Tego dnia 1942 roku w wyniku wypadku nad lotniskiem dywizjonu 303 w Northolt, zginął Mirosław Ferić
Mirosław Ferić swoją pasję do lotnictwa odkrył już w dzieciństwie. Służbę w polskim lotnictwie rozpoczął w prestiżowej 111. Eskadrze Myśliwskiej, by później zasłynąć jako członek legendarnego Dywizjonu 303. Jego odwaga i niezłomność w walce z niemiecką Luftwaffe, a także kronika, którą prowadził, uczyniły go symbolem bohaterstwa i patriotyzmu. Pomimo tragicznej śmierci w 1942 roku, pozostawił po sobie dziedzictwo inspirujące kolejne pokolenia.
Mirosław Ferić pochodził z polsko-chorwackiej rodziny. Urodził się 17 czerwca 1915 roku w Travniku na terenie obecnej Bośni i Hercegowiny. Jego ojciec zmarł w czasie I wojny światowej.
Po jej zakończeniu wraz z matką i braćmi przeprowadził się do Polski, a dokładnie do Ostrowa Wielkopolskiego. Od najmłodszych lat pasjonował się lotnictwem. Jako trzynastoletni chłopiec regularnie odwiedzał lokalny areoklub i przyglądał się będącym tam samolotom. Nie straszna mu była wysokość i brawurowe akcje. Jedną z zabaw młodego Mirosława Ferića było chodzenie po balustradzie balkonu znajdującego się na 3 piętrze[1].
Szkoła w Dęblinie
W 1936 roku Mika Ferićzostał przyjęty do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Wraz z nim do szkoły dostał się Jan Zumbach oraz Witold Łokuciewski. W latach szkolnych często wpadali w kłopoty. Miejsce, które było zajmowane na roku zależało w dużej mierze od sprawowania i gotowości do wykonania rozkazu.
W 1938 roku Mirosław Ferić na tej liście zajmował 8 miejsce od końca. Za to umiejętności lotnicze prezentował na najwyższym poziomie. Po ukończeniu szkoły w Dęblinie dostał przydział do prestiżowej wówczas 111. Eskadry Myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki[2]. Razem z Mirosławem Ferićem w 1938 roku szkole w Dębliniekończył Jan Zumbach oraz Witold Łokuciewski. W czasie II wojny światowej znani byli jako ,,trzej muszkieterzy”.
Wybuch II wojny światowej
Niemieckie Luftwaffe w czasie ataku na Polskę posiadało około 1500 bombowców i 1100 nowoczesnych myśliwców. Polska miała za to do dyspozycji 390 samolotów w tym 150 myśliwców. Mimo tego początkowo wiarę w zwycięstwo polscy piloci mieli ogromne[3]. Walka zweryfikowała te optymistyczne założenia.
W przypadku Mirosława Ferića nastąpiło to trzeciego dnia wojny kiedy to po zestrzeleniu jego samolotu sam cudem uniknął śmierci. Kiedy jego samolot wpadł w lot nurkowy siły na niego działające były tak duże że nie mógł się katapultować, a z samolotu po prostu wypadł będąc już na bardzo niskiej wysokości. W swoim dzienniku zanotował <<Piękna polska jesień>> – żeby ją pokręciło za tę piękność[4].
Mirosław Ferić od początku wojny skrupulatnie prowadził dziennik z własnymi przemyśleniami. Z czasem zaczął zmuszać kolegów by również oni dodawali do niego swoje wpisy co nie zawsze robili chętnie. Tą małą tradycję Mirosław Ferić kontynuował również w będąc już w Wielkiej Brytanii[5]
Walkę w Polsce kontynuował do 17 września 1939 roku kiedy to Związek Radziecki najechał Polskę od wschodu. W tym dniu wraz z eskadrą przeleciał samolotem P.11c do Rumuni. Został internowany w obozie w Focsani.
Szybko udało mu się stamtąd uciec i drogą morską, która wiodła go przez Bejrut dotarł do Francji a dokładnie do Marsylii. We Francji polskim pilotom została przydzielona baza lotnicza Lyon-Bron.
Francja
We Francji przeszedł szkolenie na myśliwcach MS-406. Początkowo miał trafić do jednego z tworzących się polskich dywizjonów. Do tego jednak nie doszło. Został skierowany do I Klucza Kominowego, którym dowodził kapitan Zdzisław Krasnodębski, a następnie dość szybko przeniesiony do III Klucza Kominowego kapitana Kazimierza Kuziana. We Francji Mirosław Ferić wykonywał głównie loty patrolowe i nie miał bezpośredniej styczności z wrogiem.
303. Dywizjon Myśliwski im. Tadeusza Kościuszki
Po upadku Francji Mirosław Ferić wypłynął do Wielkiej Brytanii. Dokładnie 23 czerwca 1940 roku przybył do Liverpoolu. W Anglii dostał przydział do 303. Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki, który był spadkobiercą 111. Eskadry Myśliwskiej.
Przeszedł przeszkolenie na Hurricany i zaczął uczestniczyć w akcjach bojowych. W czasie jednej z nich Mirosław Ferić przeżył chwilę grozy, kiedy to jego samolot w wyniku trafienia przez niemieckiego pilota zalał się olejem, a z jednego z silników zaczął unosić się dym.
Leciał wówczas nad kanałem La Manche i postanowił, że na stały ląd dotrze ze zgaszonym silnikiem lotem ślizgowym. Do brzegów Dover doleciał na wysokości 274 metrów.
W październiku 1941 roku Mirosław Ferić został skierowany na odpoczynek od lotów bojowych i pełnił rolę instruktora w jednostce wyszkolenia bojowego 58 Operational Training Unit w Grangemouth. W styczniu 1942 roku powrócił do Dywizjonu 303.
Jak zginął Mirosław Ferić?
14 lutego 1942 roku Mirosław Ferić wystartował Spitfirem na jeden z wielu lotów ćwiczebnych, jakie odbył w swojej karierze. Na wysokości 914 metrów w jego samolocie odłamał się kawałek skrzydła, który następnie uderzył w ogon odrywając go. Samolot gwałtownie zaczął spadać.
Mirosławowi Ferićowi udało się otworzył kabinę, ale niestety nie zdołał wypiąć się z pasów by móc wyskoczyć. Uderzenie było tak potężne, że samolot po kabinę wbił się w beton na lotnisku.
George Marshall, który uczył pilotów angielskiego napisał Zginął kronikarz Dywizjonu im. Kościuszki. Był człowiekiem niezwykłej wrażliwości, idealistą. Ze wszystkich jego zapisów wyziera gorycz i odwaga dnia dzisiejszego i optymizm jutra[6].
Mirosław Ferić osierocił syna Philipa, który przyszedł na świat 5 miesięcy po śmierci ojca. Matka zginęła podczas bombardowania, a chłopcem zajęła się rodzina. Aktualnie jest on bardzo związany z historią swojego ojca i drugą ojczyzną, jaka stała się dla niego Polska.
Był patriotą gotowym do poświęcenia własnego życia dla ratowania ojczyzny. O tym, jak ważna była dla niego ta misja, świadczą zapisy jego własnych przemyśleń w dzienniku, który prowadził.
Wiemy, że sporo z nas zginie […] lecz cóż z tego – nie ma po co żyć, jeśli nie ma Tej – i dla Niej robimy wszystko, nie dla sławy, tylu a tylu zestrzeleń, nie dla Francuzów czy Anglików, ale dla Niej[7].
Po śmierci Mirosława Ferića jego koledzy z dywizjonu, by uczcić jego pamięć, kontynuowali prowadzenie kroniki. Do roku 1945 rozrosła się ona do 7 tomów liczących razem ok .1000 stron. Jego dziennik był inspiracją dla Arkadego Fiedlera do napisania słynnej książki Dywizjon 303.
W całej swojej karierze był on wielokrotnie odznaczany – Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyż Walecznych (dwukrotnie), Distinguished Flying Cross.
Na liście Bajana, która jest oficjalnym zestawieniem zwycięstw polskich pilotów został sklasyfikowany na miejscu 10. Jego wynik to 9 i ⅓ zniszczonych na pewno samolotów nieprzyjaciela, 1 zniszczony prawdopodobnie i 1 uszkodzony.
Mirosław Ferić jest patronem m.in. Szkoły Podstawowej nr 11 w Ostrowie Wielkopolskim.
Bibliografia:
- Stanley Cloud, Lynne Olson, Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski: zapomniani bohaterowie II wojny światowej, Warszawa 2004.
- Mirosław Ferić, polishairforce.pl [dostęp 12.01.2025].
[1] Stanley Cloud, Lynne Olson, Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski: zapomniani bohaterowie II wojny światowej, Warszawa 2004 s. 22.
[2] Ibidem, s. 24-26.
[3] Ibidem, s.55.
[4] Ibidem, s.61.
[5] Ibidem, s. 118-119.
[6] Ibidem, s.190.
[7] Ibidem, s.191.
Daria Lipowicz