22 kwietnia 1945 roku konwój dotarł tak zwaną Trasą Olimpijską do znanego ośrodka narciarskiego Garmisch-Partenkirchen. Tutaj drogocenny ładunek złożono w podziemiach kasyna oficerskiego strzelców górskich. SS-Obergruppenführer Rauch skontaktował się niezwłocznie ze swoim starym znajomym, komendantem Szkoły Strzelców Górskich w Mittenwaldzie pułkownikiem Franzem Pfeifferem. Nie był to zwykły oficer strzelców górskich, nawet jak na standardy tej elitarnej formacji Wehrmachtu. Ten posiadacz Krzyża Rycerskiego do Krzyża Żelaznego (za szczególne męstwo w czasie kampanii greckiej 1941) miał za sobą służbę w słynnej Dywizji „Brandenburg” – jednostce specjalnej odpowiadającej wyszkoleniem i przeznaczeniem brytyjskim komandosom. Porucznik Pfeiffer był dowódcą jej 2. pułku, z którym prowadził różne tajne operacje na terenie Bałkanów. Po wtajemniczeniu przez Raucha w kwestię jaki ładunek przyszło mu konwojować, Pfeiffer wraz ze swymi ludźmi zorganizował dalszy transport skarbu na mułach do Mittenwaldu. Po przybyciu na miejsce skarb zamknięto w kręgielni kasyna oficerskiego. Tutaj na ostateczną kryjówkę wyznaczono porośniętą lasem górę Steinriegl nad jeziorem Walchen. Skarb przewieziony na mułach przez żołnierzy przebranych w cywilne ubrania miała na miejscu przejąć dwunastoosobowa grupa oficerów i ukryć w wyznaczonym miejscu.
26 kwietnia 1945 roku wieczorem strzelcy górscy doprowadzili swe muły do leśniczówki Einsiedl u podnóża góry, w której raz jeszcze przeliczono złoto. Następnie w świetle latarek ruszono na szczyt góry, gdzie przygotowano doły wymoszczone wodoszczelnym materiałem. Po złożeniu skarbu doły zasypano i zamaskowano mchem. Lecz podobnie jak w wypadku kryjówki Merkers w Turyngii i tutaj ziemia nie kryła zbyt długo zasobów Reichsbanku. Amerykanie bardzo szybko, bo już w czerwcu 1945 roku, natrafili na trop skarbu. 3 lipca przesłuchali kierownika transportu, Netzebanda, który dokładnie wskazał miejsce jego ukrycia. Według amerykańskiego raportu, żołnierze mieli odkryć na Steinrielg 365 lnianych worków – w każdym z nich były po dwie sztaby złota o wadze 25 kilogramów, klisze i papier na banknoty marek niemieckich, kilogramy kamieni szlachetnych, ogromne ilości dewiz oraz złote zęby wyrwane zamordowanym Żydom w obozach koncentracyjnych. Jednak po porównaniu odkopanych dóbr z dokładnym spisem sporządzonym przez strzelców górskich okazało się, że brakowało skarbu szacowanego na 305 tysięcy dolarów… Zasoby Reichsbanku pod nadzorem amerykańskiego pułkownika Bernarda Bernsteina z Naczelnego Dowództwa Sił Sprzymierzonych przewieziono do amerykańskiej kwatery głównej w Garmisch-Partenkirchen i… ślad po nich zaginął. Bezpośrednio po wykopaniu skarbu w Garmisch-Partenkirchen miała się odbyć konferencja wysokich oficerów amerykańskich, brytyjskich i francuskich, ale nigdy nie ujawniono wyników jej obrad. W 1950 roku radca ministerialny Fritz Baer w bawarskiej Kancelarii Stanu zakończył dochodzenie w tej sprawie wymowną służbową notatką: „Po przejęciu przez amerykańskie władze okupacyjne wszystkich zasobów, dalsze śledzenie sprawy było niewskazane, bo nie zapowiadało sukcesu”.
A co stało się z dwoma oficerami niemieckimi – Rauchem i Pfeifferem – kierującymi akcją ukrycia skarbu? Także oni po aresztowaniu przez Amerykanów mieli wskazać im miejsce ukrycia skarbu. Rauch jako były esesman był więziony przez Amerykanów do 1948 roku. Po zwolnieniu wyjechał do Argentyny, państwa, które stało się po wojnie przystanią dla nazistów. Tutaj partycypował w przedsiębiorstwie metalurgicznym, wnosząc do kapitału spółki kwotę 150 tysięcy dolarów… Pod koniec życia wrócił do RFN i zamieszkał w Grazu. Konsekwentnie odmawiał wszelkich informacji na temat „tajemnicy skarbów III Rzeszy”.
Także kariera byłego komandosa, pułkownika Pfeiffera ułożyła się po wojnie podobnie. Początkowo był instruktorem francuskich wojsk górskich w Austrii. Następnie wyruszył w ślady swego kolegi do Argentyny, gdzie jako człowiek zamożny używał życia. I również przez lata odmawiał jakichkolwiek komentarzy na temat skarbu znad jeziora Walchen… Pewnym tropem może być jedynie to, że syna wykształcił na złotnika. Także żona pułkownika, która zapadła na chorobę psychiczną, miała w szpitalu wyznać, że mąż przetapiał po kryjomu sztabki złota (pułkownik osadził ją w bardzo kosztownym zakładzie leczniczym w Monachium). Franz Pfeiffer zmarł 20 listopada 1994 roku w wieku 87 lat.
Na przykładzie losów Raucha i Pfeiffera możemy zobaczyć jak mogło wyglądać życie bohaterów Złota dla zuchwałych, a poszukiwacze skarbów i sensacji wciąż szukają tropów prowadzących do kolejnych kryjówek Centralnego Banku nazistowskiej III Rzeszy. Podobno jedna z nich miała znajdować się w podziemiach któregoś zamku na Dolnym Śląsku…
Piotr Korczyński
Bibliografia:
G. Böddeker, Der Untergang des Dritten Reiches. Mit den Berichten des Oberkommandos der Wehrmacht vom 6. Januar – 9. Mai 1945 und einer Bilddokumentation, München – Berlin 1985.
R. Kaltenegger, Operacja ”Twierdza Alpejska”, Warszawa 2002.
I. Sayer, D. Botting, Złoto III Rzeszy, Warszawa 2008.