16 października 1813 roku rozpoczęła się bitwa pod Lipskiem

Po bitwie pod Budziszynem (20 -22 maja 1813r.) Cesarstwo Austrii zasugerowało mediację w konflikcie Francji z Rosją, która odparła napoleońskie natarcie w zeszłym roku oraz Prusami, które powstały na wiosnę 1813 widząc szansę na zerwanie niewolniczych więzów. Zawieszenie broni trwało od 4 czerwca do 13 sierpnia. Czas pracował jednak na korzyść sprzymierzonych – mobilizowali oni olbrzymie armie, a po ich stronie opowiedziała się również Austria. Latem na głównym froncie niemieckim mieli ponad 800 tys. ludzi, którym Napoleon mógł przeciwstawić jedynie 600 000. Armie sprzymierzonych zostały podzielone na 3 główne korpusy: północny, śląski i czeski, którym operował naczelny wódz Koalicji -ks. Schwarzenberg. Armia francuska była zgrupowana w kilkanaście korpusów piechoty i kawalerii, którymi dowodzili marszałkowie i generałowie francuscy. Wyjątek stanowił VIII Korpus, którym dowodził ks. Poniatowski.
23 sierpnia miała miejsce pierwsza bitwa kampanii jesiennej 1813r. – pod Grossbeeren marsz. Oudinot uległ armii północnej Bernadotte’a, a plan odbicia Berlina został zaprzepaszczony. W 3 dni później, 26 sierpnia nad Kaczawą marsz. Ney ustąpił pola armii śląskiej Bluchera, podczas gdy tego samego dnia Napoleon przybywał z armią pod oblężone Drezno. 27 sierpnia mając mniej liczną armię pobił wroga, który jednak z braku kawalerii francuskiej mógł się spokojnie wycofać. Zwycięstwo pod Dreznem zniwelowała kapitulacja gen. Vandamme’a 30 sierpnia pod Kulm i utrata kolejnych, tak cennych, żołnierzy. 6 września pod Dennewitz został powtórnie pokonany Ney, a Francuzi coraz bardziej wycofywali się w kierunku Lipska. Przez cały wrzesień koalicjanci skutecznie unikali starcia z samym cesarzem, ale coraz bardziej spychali korpusy jego marszałków, których jednostki składały się z przetrzebionych już i tak szeregów młodych i niedoświadczonych rekrutów, od sygnatorkiedyktu wcielającego ich do wojska nazywani „Marie – Louises”. Tymczasem atmosfera po drugiej stronie była optymistyczna, wierzono, że wykorzystując przewagę liczebną uda im się wreszcie pokonać Napoleona. Choć sprzymierzeni stracili znacznie więcej ludzi niż Francuzi, to dalej dysponowali olbrzymią siłą, a ich położenie dodatkowo poprawiała masowa dezercja żołnierzy kontyngentów niemieckich, którzy stanowili większość ubytków Wielkiej Armii.
Na początku października większość sił francuskich skoncentrowana była w trójkącie Torgau-Budziszyn-Drezno. Kiedy jednak Napoleon podczas pobytu w Duben dowiedział się, że na stronę wrogiej koalicji przeszła Bawaria, zdecydował się przesunąć swe siły w rejon Lipska, w którego stronę zmierzały również armie sprzymierzonych. Bonaparte, nieświadomy siły sprzymierzonych wybierał wariant bitwy z położenia środkowego, tym samym skazując się na porażkę. 9 października wydał rozkazy kierujące pod Lipsk północną grupę korpusów marsz. Ney’a, tym samym stawiając kropkę nad „i”. 15 października pod Lipskiem zostało skoncentrowanych około 170 tys. Francuzów z 700 działami, podczas gdy nacierających następnego dnia Austriaków i Prusaków ok. 210 tys. i 1000 dział.

3 wystrzały armatnie oddane 16 października 1813r. o 8.30 z obozu austriackiego ks. Schwarzenberga obwieściły światu, że pod Lipskiem zaczyna się jedna z największych bitew historii, nazwana przez potomnych „Bitwą Narodów”. Pierwszy dzień bitwy to tak naprawdę 3 wielkie starcia pod Markkleeberg, Dolitz i Connewtiz. Szczególnie zażarte walki toczyły się również o Dosen, broniony przez polski korpus Poniatowskiego i Wachau, w którym znajdowały się dywizje ks. Eugeniusza i ks. Bellelune oraz marsz. Oudinota. Po odparciu fali ataków szala zwycięstwa przechyliła się na stronę wojsk francuskich, jednak Napoleon zwlekał z decyzją o generalnym ataku. Popołudniowe natarcie konnicy straciło na impecie, kiedy na pole bitwy dotarły kolejne siły sprzymierzonych Rosjan. Ci jednak nie wytrzymali siły uderzenia jazdy marsz. Murata i cofnęli się pod na groblę za Wachau. Znajdujących się na pobliskim wzgórzu monarchów Prus i Rosji uratował pułk gwardii carskiej, który kontruderzeniem zmusił Francuzów do odwrotu. Następnie sprzymierzeni przeprowadzili silny atak w centrum, który został odparty jedynie dzięki świetnej postawie francuskich artylerzystów gen. Droueta. Choć wieczorem Francuzi musieli się wycofać na tym odcinku, to jednak zadali nieprzyjacielowi 3 – krotnie większe straty – poległo ich 10 tys., zaś wroga ok. 30 000.

Tymczasem na zachód od Wachau w Dolitz i nieco bardziej na północ bronił się VIII Korpus Polski wspomagany przez jedną dywizję francuską. Mimo heroicznego oporu przeciwko znacznie liczniejszemu przeciwnikowi, który na dodatek po południu otrzymał posiłki, wieczorem Austriakom udało się tu przedostać na drugi brzeg strategicznej rzeki Pleissy. Widząc ciężką sytuację, która umożliwiłaby okrążenie nie tylko Dolitz, ale i Wachau, Napoleon pchnął pod wieczór do ataku dywizję Starej Gwardii gen. Curiala, który wraz z Polakami odrzucił wroga. VIII Korpus wziął do niewoli tego dnia ponad 1 500 żołnierzy, w tym samego gen. Merveldta, który dowodził na tym odcinku.

Tymczasem na północnym wschodzie, po 5 krotnym szturmie na wieś Mockern, Prusakom udało się ją zająć i zepchnąć Francuzów do Lipska. Jednak okupili to dużymi stratami – zginęło lub odniosło rany ponad 6 tys. Niemców, przy 6 – krotnie niższych stratach francuskich. W rękach żołnierzy Napoleona pozostało jedynie Lindenau, ponieważ inna ważna wieś, Wiederitzsch, została stracona pomimo wielogodzinnego boju oddziałów dywizji gen. J. H. Dąbrowskiego.

Ciężkie walki miały miejsce również w Liebertwolkwitz. Bronione przez gen. Lauristona ważne strategicznie zabudowania przechodziły kilkukrotnie z rąk do rąk i dopiero o godz. 16 dzięki atakowi marsz. Victora stało się jasne, że sprzymierzonym nie uda się zająć pozycji na Wzgórzu Szwedzkim, którego posiadanie oznaczało kontrolę nad środkiem pola bitwy. Bardzo krwawe walki nie zmieniły stanu posiadania Francuzów, ale przeprowadzone przez nich późnym wieczorem kontrnatarcia również zakończyły się niepomyślnie.

16 października Francuzi stracili ok. 20 tys. ludzi, podczas gdy sprzymierzeni przeszło 2 razy więcej. Udało im się za to zmusić ich do wycofania się w kierunku Lipska, dzięki osiągnięciu wyznaczonych celów w konkretnych miejscach frontu, a nie na całej jego długości. Ponieważ wielkie masy ludzi były skoncentrowane na małych obszarach, takich jak wsie pod Lipskiem, ogień artylerii zbierał tego dnia swoje żniwo.
Wieczorem 16 października, co niezwykle dla nas, Polaków, ważne, ks. Józef Poniatowski został mianowany marszałkiem Francji, jako pierwszy i jedyny obcokrajowiec w tej randze. Według Jadwigi Nadziei, krok ten miał zjednać Cesarzowi przychylność „ostatnich wiernych” – Polaków, którzy tego dnia dokonywali wręcz rzeczy niesamowitych. Tymczasem, jak notują pamiętnikarze, informacje o awansie Poniatowskiego spotkały się w polskim korpusie wręcz z oburzeniem, ponieważ uważano, że jest to akt pod publiczkę, który ma jedynie zapewnić Napoleonowi kilka tysięcy lojalnych żołnierzy. Sam książę Józef „przyjął to odznaczenie z powinną wdzięcznością, lecz z resztą z obojętnością zupełną”. Zastrzegł sobie również, że jego awans musi potwierdziz król oraz że dalej nosić będzie mundur polski. Do końca życia podpisywał się jako „Generał – wódz naczelny korpusu VIII”.

Podsumowując, choć sprzymierzeni stracili znacznie więcej ludzi, to oni przejęli inicjatywę oraz punkty strategiczne uniemożliwiające swobodne operowanie Francuzom. Jak się miało okazać,

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*