Polscy piloci w bitwie o Anglię – bohaterowie czy zwykli ludzie? | Część 1

Zainteresowanie lotnikami polskimi Brytyjczycy wyrazili już w 1939 r., gdy 25 października 1939 r. na trójstronnej konferencji polsko-angielsko- francuskiej zostało wręczone gen. Zającowi memorandum pt. „Zarys proponowanych rozwiązań odnośnie przyjęcia i organizacji polskiego personelu lotniczego w Anglii”. Memorandum przedstawione na konferencji w Paryżu było tylko zarysem i miało stać się podstawą do szerszej polsko-brytyjskiej umowy lotniczej. Jego treść stawiała trudne warunki: polskie jednostki nie mogły być autonomiczne; lotnicy mieli wstąpić do RAF Volunteer Reserve (ochotniczej rezerwy RAF-u), gdzie wszyscy oficerowie, bez uwzględnienia wcześniejszego stopnia, otrzymywali rangę Pilot Officer (P/O) – podporucznika, a podoficerowie – brytyjskiego szeregowego. Kwestia awansów miała należeć tylko do RAF-u, a koszty jednostek, pomimo znacznych ograniczeń w ich organizacji i formowaniu, miał ponosić Skarb Państwa Polskiego. Ponadto Brytyjczycy nie chcieli się zgodzić na formowanie polskich dywizjonów myśliwskich, wyrażając wątpliwości m.in. co do morale naszych pilotów myśliwskich. Gen. Sikorski odrzucił warunki tej umowy i rozpoczął twarde i przez to przeciągające się w czasie negocjacje. Kompromis udało się wypracować w maju 1940 r., a pierwszą umowę podpisano 11 czerwca 1940 roku. Potwierdzała ona ogólnie zasady dotyczące wielkości, składu i głównych warunków tworzenia Polskich Sił Powietrznych (PSP) przedstawione w październikowym memorandum, ale zawierała też ustępstwa, na które poszli Brytyjczycy.

Memorandum brytyjskie z października 1939 roku mówiło o przyjęciu do Anglii 2300 członków polskiego personelu lotniczego. Pierwszy transport z grupą 50 lotników wyruszył z Francji 6 grudnia 1939 r. Wyznaczony kontyngent przybywał stopniowo aż do czerwca 1940 roku; jego ostatnia grupa trafiła na Wyspy już wraz z żołnierzami ewakuowanymi z Francji. Do końca lipca liczba polskich lotników w Anglii wzrosła do 8384 ludzi.

Brytyjskie stanowisko względem odbudowy polskiego lotnictwa stopniowo zmieniało się od czasu październikowego memorandum. Na wiosnę 1940 roku Anglicy pozwolili wstępować Polakom do lotnictwa myśliwskiego, zaś czerwiec przyniósł klęskę Francji i ewakuację pozostałych naszych lotników na Wyspy. W sierpniu RAF toczył już zacięte boje z Luftwaffe i pilnie potrzebował pilotów myśliwskich. Pod koniec lipca PSP w Anglii liczyły już ponad 8 tysięcy ludzi, co stwarzało możliwości sformowania kilku dywizjonów. 5 sierpnia, w obliczu niebezpieczeństwa niemieckiej inwazji, podpisana została druga umowa lotnicza. Od tego czasu PSP stawały się częścią składową suwerennych Polskich Sił Zbrojnych, ale w dziedzinie organizacji, wyszkolenia, dyscypliny oraz użycia bojowego miały podlegać dowództwu RAF-u. Dokument ten przewidywał także powstanie polskich czterech dywizjonów bombowych, dwóch myśliwskich i jednego współpracy z armią.

Pierwsi polscy lotnicy, którzy przybyli na „Wyspę Ostatniej Nadziei” na początku 1940 r. zostali skierowani do jednostek wyszkolenia operacyjnego (Operational Training Unit – OTU), gdzie zgodnie z brytyjskim systemem szkoleniowym poddano ich treningowi zgodnemu z praktyką stosowaną w RAF-ie. W największym skrócie, znakomita większość instruktorów z przedwojennego Centrum Wyszkolenia Lotnictwa w Dęblinie, która dotarła do Wielkiej Brytanii, dostała z czasem przydział do jednostek myśliwskich RAF-u. Ich pierwsze zetknięcie z tradycyjnym RAF-owskim szkoleniem było zaskakujące dla wszystkich. Brytyjscy instruktorzy nie spodziewali się, że będą musieli uczyć latania doświadczonych instruktorów z Dęblina, czy pilotów oblatywaczy z polskich ośrodków technicznych. Kilka lotów z instruktorem wystarczało, by kursant wykonał loty samodzielnie, kończąc cykl szkolenia w dość krótkim czasie. Najważniejsze jednostki, gdzie Polacy zostali przeszkoleni w obsłudze nowoczesnych dolnopłatów myśliwskich to Aston Down (5 OTU) i Sutton Bridge (6 OTU). Kurs myśliwski trwał od 3 do 6 tygodni i składał się głównie z lotów indywidualnych i lotów w formacji, nauki taktyki i komunikacji radiowej. Dowódca Fighter Command (Lotnictwa Myśliwskiego), ACM (generał) sir Hugh C. T. Dowding napisał później: Niezbędne jest rozpoczęcie treningu pilota myśliwskiego około jednego roku wcześniej, nim będzie gotowy do podjęcia walki z myśliwcami nieprzyjaciela …

Niektórzy Polacy mieli już co najmniej rok doświadczeń bojowych, biorąc udział w walkach w Polsce i nad Francją. Ich nowi towarzysze broni nie mieli jednak zaufania do umiejętności lotników Polskich Sił Powietrznych. Pomimo że przeżyli oni walki z przewyższającym ich technicznie przeciwnikiem, byli zestrzeliwani i bombardowani, przeszli przez chaos dwukrotnej ewakuacji i wyszli z tego wszystkiego cało, uważano ich za słabszych niż wyczerpani lotnicy jednostek RAF-u, powracający z walk po drugiej stronie kanału La Manche w czerwcu 1940 r.

Upadek Francji wymusił natychmiastową ewakuację Armii Polskiej do Wielkiej Brytanii. Znów najcenniejsza część odradzającego się lotnictwa polskiego w pośpiechu zmuszona była zmienić swe miejsce postoju. Należy podkreślić, że ewakuacja przebiegała w sposób zorganizowany i zwarte grupy lotników osiągnęły w dość krótkim czasie stacje zborne organizowane na Wyspach.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*