Bitwa pod Beresteczkiem – krwawa łaźnia Bohdana Chmielnickiego

Bitwa  pod Beresteczkiem była jednym z większych starć lądowych XVII wieku. W dniach 28-30 czerwca 1651 roku na polach beresteckich na Wołyniu stanęły naprzeciw siebie wojska polskie oraz kozacko-tatarskie. Z wojskowego punktu widzenia była to bitwa o tyle ciekawa, że współpracowały w niej wszystkie rodzaje wojsk Rzeczpospolitej, zarówno autoramentu narodowego jak i cudzoziemskiego. Bitwa berestecka pokazała również, że Rzeczpospolita potrafi skarcić buntowników mimo wielu upokorzeń z ich strony.

Kozacy się buntują

Wybuch powstania Chmielnickiego zastał Rzeczpospolitą w zenicie jej potęgi. 16-letnie spokojne panowanie Władysława IV Wazy zostało zmącone na sam koniec, kiedy w kwietniu 1648r. zbuntowani Kozacy pod wodzą Bohdana Chmielnickiego oraz sprzymierzeni z nimi Tatarzy napadli na wojska koronne nad Żółtymi Wodami. Po pobiciu zgrupowania starosty niżyńskiego Stefana Potockiego, buntownicy skierowali swe siły na ojca starosty hetmana wielkiego Mikołaja Potockiego oraz jego zastępcy hetmana polnego Marcina Kalinowskiego. Porażka wojsk polskich pod Korsuniem była ciosem ogromnym, ponieważ siły polskie uległy rozbiciu, a hetmani dostali się do niewoli tatarskiej. Kozacy kontynuowali marsz w głąb Ukrainy, a przeciwstawić się im próbował wojewoda ruski ks. Jeremi Wiśniowiecki. Po zgonie Władysława IV w kraju zapanowało bezkrólewie, a w Warszawie ścierała się frakcja wojenna pod wodzą Wiśniowieckiego z frakcją pokojową pod wodzą kanclerza wielkiego koronnego Jerzego Ossolińskiego. Po rozbiciu regularnych wojsk i wzięciu do niewoli hetmanów, sejm pod wypływem Ossolińskiego wyznaczył regimentarzy, którzy ponieśli we wrześniu haniebną klęskę pod Piławcami, kiedy to wojska prywatne i suplementowe zbiegły z pola bitwy. W lutym 1649 roku Chmielnickiego uznano hetmanem Wojsk Zaporoskich i podpisano zawieszenie broni do wiosny. W lecie 1649 roku potężna 300 tys. armia kozacko-tatarska obległa Wiśniowieckiego i regimentarzy Koniecpolskiego, Firleja oraz Lanckorońskiego w Zbarażu. Obrońcy bronili się wytrwale, ale ich sytuacja pogarszała się. Ze Zbaraża do nowego króla – Jana Kazimierza dostali się posłańcy, którzy powiadomili o ciężkiej sytuacji zbarażczyków. Król pociągnął z odsieczą pod Zbaraż, jednak Kozacy i Tatarzy zaskoczyli go pod Zborowem, gdzie omal nie doszło do masakry armii koronnej. W wyniku zdrady chana tatarskiego Islama III Gireja Chmielnickiego zmuszono do podpisania ugody z królem. W jej myśl Kozacy otrzymywali województwa czernichowskie, kijowskie oraz bracławskie w swą wyłączoną administrację oraz zwiększano rejestr kozacki do 40 tys. Ponadto Tatarzy mogli bez żadnych przeszkód wziąć w drodze powrotnej na Krym tyle jasyru, ile tylko zdołają. Ugoda zborowska była tylko chwilą wytchnienia w czasie tej wyniszczającej wojny. Na początku 1650 roku zmarł lider stronnictwa pokojowego – kanclerz Ossoliński. Po jego śmierci wiadomo było, że stronnictwo wojenne przejmie inicjatywę i wymusi na królu twarde postępowanie z Kozakami. Tak też się stało. W 1651 roku obie strony szykowały się do nowej wojny.

Bohdan Chmielnicki
Fot. Wikimedia Commons

Przygotowania do wojny

Kampanie berestecką poprzedziła wyprawa na bracławszczyznę i Podole hetmana polnego koronnego Marcina Kalinowskiego. Hetman wyruszył ze zbrojnym rajdem na czele 12 tys. żołnierzy, jednak nie udało mu się zadać rozstrzygającego ciosu ani zdobyć Winnicy dzielnie bronionej przez płk Iwana Bohuna. W grudniu 1650 roku, czyli przed wyprawą Kalinowskiego, sejm ustalił ilość wojska na nową wyprawę wojenną. Według uchwały sejmu stan wojska wyglądać miał następująco

jazda kozacka (późniejsi pancerni) – 15 560 porcji

husaria – 3050 porcji

arkebuzeria – 500 porcji

rajtaria – 3300 porcji

piechota autoramentu cudzoziemskiego – 8500

piechota polsko-węgierska – 2000

dragonia – 1900

Razem dawało to 34 810 porcji, po odliczeniu tzw. ślepych porcji (czyli stawek żołdu dla oficerów) realna ilość armii zaciężnej powołanej pod broń miała wynosić 31 330 żołnierzy. Nie próżnował również Chmielnicki, który kołatał po różnych europejskich dworach. Kozacy po staremu sprzymierzeni byli z Tatarami, przychylenie ku Chmielnickiemu spoglądała Turcja i Moskwa. Albrecht Radziwiłł w swym pamiętniku zanotował potem z pewną barokową przesadą, że na polach beresteckich ważyły się losy całego chrześcijaństwa. Hetman zaporoski wysłał również do Rzeczpospolitej swych agentów, którzy mieli agitować chłopstwo i robić na tyłach klasyczną dywersję (częściowo ta robota się potem Chmielnickiemu udała). 13 kwietnia 1651 roku z Warszawy na wojnę wyruszył król Jan Kazimierz, który pozostawał w złych stosunkach z magnaterią. Król zraził do siebie podkanclerzego Hieronima Radziejowskiego, który skonfliktowany był z monarchą o szyb solny Kunegunda w kopalni w Wieliczce. Do konfliktu między podkanclerzym, a królem jeszcze wrócimy. Jako punkt zborny obrano miejscowość Sokal, gdzie król przybył 16 maja na czele 6 tys. wojska. Z dnia na dzień wojska Rzeczpospolitej rosły w siłę. Hetman wielki koronny Mikołaj Potocki przyprowadził ze sobą 7 tys. żołnierzy, po nieudanej wyprawie hetman Kalinowski zdołał zmobilizować pod Sokal 6 tys. żołnierzy, czyli połowę tego, co prowadził ze sobą na Podole. Do obozu codziennie przychodziły nowe oddziały. Liczne poczty przyprowadzili Radziwiłłowie – Bogusław oraz Albrecht. Z Litwy szły głównie pułki autoramentu cudzoziemskiego. Dopisało również pospolite ruszenie, które przyszło w sile od 30 do 40 tys. Według obliczeń niezawodnego prof. Jana Wimmera samo wojsko zaciężne Rzeczpospolitej liczyło od 28 do 30 tys. żołnierzy, dodając do tego poczty prywatne (wśród, których największe były ks. Dominika Zasławskiego, Jeremiego Wiśniowieckiego oraz Radziwiłłów), pospolite ruszenie oraz czeladź obozową, Rzeczpospolita zdobyła się na rekordowy wysiłek i wystawiła 80 tys. armię! Kampanii beresteckiej towarzyszyła również religijna egzaltacja, granicząca niemal z zabobonem. Żołnierze Rzeczpospolitej wierzyli, że idą na wojnę przeciwko „schizmatykom i pohańcom“. Stanisław Oświęcim zanotował w swym diariuszu, że „A nie dziw było, albowiem na ten czas tak żarliwe w obozie nabożeństwo, że szopa królewska, w której na ołtarzu cudowny Najświętszej Panny stał zawsze obraz, we dnie i w nocy bez przestanku napełniona zawsze była towarzystwa, czeladzi i inszych różnych ludzi, nabożeństwa swoje z wielką odprawując pokorą“.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*