Tego dnia 1908 roku w Warszawie urodziła się Maria Krystyna Skarbek-Giżycka (Christine Granville) – agentka wywiadu
Nie była z tych, co pytają o pozwolenie – sama otwierała drzwi, nawet jeśli po drugiej stronie czekało Gestapo. Maria Krystyna Skarbek-Giżycka zamieniała strach w plan, a plan w akcję, wyciągając ludzi z więzień i zacierając ślady jak zawodowy iluzjonista. Między brawurą a chłodną kalkulacją grała o najwyższą stawkę, zawsze na własnych zasadach. A gdy kurz opadał, zostawała legenda, której nikt nie potrafił dorównać.
Maria Krystyna Skarbek-Giżycka, znana światu także jako Christine Granville, była kobietą, która zapisała się w historii jako jedna z najskuteczniejszych i najbardziej niezwykłych agentek czasów II wojny światowej. Pracowała dla Special Operations Executive (SOE) – brytyjskiej organizacji zajmującej się działaniami wywiadowczymi i dywersyjnymi w okupowanej Europie. Dziennikarz Alistair Horne, który znał ją osobiście, nazwał ją najodważniejszą z odważnych. Z kolei spymasterka SOE, Vera Atkins, podkreślała, że była bardzo odważna, niezwykle atrakcyjna, ale zarazem samotnicza i działająca według własnych zasad.
Skarbek została brytyjską agentką jeszcze zanim w 1940 roku powstało SOE. Była pierwszą kobietą w tej roli i jednocześnie najdłużej działającą agentką podczas wojny. Jej pomysłowość i sukcesy sprawiły, że Brytyjczycy zaczęli aktywnie rekrutować więcej kobiet do pracy wywiadowczej na terenach okupowanych. Od 1941 roku posługiwała się aliasem Christine Granville – nazwiskiem, które oficjalnie przyjęła po naturalizacji w Wielkiej Brytanii w 1946 roku.
Najbardziej znanym epizodem jej działalności była akcja w Digne-les-Bains we Francji, kiedy to – ryzykując własnym życiem – przekonała niemieckiego oficera Gestapo do uwolnienia trzech uwięzionych agentów SOE. Posłużyła się mieszanką gróźb, kłamstw i łapówki w wysokości dwóch milionów franków. Ten wyczyn stał się legendą, a jego wersja fabularna trafiła nawet do brytyjskiego serialu Wish Me Luck.
Skarbek była nazywana m.in. najbardziej czarującą agentką Wielkiej Brytanii czy też ulubioną agentką Churchilla. Jej życie zakończyło się tragicznie – w 1952 roku została zasztyletowana w Londynie przez obsesyjnie zakochanego mężczyznę.
Dzieciństwo i młodość Krystyny Skarbek
Krystyna przyszła na świat w 1908 roku w Warszawie jako córka hrabiego Jerzego Skarbka, katolika, oraz Stefanii z Goldfederów, przedstawicielki bogatej rodziny żydowskiego pochodzenia. Małżeństwo jej rodziców nie należało do udanych – ojciec szybko przehulał posag żony, wykorzystując go do spłaty długów i podtrzymania wystawnego stylu życia.
W rodzinie Skarbków znajdowało się kilka znaczących postaci, m.in. Fryderyk Skarbek, reformator więziennictwa i ojciec chrzestny Fryderyka Chopina, a także Włodzimierz Krzyżanowski, generał armii Unii w czasie wojny secesyjnej w USA. Dalekie powiązania rodzinne łączyły ją także z regentem Węgier, admirałem Miklósem Horthym.
Już jako dziecko Krystyna wyróżniała się temperamentem. Pasję do jazdy konnej odziedziczyła po ojcu – wbrew konwenansom jeździła nie damskim, lecz męskim stylem, okrakiem. Podczas pobytów w Zakopanem pokochała narty i wkrótce stała się jedną z najlepszych narciarek w okolicy.
W latach 20. rodzina znalazła się jednak w trudnej sytuacji finansowej. Utracili majątek ziemski i musieli przenieść się do Warszawy. Gdy w 1930 roku zmarł hrabia Jerzy, a imperium bankowe Goldfederów praktycznie się załamało, Krystyna wraz z matką popadły w kłopoty. Aby pomóc rodzinie, młoda Skarbek podjęła pracę w salonie samochodowym Fiata, jednak szybko zrezygnowała z powodu problemów zdrowotnych – opary benzyny wywołały chorobę płuc. Lekarze podejrzewali gruźlicę, która wcześniej zabiła jej ojca.
Krystyna spędzała wtedy dużo czasu w górach, jeżdżąc na nartach i wędrując, co miało wzmocnić jej zdrowie. W 1930 roku została nawet finalistką konkursu Miss Polonia, co potwierdzało jej urodę i charyzmę.
Pierwsze małżeństwa i spotkanie z Jerzym Giżyckim
W kwietniu 1930 roku Krystyna wyszła za mąż za młodego przedsiębiorcę Gustawa Gettlicha. Małżeństwo nie trwało długo – szybko się rozstali, pozostając jednak bez większych konfliktów. Późniejszy romans również nie przyniósł szczęścia, gdyż matka ukochanego nie zaakceptowała ubogiej rozwódki.
Przypadek sprawił, że podczas jednego z narciarskich zjazdów w Zakopanem Krystyna straciła kontrolę na stoku. Jej ratunkiem okazał się Jerzy Giżycki, podróżnik i pisarz, który zatrzymał jej niebezpieczny zjazd. Giżycki pochodził z bogatej rodziny z Kamieńca Podolskiego, lecz młodość spędził buntowniczo – uciekł z domu, zarabiał jako kowboj w USA i poszukiwacz złota. Ostatecznie został pisarzem i dyplomatą.
Para pobrała się 2 listopada 1938 roku w Kościele Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie. Wkrótce Giżycki objął stanowisko konsula RP w Etiopii. To właśnie z nim Krystyna opuściła Polskę tuż przed wybuchem wojny. Sama później mówiła o nim: Był moim Svengalim przez tyle lat, że nigdy nie uwierzyłby, iż mogłabym naprawdę odejść.
Krystyna Skarbek w Londynie: start służby
Gdy wybuchła II wojna światowa, Krystyna wraz z mężem dopłynęła do Londynu i 6 października 1939 roku znalazła się w centrum brytyjskich działań. Chciała natychmiast włączyć się w walkę. Początkowo spotkała się z chłodem urzędników, lecz dzięki kontaktom, m.in. dziennikarza Fredericka Augusta Voigta, trafiła do Secret Intelligence Service (SIS). W wewnętrznych notatkach SIS określano ją jako płomienną polską patriotkę, biegłą narciarkę i wielką awanturniczkę, absolutnie nieustraszoną.
Wkrótce formalnie rozpoczęła działalność agenturalną. Działała jeszcze zanim Special Operations Executive (SOE) zostało oficjalnie powołane w lipcu 1940. Była pierwszą kobietą Brytyjczyków skierowaną w teren i później najdłużej czynną agentką w czasie wojny. To, jak sprawnie łączyła wywiad z działaniami nieregularnymi, miało wpływ na decyzję o szerszej rekrutacji kobiet do pracy w krajach okupowanych.
Krystyna Skarbek między Budapesztem a Warszawą: pierwsze misje
Z Londynu wyruszyła do Budapesztu i 21 grudnia 1939 roku dotarła do Węgier, które pozostawały poza konfliktem, choć politycznie ciążyły ku III Rzeszy. Przedstawiła się jako dziennikarka, co miało stanowić jej legendę. Namówiła znakomitego narciarza Jana Marusarza (brata Stanisława Marusarza), by przeprowadził ją przez śnieżne Tatry do okupowanej Warszawy. Tam, ryzykując, próbowała nakłonić matkę, Stefanię Skarbek, do wyjazdu. Matka odmówiła. W styczniu 1942 Niemcy aresztowali ją jako Żydówkę i wywieźli do więzienia Pawiak – gmachu zaprojektowanego jeszcze w XIX wieku przez Fryderyka Skarbka, krewnego Krystyny i reformatora więziennictwa.
W Budapeszcie Krystyna natrafiła na dawnego znajomego z dzieciństwa, Andrzeja Kowerskiego (w brytyjskiej służbie używał nazwiska Andrew Kennedy). Mimo utraty części nogi wskutek powojennego wypadku myśliwskiego prowadził zuchwałe przerzuty ludzi i informacji. Razem z nim zorganizowała sieć kurierów kursujących między Warszawą a Budapesztem. W pewnym momencie w mieszkaniu w Budapeszcie ukrywała nawet skrócony do transportu egzemplarz polskiego karabinu przeciwpancernego wz. 35. Broń tę Niemcy i Włosi wykorzystywali później z przejętych zapasów, bo polskie dokumentacje zniszczono po wybuchu wojny, co utrudniało odtworzenie konstrukcji.
Na zlecenie MI6 razem z Kowerskim obserwowała ruch na granicach z Rumunią i Niemcami. Przekazywała meldunki o transporcie ropy z pola naftowego Ploeszti do Rzeszy. W styczniu 1941 trafiła do więzienia po aresztowaniu przez policję węgierską i przesłuchaniach Gestapo. Udając krwotoki i objawy gruźlicy, wymusiła diagnozę stanu terminalnego, co sprowadziło zwolnienie z aresztu. Wobec nieustannej inwigilacji postanowiła uciec z kraju sojuszniczego wobec Niemiec.
Ucieczka przez Bałkany: podróż do Kairu
Wydostała się z Węgier dzięki wsparciu ambasadora brytyjskiego w Budapeszcie, Owena O’Malleya, oraz jego żony, powieściopisarki Ann Bridge. Otrzymała brytyjski paszport i nową tożsamość: Christine Granville. Andrzej Kowerski został Anthony’m Kennedym. Krystynę przewieziono w bagażniku Chryslera dyplomaty przez granicę do Jugosławii.
Dalej parła przez Belgrad i Sofię. W Stambule przekazała Aidanowi Crawleyowi z brytyjskiej placówki rolki mikrofilmów od polskiej organizacji wywiadowczej „Muszkieterowie”. Materiały dokumentowały koncentrację niemieckich sił przy granicy z ZSRR, co wskazywało na przygotowywanie inwazji. Informację skierowano do Winstona Churchilla, który początkowo podchodził sceptycznie, ale w marcu 1941 dane potwierdziły inne źródła. Czerwiec 1941 przyniósł Operację Barbarossa, co w pełni potwierdziło ostrzeżenia.
Szlak ucieczki prowadził przez terytoria Vichy w Syrii i Libanie, dalej do Mandatowej Palestyny, aż po Kair w Egipcie, gdzie dotarła w maju 1941. Podróż w strefie wrogich sympatyzujących z III Rzeszą była balansowaniem na granicy dekonspiracji: przewoziła listy, czasem mikrofilmy, i często wyprzedzała niemieckie postępy zaledwie o dni.
Maria Krystyna Skarbek-Giżycka a podejrzenia w Kairze
W Kairze zetknęła się z nieufnością części brytyjskich i polskich oficerów. Cieniem kładły się jej kontakty z „Muszkieterami” (organizacją Stefana Witkowskiego) oraz zaskakująco łatwo uzyskane wizy tranzytowe przez terytoria Vichy. Kwestionowano także rolę Andrzeja Kowerskiego. Sprawę uregulował list gen. Colina Gubbinsa do gen. Władysława Sikorskiego z 17 czerwca 1941, w którym wyjaśniono, że Kowerski wykonywał zadania tajne i dlatego nie meldował się do brygady gen. Stanisława Kopańskiego.
Mimo to w czerwcu 1941 Peter Wilkinson z SOE formalnie zwolnił Krystynę i Kowerskiego, pozostawiając ich na skromnym uposażeniu. Skarbek odrzucała prace biurowe i nadal domagała się misji w terenie, ale przez 1941–1943 wykonywała głównie zlecenia wywiadowcze w Kairze i Syrii, przekazując Brytyjczykom informacje o polskim podziemiu. Niesnaski z częścią władz polskich na uchodźstwie – wynikające z faktu, że była na brytyjnej liście płac – utrudniały powrót do okupowanej Polski.
Szkolenie i przygotowanie do Francji
Aby wrócić do operacji w terenie, wstąpiła do First Aid Nursing Yeomanry (FANY), elitarnej ochotniczej służby kobiet, którą SOE często wykorzystywało jako przykrywkę. Oficer rekrutujący, Patrick Howarth, żartował później, że najbardziej pożyteczną rzeczą, jaką zrobił w wojnie, było przywrócenie Christine Granville do służby.
Mimo ogromnego doświadczenia przeszła pełne szkolenie agentki. Radiotelegrafii nie polubiła i wypadała w niej słabo, nie przepadała także za bronią krótką, ale pokochała skoki spadochronowe. Plan zrzutu na Węgry uznano za zbyt ryzykowny. Z uwagi na napięcia polityczne nie mogła wrócić do Polski, więc skierowano ją do południowej Francji. Podniosła kompetencje językowe i przeniosła się do Algierii, skąd Sekcja AMF SOE uruchamiała sieci w Francji południowej w przygotowaniu do Operacji Dragoon.
Maria Krystyna Skarbek-Giżycka we Francji: Jockey i Vercors
Nocą 6/7 lipca 1944 wylądowała na spadochronie na południu Francji. Dołączyła do siatki „Jockey” dowodzonej przez Francisa Cammaertsa. Jako kurierka zastąpiła Cecily Lefort, którą Niemcy wcześniej ujęli i stracili. Zarazem otrzymała zadanie wpływania na polskich poborowych wcielonych do Wehrmachtu na pograniczu francusko-włoskim.
Na Płaskowyżu Vercors wzięła udział w przyjmowaniu zrzutów. 14 lipca doszło do rekordowego dziennego zrzutu z 72 bombowców B-17, który dodał animuszu maquis. Charles de Gaulle wezwał do oporu, ale Cammaerts przestrzegał przed powstaniem bez artylerii i broni przeciwpancernej. Bunt wybuchł przedwcześnie i został szybko stłumiony. 22 lipca pod ostrzałem ewakuowali się z Vercors i przenieśli bazę do Seyne-les-Alpes.
Następne trzy tygodnie Krystyna spędziła głównie pieszo w Alpach, z plecakiem pełnym żywności i granatów. Nawiązała kontakt z liderami ruchu oporu, Gilbertem Gallettim i Paulem Héraultem (zginął niebawem z rąk Niemców), a także przejęła ekipę „Toplink” (John Roper, Paddy O’Regan, Harvard Gunn), która organizowała współdziałanie francuskich i włoskich oddziałów. 13 sierpnia doprowadziła do brawurowej demoralizacji polskich żołnierzy w niemieckiej załodze na Przełęczy Larche: rozmawiała z nimi po polsku, ujawniła tożsamość i przekazała instrukcje sabotażu. Po sześciu dniach garnizon skapitulował, a Polacy przeszli do maquis.
Najgłośniejsza akcja Krystyny Skarbek: uwolnienie agentów SOE w Digne
13 sierpnia 1944 w Digne-les-Bains Gestapo zatrzymało Francisa Cammaertsa, Xana Fieldinga i Christiana Sørensena. Krystyna natychmiast wróciła spod Col de Larche, po drodze zorganizowała transport nowo przybyłej misji alianckiej, a następnie – mimo niechęci części dowódców – postanowiła działać w pojedynkę. 15 sierpnia objechała więzienie, gwiżdżąc melodię Frankie and Johnny, na co Cammaerts odpowiedział tym samym – znak, że żył i był wewnątrz.
Nawiązała kontakt z kpt. Albertem Schenckiem, łącznikiem między prefektem a Gestapo. Przedstawiła się jako żona Cammaertsa i siostrzenica gen. Bernarda Montgomery’ego, grożąc nieuchronnymi konsekwencjami, jeśli więźniom stałaby się krzywda. Zaproponowała także łapówkę dwóch milionów franków i poprosiła SOE w Londynie o środki – pieniądze zrzucono z powietrza.
17 sierpnia spotkała się z oficerem Gestapo Maksem Waemem, Belgiem. Przez trzy godziny przekonywała go, że Allies nadciągali, a ona była brytyjską spadochroniarką pozostającą w stałym kontakcie radiowym z wojskami. Dla uwiarygodnienia pokazała uszkodzone kryształy radiowe. Waem, przerażony perspektywą odwetu, zaczął negocjować własne bezpieczeństwo. Tego wieczoru wyprowadził skazańców z więzienia, a na skraju miasta przekazał ich Krystynie.
Po latach Skarbek przyznała, że dopiero po ucieczce doszło do niej, jak wielkie podjęła ryzyko: Co ja zrobiłam! Mogli mnie równie dobrze rozstrzelać. Schenck nie uciekł, wkrótce został zamordowany przez nieznanych sprawców; jego żona zachowała pieniądze z łapówki, lecz po wojnie zdołała wymienić je z niewielką stratą, co potwierdzono w śledztwie. Krystyna dotrzymała też danego słowa i wywalczyła, by Waem nie trafił w ręce Brytyjczyków – przeżył wojnę i wrócił do Belgii. Cammaerts nazwał później córkę Christine.
Operacja Dragoon i dalsze działania
15 sierpnia 1944 Alianci wylądowali na południu Francji. Digne wyzwolono dwa dni później. Krystyna z Cammaertsem zaoferowali pomoc gen. Fredericowi B. Butlerowi, lecz ten zlekceważył maquis, nazywając ich bandytami. W Gap Krystyna z megafonem namówiła setki Polaków w niemieckich mundurach, by zdjęli je i dołączyli do Aliantów. Butler zagroził aresztem, ale wyżej postawiony gen. Alexander Patch powierzył im funkcję łączników z maquis. Następnie ruszyli na północ, przez Lyon do Paryża, a we wrześniu Krystyna wróciła wojskowym samolotem do Londynu.
Maria Krystyna Skarbek-Giżycka – zakończenie służby i odznaczenia
Jesienią 1944 rozwiązano większość siatek SOE we Francji. Planowana wspólna misja do Polski w 1945 roku (Operacja Freston) upadła, gdy pierwszą grupę zatrzymała Armia Czerwona. Krystyna przeniosła się z FANY do Women’s Auxiliary Air Force (WAAF), gdzie od 21 listopada 1944 do 14 maja 1945 pełniła służbę jako flight officer.
Za brawurowe działania otrzymała:
- George Medal – wysokie brytyjskie odznaczenie za odwagę cywilną,
- Officer of the Order of the British Empire (OBE) – nadany w maju 1947, szczebel wyżej niż standardowe MBE przyznawane wielu agentkom,
- Croix de Guerre – francuski Krzyż Wojenny,
- komplet kampanijnych gwiazd i medali: 1939–1945 Star, Africa Star, Italy Star, France and Germany Star, War Medal.
Mimo wcześniejszych napięć, w 1945 polskie władze wojskowe przyjęły ją w Londynie z najwyższymi honorami, gdy odwiedziła Polish Military Headquarters w mundurze WAAF.
Powojenne życie
Po zakończeniu wojny Krystyna znalazła się w dramatycznej sytuacji – nie miała oszczędności, a do Polski powrócić nie mogła. Jej ojczyzna znalazła się pod kontrolą Związku Radzieckiego, a ustalenia konferencji jałtańskiej sprawiły, że czuła się pozbawiona ojczyzny. Xan Fielding, uratowany przez nią w Digne, pisał w książce Hide and Seek z 1954 roku:
Po sześciu latach fizycznych trudów i psychicznego napięcia, bardziej niż ktokolwiek inny potrzebowała życiowego bezpieczeństwa. A jednak kilka tygodni po zawieszeniu broni została zwolniona z miesięcznym uposażeniem i pozostawiona sama sobie w Kairze…
Dumnie odrzucała pomoc materialną, ale domagała się obywatelstwa brytyjskiego. Ostatecznie uzyskała naturalizację dopiero w grudniu 1946, grożąc odmową przyjęcia swoich odznaczeń – George Medal i OBE.
Mimo wojennej legendy nie mogła znaleźć stabilnego zatrudnienia. Bezskutecznie próbowała osiedlić się w Kenii, wróciła więc do Londynu, gdzie imała się różnych zajęć:
- telefonistki,
- sprzedawczyni,
- kelnerki,
- stewardesy na statkach pasażerskich.
Na jednym z liniowców, Ruahine, regulamin nakazywał załodze noszenie odznaczeń wojennych. Szpaler medali Krystyny budził zawiść i oskarżenia o zmyślanie. Wtedy stanął w jej obronie kolega ze statku, Dennis George Muldowney – początkowo jej obrońca, a później obsesyjny adorator.
Tragiczna śmierć Krystyny Skarbek
15 czerwca 1952 roku Krystyna została zasztyletowana w londyńskim hotelu Shellbourne przez Muldowneya, którego wcześniej odrzuciła. Morderca, opętany chorobliwą namiętnością, został skazany i 30 września 1952 powieszony w więzieniu Pentonville.
Jej ciało spoczęło na cmentarzu katolickim St Mary’s w Kensal Green w Londynie. W 1988 roku u jej stóp pochowano także prochy Andrzeja Kowerskiego (Andrew Kennedy’ego), wieloletniego towarzysza w życiu i służbie. W 2013 roku dzięki staraniom Polish Heritage Society nagrobek odnowiono i uroczyście upamiętniono.
Maria Krystyna Skarbek-Giżycka – dziedzictwo i pamięć o agentce
Po śmierci jej przyjaciele – m.in. Francis Cammaerts, John Roper, Patrick Howarth i Kowerski – dbali, aby jej nazwisko nie zostało zbrukane sensacyjnymi historiami. Biografka Madeleine Masson mogła dzięki nim opublikować oczyszczoną wersję jej życia w książce Christine (1975).
W 1971 roku w piwnicy hotelu Shellbourne znaleziono kuferek Krystyny z osobistymi rzeczami, dokumentami i sztyletem wydanym przez SOE. Dziś przedmioty te, wraz z medalami, można oglądać w Polskim Instytucie i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie.
Pamięć o niej przywracały także inne gesty:
- w 2017 roku w Polish Hearth Club (Ognisko Polskie) w Kensington odsłonięto jej pomnik autorstwa Iana Woltera,
- w 2020 roku English Heritage umieściło na dawnym hotelu Shellbourne niebieską tablicę pamiątkową,
- w 2023 roku w nowo otwartym Raffles Hotel w Londynie nazwano jedną z najbardziej luksusowych suit The Granville Suite.
Historia Krystyny inspirowała pisarzy, dziennikarzy i twórców. Już w 1952 roku W. Stanley Moss opublikował w Picture Post serię artykułów o niej. Do dziś powstało kilka książek biograficznych:
- Madeleine Masson: Christine: a Search for Christine Granville (1975),
- Jan Larecki: Krystyna Skarbek. Agentka o wielu twarzach (2008),
- Clare Mulley: The Spy Who Loved (2012),
- Ronald Nowicki: The Elusive Madame G (2013).
Postać Skarbek pojawiała się także w sztuce i mediach:
- w audycji BBC Great Lives (2016),
- w książce Michaela Morpurgo In the Mouth of the Wolf (2018),
- w podcaście Dany Schwartz From Poland With Love (2021),
- w opowiadaniu Mike’a Palmera Crissie – A Last Hurrah (2022).
Polska pisarka Maria Nurowska w powieści Miłośnica (1999) stworzyła fikcyjną opowieść inspirowaną jej losami.
Co ciekawe, według Willama F. Nolana, Krystyna stała się pierwowzorem Vesper Lynd w pierwszej powieści o Jamesie Bondzie – Casino Royale (1953). Clare Mulley zauważała jednak, że Ian Fleming raczej słyszał o niej legendy, niż znał ją osobiście.
Krystyna Skarbek była nie tylko bohaterką wojenną, lecz także symbolem odwagi i determinacji kobiet w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Łamała konwenanse od najmłodszych lat – jeżdżąc konno na sposób męski, stając w konkursach piękności, a później balansując na granicy życia i śmierci jako agentka wywiadu.
Dziś pamiętana jest jako pierwsza kobieta-agentka Brytyjczyków, najdłużej działająca kobieta w SOE i kobieta, której urok, spryt i brawura zadecydowały o życiu setek ludzi.
Jej historia łączy w sobie elementy dramatu osobistego, wielkiej polityki i filmowej wręcz akcji. To dlatego nazywano ją Churchill’s favourite spy – ulubioną agentką samego premiera.