Bezpieka przy wsparciu sowieckiej prokuratury prześladowała żołnierza WiN

29 stycznia 1953 roku olsztyńska bezpieka zleciła podwładnym z Braniewa dostarczenie szczegółowych informacji o Ługowskim. W marcu, dokładnie czternastego, otrzymała odpowiedź z życiorysem, dwoma zdjęciami i zapewnieniem o „posiadaniu komprmateriałów”czyli kompromitujących materiałów.

Ściśle tajna odpowiedź PUBP (Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego) w Braniewie przez WUBP w Olsztynie do MBP w Warszawie
Fot. Archiwum IPN w Białymstoku

Sprawa nabrała rozpędu i stała się międzynarodowa. Bezpieka wystąpiła do Generalnego Prokuratora PRL o „rekwizycję (sic!) materiałów dowodowych z terenu ZSRR”. A ten z kolei do sowieckiej prokuratury, która zleciła przesłuchanie świadków. Doszło do niego 22 sierpnia 1953 roku w Raduniu. Teraz świadkowie byli nieco ostrożniejsi w swoich osądach, ale nadal się upierali, że Ługowski pełnił funkcję zastępcy naczelnika raduńskiego garnizonu policji niemieckiej, ale nie widzieli w jaki sposób brał udział w rozstrzeliwaniu sowieckich obywateli i w wysyłaniu ludności na przymusowe roboty.[…] jak również nie wiem, czy Ługowski brał udział w ekspedycjach karnych przeciwko sowieckim partyzantom”- zeznawał Józef Andrukonis, mieszkaniec Raduni.

Wiedział on wprawdzie, że latem 1942 roku niemieccy żandarmi razem z policją raduńskiego garnizonu „dokonali masowego rozstrzału Żydów na cmentarzu za miastem”, ale zeznał „nie wiem czy brał on udział w rozstrzeliwaniu”. Andrukonis zapewniał, że rozpozna Ługowskiego na fotografii i podawał, iż był on blondynem, natomiast inny świadek Jurij Andrukonis, syn Iwana (najprawdopodobniej brat)  twierdził, że Ługowski miał ciemne włosy. Jurij Andrukonis i Józef Andrukonis pośród pięciu zdjęć wybrali  fotografię przedstawiającą Wacława Ługowskiego.

„Protokoły nadesłane z terenu ZSRR są nadciągnięte” 

Tylko Stolar Majer, syn Chaima w zeznaniu z 21 sierpnia (dzień wcześniej niż inni) twierdził, że był świadkiem działalności Ługowskiego:

osobiście kierował selekcją i dostarczeniem na cmentarz celem rozstrzału, partiami po 40 do 45 ludzi narodowości żydowskiej. Czy Ługowski rozstrzeliwał  nie wiem, gdyż jak uciekłem z cmentarza, Ługowski był na placu. Tego dnia (pierwsze dni maja 1942 roku) rozstrzelano ponad tysiąc ludzi. (IPN Bi 0088 810 s. 41)  

To nie wszystko. Syn Chaima twierdził, że Ługowski brał udział w karnych ekspedycjach przeciw sowieckim partyzantom, ale nie podawał szczegółów. Zapewniał, że po służbie w policji niemieckiej w 1943 roku Ługowski wstąpił do Armii Krajowej. Dodajmy, że świadek mimo ukończonych tylko czterech klas szkoły powszechnej zarządzał fermą hodowlaną kołchozu im. 19 Partzjazdu. Nikt ze świadków nie legitymował się „poważniejszym” wykształceniem niż siedem klas szkoły podstawowej.

16 grudnia 1953 roku sowieckie służby przeprowadziły dodatkowe przesłuchania  świadków, ale  nie wniosły one niczego nowego.

W lutym 1954 roku polska prokuratura otrzymała od sowieckich „kolegów” protokoły przesłuchania świadków. „Materiały te przesłaliśmy do Wydz. I WUBP Olsztyn, celem uzgodnienia z Wydziałem Śledczym, a następnie dokonanie aresztowania Ługowskiego celem pociągnięcia go do odpowiedzialności karnej” – czytamy w notatce Prokuratury Generalnej.

Jak się okazało Wydział Śledczy olsztyńskiej bezpieki nie zgodził się na aresztowanie,

„uzasadniając, że protokoły nadesłane z terenu ZSRR są nadciągnięte (sic!)”. W tej sytuacji Wydział I zdecydował, że we własnym zakresie ustali świadków i ich przesłucha oraz potwierdzi otrzymane informacje. Natomiast Prokuratura Generalna złożyła sprawę do archiwum.

Wydział śledczy staje okoniem

Dla uściślenia dat: 11 lipca 1954 roku Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego zleciło dokonanie aresztowania, a 9 października otrzymało odpowiedź, że Wydział Śledczy olsztyńskiej bezpieki staje okoniem. Przepychanki trwały około pięciu lat. Do aresztowania dążył mjr Józef Kuriata, szef Powiatowego Urzędu ds Bezpieczeństwa Publicznego w Elblągu i jego przełożeni z Gdańska, którzy 2 września 1955 roku zlecili elbląskim ubekom: „zebrać opinie na Ługowskiego z: miejsca pracy, Rady Narodowej lub Komitetu Blokowego, który winien m.in. w wywiadzie uwzględnić warunki domowe i stan zdrowia figuranta”.

12 października 1955 roku mjr Kuriata zatwierdził odpowiedź o niewykonaniu zadania z przyczyn zwanych w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej obiektywnymi: „Ługowski Wacław nie pracuje w żadnej państwowej lub spółdzielczej instytucji, z której można by uzyskać oficjalną charakterystykę, lecz prowadzi prywatne roboty budowlane wspólnie z kilkoma kolegami”.

Podobnie  w miejscu zamieszkania:

Z komitetu blokowego nie uzyska się opinii, gdyż w/wym na terenie Elbląga mimo stałego miejsca zamieszkania jest mało znany, bardzo rzadko [w oryginale przez „ż”][tam] przebywa, jedynie w niedzielę. Pozostałe dni spędza w Braniewie.

Na terenie Braniewa utrzymuje kontakty z osobami, od których też nie można uzyskać opinii, gdyż nie ma pewności, że te osoby zachowają powyższy fakt w tajemnicy. (IPN Bi 0088 810 s.104)

Wynika z tego jasno, dlaczego władza nie lubiła „prywaciarzy”, o których trudno było się czegokolwiek dowiedzieć, przede wszystkim o tym co knują, na przykład czy nie zwąchali się z obcym wywiadem lub czy wiedzą, kto się zwąchał. Dodatkowo nic nie drażniło bezpieki tak, jak jawność ich poczynań.

Wracając do sprawy „Raduni”, na koniec zajęła się nią Samodzielna Sekcja Śledcza Służby Bezpieczeństwa w Komendzie Milicji Obywatelskiej w Olsztynie, ale z marnym skutkiem. J. Kiedrzyński, wiceprokurator wojewódzki w Olsztynie, w piśmie z dnia 9 marca 1959 roku poinformował o odmowie ścigania gdyż „z nadesłanych materiałów śledczych ze Związku Radzieckiego wynika, że wszystkie środki dowodowe przez organa prokuratorskie na tamtejszym terenie zostały wyczerpane”.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*