W grudniu 1956 roku Rodolfo Walsh usłyszał w kawiarni w La Placie jedno zdanie: człowiek, którego policja miała rozstrzelać pół roku wcześniej, żyje. Zaczął szukać ocalałych, świadków i dokumentów. Z tego śledztwa powstała Operacja Masakra – reportaż wydany w 1957 roku, dziewięć lat przed Z zimną krwią Trumana Capote’a, a zarazem zapis chwili, gdy pisarz zainteresowany kryminałami odkrywa, że największą zagadką może być zbrodnia popełniona przez państwo.
Jeden z rozstrzelanych żyje
Walsh nie planował zostać dziennikarzem śledczym tropiącym polityczne zbrodnie. Po obaleniu Juana Peróna w 1955 roku nie sympatyzował z peronistami, a nieudane powstanie generała Juana José Valle z czerwca następnego roku nie wzbudziło jego większego zainteresowania. Dopiero spotkanie z Juanem Carlosem Livragą, człowiekiem ze śladami po kulach na twarzy, zmieniło kierunek całej historii. Livraga opowiedział mu o grupie cywilów zatrzymanych przez policję i wywiezionych nocą na śmietnisko w José León Suárez. Pięciu zabito, kilku zdołało uciec. Operacja Masakra nie jest jednak opowieścią o cudownym ocaleniu. Walsh bardzo szybko przenosi uwagę z samej egzekucji na pytanie, czy państwo miało jakąkolwiek podstawę prawną, by ją przeprowadzić.
Całą książkę układa w trzy części: Osoby, Fakty, Dowody. Najpierw daje nazwiska i życiorysy ludzi, których oficjalny język władzy chciał zamknąć w kategorii buntowników. Jeden pracował, drugi miał dzieci, ktoś przyszedł posłuchać radiowej transmisji walki bokserskiej. Dopiero później Walsh rekonstruuje zatrzymanie, transport i strzelaninę, a na końcu przechodzi do dokumentów i zeznań. Kluczowe okazuje się kilka minut. Mężczyzn zatrzymano jeszcze przed północą 9 czerwca 1956 roku. Stan wojenny zaczął obowiązywać później. Walsh zdobywa rozkład audycji radiowych, zestawia godziny z zeznaniami funkcjonariuszy i wykazuje, że przepisy, na które później powoływały się władze, nie mogły legalizować wcześniejszego zatrzymania ani egzekucji.
Reporter pozwala dokumentom pracować zamiast niego. Komisarz Cuello raz utrzymuje, że o stanie wojennym wiedział około godziny 23, później twierdzi, że zatrzymani trafili do niego dopiero koło północy, a następnie dodaje, że to oni przynieśli wiadomość o jego ogłoszeniu. Walsh zestawia godziny i pyta, jak ludzie przywiezieni około północy mogli przekazać tę informację godzinę wcześniej. Nie potrzebuje szczególnie wzniosłego języka. Im poważniejsze oskarżenie, tym bardziej przydają mu się godzina, nazwisko, rozkład programu radiowego i sprzeczność między dwoma zeznaniami. To odróżnia książkę od sporej części późniejszego true crime. Morderca nie zostaje fascynującym centrum historii. Walsh interesuje się mechanizmem, który pozwolił policji zabrać ludzi, wywieźć ich poza miasto, strzelać do nich, a później przedstawić całość jako element legalnej walki z rebelią. Dochodzenie Livragi ostatecznie trafia do jurysdykcji wojskowej, sprawcy pozostają bezkarni. Kryminalna konstrukcja zostaje zachowana, ale nie ma typowego dla kryminału porządku przywróconego po rozwiązaniu zagadki.
Walsh przez lata poprawiał książkę. Kolejne wydania zmieniały prologi, epilogi i część głównego tekstu. Usuwał także zdania, które uznał za przesadnie dramatyczne. W jednym z fragmentów informacja o dziecku przesłuchiwanym „przez cztery bite godziny, bez kropli wody” została później sprowadzona do czterech godzin przesłuchania. To drobna zmiana, ale dobrze oddaje ewolucję jego pisania: dokument ma być wystarczająco obciążający bez dodatkowego podkręcania emocji.
Dlatego zestawienie Walsha z Trumanem Capote’em jest ciekawe głównie jako korekta wygodnej historii literatury faktu. Operación Masacre ukazała się w książce w 1957 roku, Z zimną krwią w 1966. Nie znaczy to, że Walsh „wynalazł” reportaż literacki, ale chronologia podważa opowieść, według której nowoczesna literatura non-fiction narodziła się dopiero w Stanach Zjednoczonych w latach sześćdziesiątych. Argentyńska Biblioteka Narodowa od lat wskazuje Operación Masacre jako jedno z dzieł poprzedzających rozwiązania później kojarzone z New Journalism.
Dochodzenie zmienia również samego autora. Walsh zaczyna jako człowiek niechętny peronizmowi, który najchętniej wróciłby do szachów i literatury. Spotkania z ocalałymi oraz kolejne dokumenty prowadzą go jednak coraz dalej w stronę politycznego zaangażowania. Przy śledztwie pomaga mu Enriqueta Muñiz; Walsh sam przyznaje, że tam, gdzie pisze „zrobiłem” albo „odkryłem”, często należałoby użyć liczby mnogiej. Dwadzieścia lat później ten sam człowiek napisze List otwarty pisarza do junty wojskowej, oskarżając argentyńską dyktaturę o porwania, tortury i zabójstwa. Następnego dnia, 25 marca 1977 roku, zostanie postrzelony i uprowadzony. Jego ciała nigdy nie odnaleziono. W późniejszych wydaniach list znalazł się obok Operacji Masakry. Ta wiedza zmienia lekturę pierwszych stron. Walsh zaczyna od jednej niewiarygodnej informacji o człowieku, który przeżył własną egzekucję, a kończy życie jako ofiara kolejnego argentyńskiego aparatu przemocy. Nie trzeba z tego budować legendy człowieka od początku przeznaczonego do walki z dyktaturą, ciekawsze jest coś przeciwnego: w 1956 roku wcale nim jeszcze nie był.
Operacja Masakra jest przez to również książką o dziennikarstwie, które zmienia autora pod wpływem zebranego materiału. Walsh nie wychodzi od wielkiej tezy o państwowym terrorze. Wychodzi od rannego mężczyzny, potem znajduje następnego, sprawdza godziny, dokumenty i zeznania, aż oficjalna wersja przestaje się składać. Polityczny wniosek pojawia się na końcu drogi, nie przed rozpoczęciem śledztwa.
Reportaż po niemal siedemdziesięciu latach nadal czyta się bez pobłażliwości należnej klasyce gatunku. Nie dlatego, że wszystko w nim się zestarzało dobrze (część stylistycznych rozwiązań nosi ślady swojej epoki), ale dlatego, że podstawowa metoda Walsha pozostała boleśnie aktualna. Władza przedstawia własną wersję wydarzeń. Reporter nie odpowiada deklaracją, tylko sprawdza, czy zgadzają się godziny.
Wydawnictwo ArtRage, seria Cymelia
Agnieszka Cybulska