresztowane, dzielono na specjalne kategorie: „A” – notowany przez UB, „B” – notowany przez zwiad wojskowy, „C” – zastrzeżenia zgłosił komendant transportu. Rodziny, którym przydzielono takie oznaczenia, miały być osiedlane co najwyżej po jednej w danej miejscowości. Pozostałych Ukraińców wywożono daleko od granicy państwowej i lokowano w skupiskach nie przekraczających 10 procent miejscowej ludności. Trzeba w tym miejscu dodać, że dużą część podejrzanych (bądź po prostu pomówionych) o sprzyjanie UPA wysyłano do Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie, co wiele osób, ze względu na fatalne warunki sanitarne i żywieniowe, lub też w wyniku nękania fizycznego i psychicznego przez załogę obozu, przypłaciło zdrowiem lub życiem. Około 27 osób, głównie starców i niemowląt zginęło, na skutek trudnych warunków podczas przejazdu do miejsca osiedlenia. Operacja „Wisła” zakończyła się 31 lipca 1947 roku. W jej efekcie wysiedlono około 140 tys. osób. Podobnie jak Polacy wyjeżdżający ze Lwowa i innych miejscowości Galicji Wschodniej , także przesiedleńcy z akcji „W” musieli opuścić ziemie zamieszkiwane przez nich od pokoleń. Trzeba uczciwie przyznać, że duża cześć z nich nie miała nic wspólnego z działalnością UPA. Szczególnie tragiczny okazał się być los Łemków, ludność ta od wieków zamieszkująca obszar Beskidu Niskiego, w dwudziestoleciu międzywojennym silnie dystansowała się od sprawy ukraińskiej. Podczas przymusowych wysiedleń do ZSRS, osobiste wstawiennictwo Władysława Gomułki uratowała Łemków od wywózki. Dopiero akcja „Wisła” wpędziła Łemków w objęcia UPA, gdyż, wiedząc, że zostaną nią objęci, widząc beznadziejność swojego położenia imali się wszelkich sposobów by pozostać na w rodzinnych stronach.

Na zdj. pomnik ofiar terroru komunistycznego w Centralnym Obozie Pracy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Jaworznie, odsłonięty 23 maja 1998 

Trzeba uczciwie przyznać, że zakładane przez władze zniszczenie zbrojnych oddziałów UPA przez przesiedlenie ludności ukraińskiej na ziemie odzyskane, okazało się kompletną porażką. Przesiedlenia Ukraińców dokonano gigantycznym wysiłkiem wojska i sił bezpieczeństwa publicznego, przy ogromnych stratach materialnych państwa, kosztem niewymiernych cierpień ludności cywilnej. Tymczasem wewnętrzne raporty MSW donosiły o istnieniu zorganizowanych struktur ukraińskiego podziemia jeszcze w roku 1949. Jednakże dowódcy konkretnych sotni, widząc miażdżącą przewagę wojska polskiego, oraz bezcelowość dalszej walki, wycofywali się, przeważnie uchodząc do krajów zachodnich lub na terytorium ZSRS. Niewątpliwie więc sama akcja nie spowodowała upadku ukraińskiego podziemia, chociaż znacznie ten proces przyspieszyła.

Co się tyczy samych przesiedlonych, to początkowo czyniono im znaczne trudności w kultywowaniu własnej tradycji, czy też obrządków religijnych. Sytuacja zaczęła się zmieniać około roku 1952, kiedy to zezwolono na tworzenie amatorskich zespołów muzycznych i teatralnych, czy też umożliwiono sprowadzanie ukraińskich czasopism z ZSRS. Na fali odwilży po śmierci Stalina, władze zgodziły się na utworzenie Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno Kulturalnego. Nie zdecydowano się jednak na oficjalne potępienie operacji „Wisła” jako elementu stalinowskiego okresu „błędów i wypaczeń”.

Reasumując, operacja „Wisła” jako taka, nie była niezbędna do likwidacji ukraińskiego podziemia nacjonalistycznego, choć niewątpliwie znacznie ten proces przyspieszyła. Pytanie jak długo UPA istniała by jako realna siła w Polsce południowo-wschodniej bez przesiedlania jej ukraińskiego zaplecza, na zawsze pozostanie w sferze domniemywań. Analizując losy ostatnich ugrupowań „żołnierzy wyklętych” czyli polskiego podziemia antykomunistycznego, utrzymującego się miejscami do późnych lat pięćdziesiątych można przypuszczać, że Ukraińców spotkał by podobny los. Można ze sporą ilością prawdopodobieństwa zaryzykować stwierdzenie, że miarę umacniania się komunistycznej władzy, również środowiska ukraińskie udało by się komunistom spenetrować w stopniu umożliwiającym likwidację.

Trzeba również zadać pytanie, na ile sama operacja była wymierzona w doraźny cel likwidacji UPA, a na ile stanowiła zakrojony na szeroką skalę plan komunistów by uczynić Polskę krajem jednolitym etnicznie. Oczywiście autorami tego planu nie byli polscy komuniści, lecz najwyższe kierownictwo zasiadające na Kremlu (w praktyce była to suwerenna decyzja Józefa Stalina). W 1947 roku ziemie powojennej polski były już w 97% zamieszkane przez ludność narodowości polskiej. Jeśli natomiast przyjrzeć się tym obszarom w roku 1939 to można stwierdzić, że na wspomnianych obszarach Polacy stanowili jedynie ok 60 proc. ludności. Biorąc nawet poprawkę, na masową ucieczkę Niemców przed armią czerwoną i porównując do tego fakt, iż w przedwojennej Polsce osoby narodowości polskiej stanowiły ok 69 proc. ludności to dojdziemy do wniosku, iż przesunięcie granic naszego kraju wcale nie sprawiło, że stał się on bardziej jednolity narodowościowo. Polska stała się państwem jednolitym etnicznie, ponieważ żyjącą w jego nowych granicach ludność zmuszono do przystosowania się do kształtu tychże granic. Operacja „Wisła” stała się jednym z ostatnich etapów tego przedsięwzięcia.

Należy tu poruszyć jeszcze jedną mało znaną kwestię. Operacja „Wisła” stała się ostatnim akordem likwidacji pojęcia Galicji Wschodniej w sensie kulturowym. Kraina, którą znamy z romantycznej literatury, jako niezwykle barwną, oraz niezwykle piękną, nie tylko ze względu na ukształtowanie terenu, lecz przede wszystkim przez połączenie kultur; ormiańskiej, polskiej, ukraińskiej i żydowskiej, właściwie przestała istnieć. Dorobek dziesiątków pokoleń, odciśnięty w malarstwie, literaturze czy muzyce został unicestwiony w ciągu dosłownie paru lat. Żydów pochłonęła hekatomba holocaustu, Polacy i Ormianie padli ofiarą polityki Niemiec i później ZSRS.

Jeżeli chodzi o moralną ocenę przeprowadzenia akcji przesiedleńczej, to może ona być tylko i wyłącznie negatywna. Jest jednak powszechnym błędem, ocenianie jednej epoki historycznej przez pryzmat innej. Dziś często ma miejsce próba arbitralnego osądu tamtych wydarzeń przez współczesnych, niejednokrotnie bez szerszego spojrzenia na genezę ówczesnych realiów. Znakiem czasu wydaje się być fakt, że potomkowie przesiedlonej wówczas ludności ukraińskiej, w dzisiejszej wolnej i demokratycznej Polsce próbują wywrzeć nacisk na opinię publiczną, by jednostronnie potępiła przeprowadzoną akcję, nie zagłębiając się w historyczne tło wydarzeń poprzedzających rok 1947. Było by wielką niesprawiedliwością wobec ofiar nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i Galicji Wschodniej, gdyby nie zasygnalizować ponurej prawdy obrazującej brak współmiernej skali porównawczej między działaniami nacjonalistów ukraińskich a polskich komunistów. Obie ideologie twardo realizowały plan stworzenia homogenicznej etnicznie Polski i „oczyszczonej” z Polaków Ukrainy zachodniej. Jednakże gdy w latach 1943/44 ukraińscy nacjonaliści mordowali ludność polską i mieszaną jako „niepewną”, to polscy komuniści z analogicznych powodów taką ludność przymusowo wysiedlali. Z oczywistych powodów chluby to komunistom nie przynosi, jednak moim zdaniem różnica jest co najmniej warta odnotowania.

Do rozwiązania zostaje kwestia, czy operacja „Wisła” była czystką etniczną. W świetle prawa międzynarodowego, operacja „W” jako że, obejmowała przymusowe deportacje narodowych grup ludności, czystką etniczną bez wątpienia była. Nie było również konieczne jej przeprowadzenie. Skoro udało się zniszczyć podziemie antykomunistyczne w rejonie Białostocczyzny, Małopolski, czy w Lubelskiem, to równie dobrze można było uporać się z podziemiem ukraińskim, bez masowych wywózek ludności. Masowe przesiedlenia ludności ukraińskiej zastosowano, nie dlatego, że było to koniecznym, lecz najłatwiejszym rozwiązaniem problemu ukraińskiego. Poza tym rozwiązanie takie idealnie wpisywało się w stosowany niejednokrotnie przez komunistów model odpowiedzialności zbiorowej. Przy tym nie chodzi o to, że komuniści pozbawiali wysiedloną ludność majątku (którego utratę w większości przypadków rekompensowano na ziemiach odzyskanych) lecz o fakt, iż ludność ukraińską pozbawiano elementarnego prawa do wyboru miejsca zamieszkania, a same przesiedlenia odbywały się w atmosferze terroru i zastraszania. Gdy weźmiemy pod uwagę, że decyzja o przesiedleniu została uchwalona na specjalnym posiedzeniu Biura Politycznego PPR, a więc na polecenie wczesnych władz, to stanie się jasne, że operację „Wisła” cechują znamiona typowej zbrodni komunistycznej.
Otwarte pozostaje także pytanie, co kryło się za oficjalną wersją wywózek powodowanych „koniecznością likwidacji band UPA”. Jeżeli przyjmiemy, że władze komunistyczne w latach 1947 – 1952 zamierzały doprowadzić do asymilacji Ukraińców w polskim społeczeństwie, a wskazuje na to min. osiedlanie w rozproszeniu, oddzielenie inteligencji od chłopów, utrudnianie w rozwoju kulturowym, zabranianie używania słowa Ukrainiec, czy też masowość przeprowadzonej operacji (wysiedlano także osoby w sposób oczywisty nie związany z ukraińskim podziemiem), to można całą operację określić mianem etnobójstwa (unicestwiania grupy kulturowej bez użycia środków masowej zagłady). Wszystkie te przykłady dosyć wyraźnie wskazują, że w przypadku operacji „Wisła” problem UPA stanowił jedynie wygodną zasłonę dymną dla przeprowadzenia działań o zupełnie innym charakterze.

Istotnym problemem jest również odbiór opisywanych wydarzeń wśród Polaków i Ukraińców. Niestety do dzisiejszego dnia nie udało się wypracować wspólnej interpretacji genezy wydarzeń w opisywanym okresie. Środowiska ukraińskie bardzo często usprawiedliwiają rzezie na Wołyniu i Galicji Wschodniej i traktują je jako skutek błędnej polityki narodowościowej władz II RP. Wydarzenia te są interpretowane jako polsko – ukraińska wojna domowa, a liczba ofiar po obu stronach bywa przemilczana. Ukraińcy unikają również jednoznacznej oceny członków UPA powiązanych z rzeziami, uznając swoje podziemie nacjonalistyczne za ruch patriotyczny, a kierujących nim, za bohaterów narodowych (przykład nadania orderu Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze, w styczniu 2010 roku – ostatecznie przyznanie odznaczenia anulowano).

Jako ostatni rozdział przeprowadzonej ponad sześćdziesiąt lat temu operacji „Wisła” można uznać potępienie przesiedleń przez polskie władze. W 1990 roku akcię „W” potępił Senat RP, W 2002 roku, ubolewanie z powodu przeprowadzenia tej akcji wyraził ówczesny Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. Także prezydent Lech Kaczyński wydał w 2007 roku wspólnie z prezydentem Ukrainy, oświadczenie potępiającą przesiedlenia z roku 1947. Niestety wciąż nie doczekaliśmy się analogicznej reakcji drugiej strony, potępiającej wydarzenia z lat 1943-1944. Problem ten w historiografii ukraińskiej wciąż nie został poddany rzeczowej analizie.

BIBLIOGRAFIA

  • Akcja „Wisła”, pod red. J. Pisulińskiego; Instytut Pamięci Narodowej.

    Warszawa 2003.

  • Grabowski Henryk: Zanim doszło do akcji „Wisła”. Pruszków 2000.

  • Motyka Grzegorz: Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła” Konflikt

    polsko – ukraiński 1943 – 1947. Kraków 2011.

  • Oleśniewicz Michał: Dola Łemka. Legnica 2009.

  • Tomacki Andrzej: Akcja „Wisła” w powiecie bialskim na tle walki

    politycznej i zbrojnej w latach 1944 – 1947.

    Biała Podlaska-Warszawa 2003.

    [author image=”https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/23877_534132533283589_449447116_n.jpg” ]Jerzy Kropaczek[/author]

2 komentarze

  1. Ireneusz Gębarowski

    Polacy z Wołynia , Podola, Galicji mogli by tylko marzyć o tym aby tak zostać potraktowanym.
    Ukraincy i Łemkowie dostali gospodrstwa , ziemie . Maja swoje szkoły i kościóły. Dla jednostek to był tragedia , dla kultury również . W kontekscie Wołynia to był akt humanitarny. Ciagnaca się wojna domowa doporowadziła by do tego ze lista ofiar była by zdecydowanie większa

  2. Autor zdaje sie dopasowuje tresc i wnioski do z gory powzietej tezy ze akcja Wisla niczego nie zalatwila. Otoz nie jest to prawda.Sotnie UPA wszystkie co do jednej w 1947 roku przestaly istniec na terenie Polski.(Zostaly rozbite , lub zmuszone do ucieczki na poludnie lub wschod i tam zakonczyly swoj bandycki zywot)Poczawszy od 1948 roku zadna wieksza jednostka UPA nie operowala na terenie Polski.Wylapywano jedynie ukrywajace sie niedobitki i tych ktorzy korzystajac z wysiedlen ludnosci przeniesli sie na ziemie zachodnie i polnocne. UPA w poludniowo-wschodniej Polsce nie miala co jesc i czego szukac po wysiedleniu swoich sympatykow – dlatego przestala istniec.
    Nic tu nie pomoga wygibasy roznych pociotkow OUN-UPA w tej kwestii(Posel Miron Sycz – syn czlonka sotni Miasnyky kurenia Zelezniaka) ktory tak naprawde walczy o rehabilitacje swojego ojca skazanego za dzialalnosc w UPA na wieloletnie wiezienie.
    Historycy ukrainskiego pochodzenia (Hryhoryj Motyka – slawetne „Teki”, Ewhen Misilo i wielu innych) ktorzy pomimo pochodzenia ukrainskiego chca de facto nadawac ton w dyskusji o relacjach pomiedzy narodami – choc z racji tego sa sedziami we wlasnej sprawie.
    Powodow do przeprowadzenia Akcji Wisla byly tysiace i niezbitym faktem jest ze w jej wyniku na terenie poludniowo-wschodnich wojewodztw zapanowal SPOKOJ.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*