Anneli Jordahl, Córki łowcy niedźwiedzi. Opowieść o siedmiu siostrach

Anneli Jordahl, Córki łowcy niedźwiedzi. Opowieść o siedmiu siostrach

Anneli Jordahl zaczyna od siedmiu sióstr Leskinen, córek znanego łowcy niedźwiedzi, wychowanych w gospodarstwie stopniowo odcinanym od szkoły, urzędów i ludzi z pobliskiego miasta. Przed pierwszym rozdziałem umieszcza fragment „Siedmiu braci” Aleksisa Kiviego. Siedmiu braci zastępuje siedem sióstr, również związanych z lasem, alkoholem, fizyczną siłą i własną wspólnotą, która coraz gorzej mieści się w regułach obowiązujących poza nią.

Co mogę, jako etnolożka amatorka, powiedzieć z całą pewnością o świecie dzieciństwa tych siedmiu dziewcząt? Niezbyt wiele. Narratorka uprzedza o tym bardzo wcześnie, a potem opisuje rozmowy, myśli, wspomnienia i wydarzenia, przy których nie było żadnego późniejszego świadka. Zbiera relacje mieszkańców, pastora, sąsiadów i ludzi znających rodzinę, nagrywa rozmowy, a brakujące fragmenty dopowiada. Sama przyznaje, że część materiału musi sobie „dośpiewać”, siedzi przy biurku z porterem i korzysta z wyobraźni.

W centrum tej historii przez długi czas pozostaje Heikki Leskinen, chociaż umiera jeszcze przed zasadniczą częścią wydarzeń. Był znanym łowcą niedźwiedzi, oskarżanym także o kłusownictwo. Policja kilkakrotnie go poszukiwała, najstarsza córka rozpoczęła szkołę, lecz rodzice dopilnowali, żeby ją porzuciła, a rodzina ograniczyła kontakty ze społeczeństwem. Zakupy robiła dla nich sąsiadka Niskanpää, która pomagała również Louhi przy porodach.

Heikki uczył córki polowania, posługiwania się bronią, tropienia zwierząt i życia w lesie. Jednocześnie wpajał im nieufność wobec szkoły, policji, pomocy społecznej, banków i ludzi wykształconych. Johanna pamięta później wizyty urzędników, ukrywanie się przed nimi oraz decyzję ojca o całkowitym zerwaniu kontaktów ze społeczeństwem.

Po jego śmierci najstarsza córka zaczyna pilnować rodzinnego porządku. Kiedy Elga chce nauczyć się czytać, Johanna powtarza poglądy ojca o ludziach studiujących po to, żeby podporządkowywać sobie innych, i o instytucjach czekających na okazję do rozdzielenia sióstr. Później zwraca się do Heikkiego jak do nadal obecnego opiekuna, nazywa siostry jego wiernymi sługami, a w opuszczonej chacie ogłasza powstanie ich własnego państwa, ustala obowiązki, wymaga posłuszeństwa i grozi karami. Ojciec ma im nadal towarzyszyć, patrzeć na nie i wyznaczać reguły.

Znacznie gorzej córki pamiętają Louhi. Kojarzą ją z gospodarstwem, pracą, złością i biciem. Po jej śmierci nie są nawet zgodne, czy mogą powiedzieć, że zachowają po niej dobre wspomnienia; Aune ostatecznie ogranicza pożegnanie do zapewnienia, że córki będą ją pamiętać.

Znaleziony później pamiętnik uzupełnia historię matki o rzeczy, których dziewczęta wcześniej nie znały. Heikki często znikał, a Louhi zostawała z gospodarstwem, zwierzętami, polem i kolejnymi dziećmi. Przy narodzinach Elgi, siódmej córki, mąż oskarżał ją o zdradę, ponieważ najmłodsza różniła się wyglądem od sióstr. Louhi pisała też o niechęci córek, własnym zmęczeniu i strachu przed rodziną.

Pamiętnik ujawnia jeszcze jeden sekret. Louhi sama tworzyła historie, które później opowiadał dziewczętom jej brat Veikko. Córki słuchały wuja i podziwiały jego gawędziarstwo, nie wiedząc, że część opowieści powstała wcześniej u matki. Louhi ukrywała pisanie przed rodziną; zapisywała, że podczas pracy nad tekstem czuła się silna i „sama sobie panią”.

Opowieści krążą później między kolejnymi osobami. Veikko przekazuje je dalej, Aune naśladuje jego sposób mówienia i układa własne historie, Elga chce czytać i pisać, Laura tworzy figurki, Simone korzysta z Biblii, Johanna przechowuje własną wersję ojca. Aune jeszcze przed rozpoczęciem nauki opowiada psom, ćwiczy akcentowanie i myśli o napisaniu kiedyś powieści przygodowej.

Poza gospodarstwem siostry szybko stają się lokalną osobliwością. Ludzie obserwują je na jarmarkach, komentują wygląd i zachowanie, powtarzają historie o Heikkim i jego córkach. Dziewczęta zaczynają świadomie korzystać z tego zainteresowania. Przed jednym z wyjazdów Tiina proponuje przygotowanie przedstawienia, które pomoże zwiększyć sprzedaż, łącznie z prowokowaniem klientów własnym ciałem.

Po katastrofalnej zimie w opuszczonej chacie prasa nadaje wydarzeniom nazwę „Sprawa Sióstr Leskinen”. Gazeta opisuje sześć bezbronnych młodych kobiet znalezionych nieprzytomnych, wychłodzonych i niedożywionych. Aune protestuje przede wszystkim przeciw określeniu „bezbronne”.

Ich pobyt w lesie kończy się hospitalizacją. Laura trafia do szpitala także po samoistnym poronieniu i infekcji, Tanja jest w cięższym stanie i później porusza się z protezą stopy, Johanna zostaje skierowana na oddział psychiatryczny. Po leczeniu życie sióstr zaczyna się rozchodzić. Elga kontynuuje naukę, Aune sięga po książki, Laura dostaje okulary i przypadkiem odkrywa, że jej figurki trafiły do muzeum, którego kustoszka proponuje jej współpracę. Zmienia się również sposób opowiadania historii Leskinenów. Narratorka chce współpracować z Aune przy książce, ale ta odmawia i pozostaje przy opowieści ustnej. Zgadza się jedynie na wykorzystanie relacji innych ludzi i wymyślonych fragmentów. Osoba spisująca rodzinne dzieje przyznaje później, że przestała przejmować się granicą między prawdą a zmyśleniem, bo ludzie chcieli tę historię czytać i chcieli doznać szoku.

Epilog rozdziela siostry również geograficznie. Tanja i Tiina wracają do chaty w dziczy, urządzają ją wygodniej, uprawiają ziemniaki i groch, prowadzą szklarnię i korzystają z helikoptera podczas wypraw na jarmark. Aune i Laura wybierają dom położony bliżej ludzi, montują panele słoneczne i budują dodatkową chatę, żeby każda miała własną przestrzeń. Laura nadal tworzy i sprzedaje swoje wyroby. Elga kończy podstawówkę i liceum, a później zostaje kustoszem Muzeum Łowiectwa imienia Leskinena urządzonego w dawnym domu rodzinnym. Johanna przeprowadza się do miasta, do zamożnej dzielnicy, i zrywa kontakty z rodziną. Simone nie żyje. Pięć pozostałych sióstr utrzymuje ze sobą więź, ale żadna nie chce mieć dzieci; wszystkie są przekonane, że odziedziczyły po Louhi los kobiet skazanych na rodzenie córek.

Siedem sióstr i kilka wersji tej samej historii

Dopiero po zamknięciu tej historii dobrze widać, jak wiele Jordahl zmieściła w dość prostej konstrukcji odziedziczonej po Kivim. „Siedmiu braci” pozostaje punktem wyjścia, obok niego krążą echa fińskich opowieści i Kalevali, którą Aune zna dzięki Veikkowi, lecz środek ciężkości został przeniesiony na kobiety, ich ciało, pracę, płodność, rodzinne role oraz prawo do własnej wersji wydarzeń. Siedem sióstr nie stanowi żeńskiego dodatku do starego kanonu; ich płeć zmienia warunki całego eksperymentu, bo na tym samym odludziu inaczej wygląda relacja z ojcem, inaczej praca matki, inaczej seksualność, ciąża, przemoc i społeczna ciekawość.

Najwięcej zostaje po Louhi. Przez znaczną część powieści znamy ją z zeznań dzieci, a dzieci mają swoje racje, własne krzywdy i pamięć podporządkowaną miłości do ojca. Pamiętnik nie cofa żadnego uderzenia ani nie unieważnia cierpienia córek, dopisuje jednak kobietę do historii, w której wcześniej zajmowała głównie miejsce złej matki. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że była także autorem, tyle że bez nazwiska na opowieściach, które przejął Veikko. W rodzinie Leskinenów mężczyzna został legendarnym łowcą i źródłem praw, kobieta zaś przez lata pozostała przy krowach, polu, porodach i tekstach pisanych po kryjomu.

Jordahl robi podobny ruch z samymi siostrami. Najpierw pozwala nam je oglądać dokładnie tak, jak ogląda je miasteczko: są głośne, brudne, dzikie, zabawne, skandaliczne, warte historii powtarzanej przy kawie albo piwie. Potem coraz mocniej psuje wygodę takiego patrzenia, aż pod koniec sama narratorka przyznaje, że potrzebowała atrakcyjnej opowieści i tam, gdzie brakowało materiału, korzystała z własnej wyobraźni. Czytelnik zostaje więc w sytuacji dość niewygodnej, bo zrobił przez kilkaset stron dokładnie to samo co mieszkańcy: patrzył, oceniał, chciał wiedzieć więcej i przyjmował cudze wersje życia siedmiu kobiet, mimo że od pierwszych stron został uprzedzony, jak niewiele można powiedzieć o nich z całą pewnością.

Tu widzę największą wartość tej powieści; nie w samej dzikości sióstr ani w egzotyce życia poza społeczeństwem. Jordahl zostawia coś mniej wygodnego: rodzinę, w której miłość i krzywda potrafią pochodzić od tych samych ludzi, wolność może skończyć się zależnością od cudzych zasad, a najbardziej barwna historia okazuje się równocześnie historią, której źródeł nie sposób już rozdzielić.

Heikki istnieje więc jako ojciec córek, wspomnienie mieszkańców i lokalna legenda. Louhi jako matka, sprawca przemocy, przemęczona gospodyni i ukryty autor. Siostry jako bohaterki własnego życia, jarmarczna atrakcja, temat prasowy i materiał dla narratorki. Każda kolejna warstwa coś dopisuje, żadna nie daje ostatecznej wersji.

Po ponad czterystu stronach Jordahl zostawia czytelnika nie z odpowiedzią, kim naprawdę były córki łowcy niedźwiedzi, lecz z całym archiwum cudzych głosów, pamięci, plotek, zapisów i zmyśleń. Przy takiej historii pewność byłaby chyba najmniej wiarygodnym zakończeniem.


Wydawnictwo Czarne
Agnieszka Cybulska

Comments are closed.