Istotnym z punktu widzenia chrześcijaństwa jest także opis zaślubin Józefa i Maryi zawarty w Ewangelii według św. Mateusza.

Werset 18 rozdziału 1 wskazuje na dwuetapowość małżeństwa żydowskiego, a mianowicie na akt zaręczyn oraz na właściwe zaślubiny. Maryja bowiem była już zaręczona z Józefem, jednakże właściwe zaślubiny (których wyrazem i konsekwencją było zamieszkanie pod jednym dachem) nie zostały jeszcze dokonane. Okres między pierwszym a drugim etapem wynosił zwykle rok (w przypadku wdów mógł być skrócony do miesiąca) i kończył się sprowadzeniem (hachnasa) narzeczonej do domu pana młodego. Kolejną istotną wskazówkę zawiera kolejny werset Ewangelii[10], gdyż ukazuje on możliwość rozwiązania zaręczyn. We wskazanym fragmencie Józef rozważa możliwość rozstania się po kryjomu z narzeczoną. Księgi biblijne nie odpowiadają jednak na pytanie dotyczące ustalenia słownej formuły zaręczyn. Zdaniem Rolanda de Vaux zawarte w Pierwszej Księdze Samuela słowa Saula: Dzisiaj staniesz się moim zięciem należy traktować jako ową formułę[11]. Słowa te wypowiadał ojciec dziewczyny i wywoływały one skutki prawne. Istotnym elementem zaręczyn, oprócz wypowiadanej formuły, było ustalenie wysokości moharu, czyli swoistego podarunku dla rodziny narzeczonej, wnoszonego przez narzeczonego. Oprócz tego narzeczony wręczał dar samej narzeczonej (tzw. mattan), który ta miała prawo zachować tylko dla siebie, także w razie wdowieństwa. Zwykle mohar wyrażony był w gotówce, zaś płatności dokonywano natychmiast. Jego wysokość uwzględniano w treści dokumentu, który następnie podpisywały strony. Istotny był tutaj stan cywilny narzeczonej, ponieważ w przypadku gdy była ona wdową, dokument podpisywano we wtorek, zaś w przypadku panien w środę. Najlepszą datą na podpisanie dokumentu miał być środek miesiąca w czasie pełni księżyca, która miała zapewnić przyszłym małżonkom szczęście. Księgi starotestamentalne nie dostarczają nam informacji na temat wieku wymaganego do zawarcia zaręczyn, jednakże lukę tę uzupełnia tradycja rabinistyczna. Wynika z niej, iż do osiągnięcia dojrzałości fizycznej chłopca (czyli do ukończenia 13 roku życia) prawa zaręczyn przysługiwały ojcu, matce i braciom. W przypadku dziewczyn granicą pełnej dojrzałości było osiągniecie 12 lat, jednakże w przypadku zaręczyn nie określano dolnej granicy wieku, a znane są nawet przypadki zaręczyn trzyletnich dziewczynek[12].
Systemem prawnym, do którego nie sposób się nie odwołać, poruszając zagadnienia prawa kanonicznego, jest rzecz jasna prawo rzymskie. Zgodnie z maksymą Ecclesia vivit lege Romana prawo rzymskie jest podstawą, fundamentem wielu uregulowań prawa kanonicznego. Koniecznym więc jest sięgniecie się do regulacji zaręczyn w prawie antycznych Rzymian. Prawnicy Wiecznego Miasta na określenie zaręczyn używali terminu sponsalia i definiowali je jako ofertę i przyrzeczenie przyszłego małżeństwa (mentio et repromissio nuptiarum futurarum). Wyłącznym czynnikiem determinującym ważność, a wręcz zaistnienie zaręczyn, był nudus consensus – naga wola stron (zwierzchników agnacyjnych lub samych zainteresowanych, jeśli byli osobami sui iuris). Obojętną była także forma zaręczyn, gdyż sponsalia mogły dokonać się w sposób słowny albo pisemny, wyraźny albo milczący, tajnie albo w obecności świadków, osobiście albo poprzez zastępców[13].

W okresie pierwotnym zaręczyny dokonywały się przez sponsio, czyli uroczystą wymianę pytań i odpowiedzi pomiędzy stronami[14]. Narzeczony zapytywał ojca lub opiekuna kobiety: spondese?, zaś ten odpowiadał: spondeo. Stąd tę pochodzi nazwa sponsalia[15]. Rzymianie znali dwa rodzaje sponsio, poprzez które dokonać można było aktu zaręczyn. W pierwszym przypadku posiadający władzę nad kobietą (zwykle był to ojciec lub inny krewny) przyrzekał oddać ją narzeczonemu za żonę. Możliwe było także złożenie przyrzeczenia przez samą kobietę, lecz jedynie przy koniunkcyjnym spełnieniu dwóch warunków. Po pierwsze kobieta musiała być osobą sui iuris, a po drugie musiało się to dokonać za przyzwoleniem opiekuna (auctoritas tutoris). W drugim przypadku (analogicznie do pierwszej sponsio) dzierżyciel władzy nad kobietą (lub ona sama – rzecz jasna, jeśli była osobą sui iuris) i narzeczony (jeśli był alieni iuris – za przyzwoleniem ojca) wzajemnie składali przyrzeczenie. Treścią owego przyrzeczenia było zobowiązanie się przez dzierżącego władzę do oddania kobiety za żonę oraz przez narzeczonego do wprowadzenia owej kobiety do swojego domu. Pomimo że w prawie rzymskim same zaręczyny były aktem fakultatywnym, to w okresie przedklasycznym niedopełnienie zobowiązania mogło za sobą pociągać prawne konsekwencje. Wynikały one z faktu dołączania do aktu zaręczyn dodatkowego przyrzeczenia pieniężnej kary umownej (stipulatio), której dochodzono w drodze powództwa tzw. actio certi ex sponsione. Klauzula ta nie występowała już w młodszej formie sponsalia. Jednakże można było (w drodze actio incerti) dochodzić odszkodowania szacowanego według uznania sędziego[16]. Zdolność prawną do zawarcia zaręczyn miały w starożytnym Rzymie jedynie osoby posiadające zdolność prawną do zawarcia umowy. Jako że celem zaręczyn było zawarcie małżeństwa w przyszłości, zaręczający się musieli w chwili zaręczyn lub w przyszłości (w chwili zawarcia małżeństwa) posiadać zdolność do zawarcia małżeństwa. Owej zdolności prawnej pozbawione były dzieci, które nie ukończyły siódmego roku życia, więc oczywistym jest, że przed ukończeniem owego wieku nie można było zawrzeć zaręczyn[17].