Tatar w Berlinie. Czyli krótka historia polskich Tatarów – część 2

Arcyksiążę Wilhelm Habsburg, zwany także „Wasylem Wyszywanym”, po aresztowaniu przez NKWD, fot. Wikipedia Commons.
Arcyksiążę Wilhelm Habsburg, zwany także „Wasylem Wyszywanym”, po aresztowaniu przez NKWD, fot. Wikipedia Commons.

Agenturalna kariera „Wasyla Wyszywanego” i jego ukraińskiej siatki zakończyła się po wpadce niejakiego Wasyla Kaczorowskiego, innego ukraińskiego nacjonalisty zwerbowanego do pracy dla francuskiego wywiadu[71]. W. Kaczorowskiego poszukiwał wywiad sowiecki, któremu zupełnie niespodziewanie przyszła z pomocą austriacka policja, która aresztowała pijanego W. Kaczorowskiego, którego uznano za nieszkodliwego pijaczka, który zakłóca ciszę nocną. Po aresztowaniu Austriacy zgodnie z panującymi wówczas w Austrii zwyczajami przekazali Ukraińca Sowietom, którzy rozpoczęli przesłuchania w Baden[72]. Podczas przesłuchania W. Kaczorowski załamał się, albo dobrowolnie podjął współpracę z radzieckim wywiadem. Podczas śledztwa ujawnił personalia W. von Habsburga oraz jego współpracownika, a może także kochanka[73] R. Nowosada, którego aresztowano 14 czerwca 1947 r..

Przesłuchania R. Nowosada szły bardzo szybko. Po trzech dniach śledztwa, Ukrainiec przyznał się do znajomości z W. von Habsburgiem oraz do pracy dla francuskiego wywiadu. 20 sierpnia 1947 r., Sowieci podjęli decyzję o aresztowaniu „Wasyla Wyszywanego”. Samo aresztowanie przebiegło bez większych trudności:

Pewnego dnia pod koniec sierpnia Wilhelm wyszedł z biura, gdzie prowadził buchalterię swoich trzech małych przedsiębiorstw, mówiąc kolegom, że idzie na obiad. Potem, jak się wydaje, ruszył w stronę Südbahnhof, najbliższego dworca kolejowego. Nie wsiadł do pociągu. Austriacka policja znowu napisała w raporcie: „Mężczyzna odpowiadający rysopisowi Wilhelma Habsburga został 26 sierpnia 1947 roku o 14.00 przed bramą dworca Südbahnhof uprowadzony przez trzech żołnierzy Armii Czerwonej z czerwonymi opaskami na ramieniu pod dowództwem majora i zabrany do radzieckiej komendantury”.

Major Honczaruk przesłuchiwał Wilhelma w Baden przez następne cztery miesiące. Jak na sowiecką praktykę, Wilhelm był traktowany dobrze[74].

Wywiady państw zachodnich, jak widać na przytoczonym przykładzie nie przebierały w środkach, których celem było zbudowanie siatki wywiadowczej na terenie ZSRR. Dla ludzi takich jak R. Gan–Ganowicz stwarzało to szansę na walkę z Sowietami, z której jednak nie wszyscy uciekinierzy ze wschodu chcieli skorzystać. W nakręconym w 1997 r., filmie dokumentalnym pt. „Pistolet do wynajęcia, czyli prywatna wojna Rafała Gan–Ganowicza”, polski kondotier dokładniej niż w książce, w której swój pobyt w stolicy podzielonych Niemiec ujął bardzo lapidarnie, opisuje swoje pierwsze kroki po przybyciu do Berlina.

Po przybyciu do miasta R. Gan–Ganowicz udał się na posterunek policji, gdzie poinformował władze o sposobie w jaki przedostał się do Niemiec, a także o tym kim jest. Był również zmuszony do oddania swojego Walthera P-38, na którym szczególnie mu zależało. Gdy po serii wielu przesłuchań został wreszcie „wypuszczony” i mógł samodzielnie poruszać się po mieście, długo tłumaczył sprawującym nad nim pieczę Amerykanom, że bez broni nie odejdzie. Oficerowie wywiadu amerykańskiego nie rozumieli o co chodzi Polakowi, przecież jako mieszkaniec Berlina, a dokładniej ośrodka dla podobnych do niego ludzi, uciekinierów z „sektora demokratycznego”, broni nie potrzebował. Dopiero po pewnym czasie R. Gan–Ganowiczowi udało się wyjaśnić, że jego pistolet „służył” w polskiej partyzantce i że bardzo zależy mu na tym, aby nie pozostawał w rękach niemieckiej policji. Pistolet ostatecznie trafił w ręce amerykańskich oficerów, którzy go przesłuchiwali.

W tym czasie na terenie Niemiec wciąż funkcjonowały jeszcze Polskie Kompanie Wartownicze. Dla kogoś, kto dopiero po dłuższym czasie znalazł się w Berlinie Zachodnim, czymś naturalnym było, że jednostki te będą zalążkiem polskiej armii na zachodzie, która w przypadku wojny z ZSRR zostanie skierowana do walki przeciwko „państwom demokratycznym”. Na militarny charakter organizacji wskazywało choćby umundurowanie:

Ubiór stanowiły amerykańskie mundury z polskim godłem na furażerkach i polskie odznaki stopni wojskowych. Od lipca 1946 roku sorty mundurowe przefarbowano na kolor granatowy, a oznaczenia stopni zastąpiono czerwonymi naszywkami. Oficerowie nosili je na naramiennikach, podoficerowie na lewym ramieniu. W tym samym okresie został zmieniony wojskowy sposób oddawania honorów zastąpiony skłonem głowy. Zmiany te miały na celu podkreślenie cywilnego charakteru formacji. Od dowódcy kompanii do szeregowca, cały stan osobowy uzbrojony był w lekkie karabiny maszynowe. Broń nosić wolno było jedynie podczas służby. Sześć samochodów, które posiadała każda kompania, wykorzystywano do rozwożenia wartowników na posterunki i dla celów gospodarczych[75].

Sam R. Gan–Ganowicz o swoim pobycie w Kompaniach Wartowniczych pisał bardzo zwięźle. Dla młodego człowieka, jakim wówczas był późniejszy najemnik, było to pierwsze zderzenie ze służbą w regularnej armii, a także z panującymi w wojsku porządkami. Tym, co szczególnie rzuca się w oczy było poczucie klęski i rezygnacji, które panowało wśród przebywających w obozach dla uchodźców i Kompaniach Wartowniczych Polaków.

Piliśmy spirytus apteczny mniej lub bardziej rozcieńczony wodą. Paliliśmy papierosy ze skromnego przydziału. Nocne rozmowy ludzi, którzy nie widzieli przed sobą normalnej przyszłości, ludzi z nienormalnego państwa, ofiar nienormalnego porządku na świecie. Żołnierz z Obozu Zwycięzców w obozie kierowanym przez zwyciężonych… Byłem wśród nich najmłodszy. Z ich snutych wieczorami opowieści czerpałem „naukę o Polsce i świecie współczesnym” jakiej nie dałaby mi żadna inna szkoła[76].

Potomek polskich Tatarów zdołał zrealizować swój cel. Wydostał się z kraju rządzonego przez komunistów i zdołał umknąć przed śmiercią z rąk bezpieki, lub w najlepszym wypadku długim wyrokiem. Dotarł do Berlina, gdzie dołączył do, jak wówczas to rozumiał, „polskiego wojska na zachodzie”, gdzie rozpoczął naukę wojskowego rzemiosła. Podobnie jak wielu innych weteranów Kompanii Wartowniczych związał się z Francją, gdzie według tego co mówił na planie wspomnianego już wcześniej filmu z lat 90-tych ubiegłego wieku, odbywał szkolenie cichociemnego – komandosa, którego zamierzano w przypadku gdyby zimna wojna pomiędzy ZSRR, a państwami zachodnimi stała się wojną „gorącą” przerzucić do Polski. Jednakże podobnie jak to miało miejsce w przypadku opisywanego powyżej „Wasyla Wyszywanego”, również i tym razem współpraca pomiędzy ludźmi chcącymi zwalczać komunizm, a władzami francuskimi nie przyniosła żadnych namacalnych efektów. Polski Tatar postanowił więc znaleźć jakiś sposób na walkę z komunistami, których uważał za wrogów swojego kraju. Tak zaczęła się kariera jednego z najbardziej znanych polskich najemników.

Piotr Rapiński

 

Bibliografia:

Antoni Bohun – Dąbrowski, Byłem dowódcą Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych, bzmw 1989.

Czesław Brzoza, Rozkazy dzienne Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych – I Grupy Kompanii Wartowniczych 1946, Kraków 2008.

Norman Davies, Powstanie’44, Kraków 2006.

Wojciech J. Długołęcki, Batoh 1652, Warszawa 2008.

Piotr Galik, Sarmacki Katyń. Bitwa i rzeź na uroczysku Batoh w 1652 roku, [dostęp 1 V 2014] http://portalwiedzy.onet.pl/4869,6169,1434168,3,czasopisma.html.

Rafał Gan – Ganowicz, Kondotierzy, Londyn 1989.

Grzegorz Gołębiewski, Tatarski Pułk Ułanów w obronie Płocka przed Bolszewikami w sierpniu 1920 r.. Zapomniane publikacje, [w:] Notatki płockie, nr. 3/164, Płock 1995.

Konstanty Górski, Historya jazdy polskiej, Kraków 1894.

Andrzej Koskowski, NKWD na kwaterze, [w:] Żołnierze wyklęci 1943-1963. Historia antykomunistycznego podziemia niepodległościowego, Nr.1, Warszawa 2011.

Andrzej Koskowski, Krasnoarmiejec żartowniś, [w:] Żołnierze wyklęci 1943 – 1963. Historia antykomunistycznego podziemia niepodległościowegoNr. 7, Warszawa 2011.

Kazimierz Krajewski, 20 tysięcy Orląt, [w:] Żołnierze wyklęci 1943 – 1963. Historia antykomunistycznego podziemia niepodległościowegoNr. 7, Warszawa 2011.

Stanisław Kryczyński, Tatarzy litewscy. Próba monografii historyczno – etnograficznej, Warszawa 1938.

Richard C. Lukas, Zapomniany holokaust. Polacy pod okupacją niemiecką 1939 – 1944, Poznań 2012.

Jerzy Maroń, Legnica 1241, Warszawa 1996.

Grzegorz Motyka, Od rzezi wołyńskiej do „Akcji Wisła”. Konflikt polsko – ukraiński 1943 – 1947, Kraków 2011.

Neil Orpen, Lotnicy ’44. Na pomoc Warszawie, Warszawa 2006.

Leszek Podhorecki, Tatarzy, Warszawa 2010.

Sławomir Poleszak, Ostatni od „Zapory”, [w:] Żołnierze wyklęci 1943 – 1963. Historia antykomunistycznego podziemia niepodległościowegoNr. 7, Warszawa 2011.

Tomasz Stańczyk, Polski Tatarz przerzuca bibułę, [dostęp: 1 V 2014] http://www.rp.pl/artykul/258727,265211.html.

Władysław A. Serczyk, Historia Ukrainy, Wrocław 2009.

Timothy Snyder, Czerwony Książę, Warszawa 2010.

Tomasz Szczurowski, Udział Polaków w okupacji Niemiec, [dostęp 10 XI 2014], http://ioh.pl/artykuly/pokaz/udzia-polakw-w-okupacji-niemiec,1004/.

Konrad Waluś, Jan Waluś, Tatarski Pułk Ułanów im. Płk. Mustafy Achmatnowicza i jego pamiątkowe odznaki, [w:] Biuletyn numizmatyczny, nr. 2010 (1), Warszawa 2010.

W obronie niedpodległości. Antykomunizm II Rzeczpospolitej, Jacek Kloczkowski, Filip Musiał, Kraków 2009.

Przypisy:

[51] R. Gan-Ganowicz, Kondotierzy, Londyn 1989, s. 9.

52K. Krajewski, 20 tysięcy Orląt,[w:] Żołnierze wyklęci 1943 – 1963. Historia antykomunistycznego podziemia niepodległościowego, Nr. 7, Warszawa 2011, s. 10-11.

53R. Gan-Ganowicz, dz. cyt., s. 9.

54Tamże, s. 11-12.

55Tamże, s. 12.

56Tamże, s. 9.

57Tamże, s. 10.

58Tamże, s. 12.

59Tamże, s. 13.

60R. Gan-Ganowidz, dz. cyt., s. 14-15.

61Tamże, s. 17-18.

62T. Snyder, Czerwony Książę, Warszawa 2010, s. 226-228.

63Tamże, s. 228.

64Tamże, s. 231.

65Tamże, s. 237.

66Tamże, s. 241

67Tamże, s. 241.

68Tamże, s. 242.

69W. A. Serczyk, Historia Ukrainy, Wrocław 2009, s. 340.

70G. Motyka, Od rzezi wołyńskiej do „Akcji Wisła”. Konflikt polsko – ukraiński 1943 – 1947, Kraków 2011, s. 216.

71T. Snyder, dz. cyt., s. 247.

72Tamże, s. 249.

73Wilhelm von Habsburg nie krył się ze swoimi preferencjami seksualnymi, choć utrzymywał bliskie kontakty również z kobietami. Podczas swojego pobytu we Francji, nie stronił od różnego rodzaju homoseksualnych domów uciech. W jednym z takich przybytków, W. von Habsburg miał nawiązać bliższą znajomość z synem robotnika, a także Algierczykiem, Maurice Néchadi, którego zatrudnił, w charakterze lokaja. Cytowane przez biografa W. von Habsburga dokumenty policyjne wskazują jednoznacznie na charakter kontaktów pomiędzy Algierczykiem i austriackim arystokratą. Wiadomo również, co nieco na temat kontaktów pretendenta do tronu Ukrainy z kobietami. Do grona kochanek pretendenta do ukraińskiego tronu należała min., Paulette Couyby, która podawała się za jego narzeczoną. P. Couyby utrzymywała, że jest krewną Charlesa Couyby znanego francuskiego polityka. Jak trafnie zauważył autor biografii W. von Habsburga: Była naciągaczką, szelmą, kochanką, kimś w rodzaju geniusza. Tamże, s. 162 – 166

74Tamże, s. 250.

75T. Szczurowski, Udział Polaków w okupacji Niemiec, [dostęp 10 XI 2014], http://ioh.pl/artykuly/pokaz/udzia-polakw-w-okupacji-niemiec,1004/.

76R. Gan – Ganowicz, dz. cyt., s. 19.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*