Stacje nowego życia

Historia i tradycja. W zmodernizowanym budynku śląskiego dworca Bytom Radzionków 14 lutego 2015 r. prezydent Bronisław Komorowski osobiście otworzył Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 r. Ma ono gromadzić i udostępniać materiały archiwalne, prace naukowe, pamiątki, prowadzić lekcje historii. Mimo bardzo poważnej martyrologicznej nazwy placówka nie stroni od pedagogicznej zabawy. Podczas wakacji najmłodszym zaproponowała grę terenową „Podochody na Banhofie” – uczestnicy zmagali się nie tylko w konkurencjach kulinarnych i zręcznościowych, ale także pisali własne legendy o początkach Radzionkowa.

Dworzec w Węgorzewie na Mazurach – przed wojną węzłowej stacji, przyjmującej pociągi z pięciu kierunków, z peronami połączonymi podziemnym przejściem (dziś zasypanym), obecnie nieczynnej – jest od kilku lat społecznym Muzeum Tradycji Kolejowej. Zbiera dokumenty, świadectwa i artefakty związane z historią kolejnictwa obszaru dawnych Prus Wschodnich oraz dzisiejszego województwa warmińsko-mazurskiego i Suwalszczyzny. Inicjatorka jego powstania, kierująca placówką Barbara Grąziewicz-Chludzińska ubolewa, że na razie muzeum nie stać na własną kolekcję taboru.

Mające taką kolekcję największe polskie Muzeum Kolejnictwa mieści się dziś w budynku i na peronach Warszawy Głównej Osobowej. Przez ponad dwadzieścia powojennych lat, bo do 1967 r., najważniejszy dworzec stolicy był niewątpliwie stacją inspiracją – śpiewał o niej Wojciech Młynarski, pisali Leopold Tyrmand i Marek Nowakowski. Wyłączona całkowicie z ruchu kolejowego w 1997 r. zostanie w nadchodzących latach reanimowana. Po przeniesieniu Muzeum Kolejnictwa do lokomotywowni na Odolanach, na terenie dawnej Głównej, tuż przy placu Zawiszy, ma powstać nowoczesne centrum przesiadkowe.

Teatr i edukacja kulturalna. Okazały budynek z dużym wejściem, za którym kryły się kasy biletowe, gdzieś obok nich bufet lub restauracja, poczekalnia, czyli foyer, skąd umundurowani bileterzy wpuszczali publiczność na peron, czyli widownię ze zmieniającą się z każdym przyjazdem i odjazdem pociągu sceną, łatwo kojarzył się z teatrem. Dzięki takiemu skojarzeniu właśnie istniejący od 1843 r. wrocławski Dworzec Świebodzki ocalił zespół aktorski Teatru Polskiego, któremu po pożarze dużej sceny w styczniu 1994 r. groził rozpad z powodu braku miejsca do pracy.

W pierwszą premierę, „Kasi z Heilbronnu” Heinricha von Kleista, reżyser Jerzy Jarocki wkomponował odjazd prawdziwej lokomotywy (Kleist zmarł w czasach przedkolejowych). Przez czas odbudowy Świebodzki był główną, do dziś pozostaje jedną z trzech scen teatru – od października 2015 r. wystawia „Media Medeę” Marzeny Sadochy, współczesną sztukę na motywach głośnej sprawy matki małej Madzi z Sosnowca, wyreżyserowaną przez Marcina Libera.

Pod koniec lat 90. przestrzenią sceniczną stał się również dworzec PKP w Zakopanem – miejscowy teatr Witkacego wykorzystał go w inscenizacji „Szalonej lokomotywy” swego patrona. Na początku 2015 r. powstała społeczna inicjatywa, by muzeum Witkacego – którego wciąż pod Giewontem brak! – umieścić właśnie na dworcu. Za taką lokalizacją przemawia choćby znana powszechnie fascynacja Stanisława Ignacego koleją żelazną.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*