Jak zdobyto stolicę „Szwabii” u stóp tajemniczych Riesengebirge

Wiosna 1945. Świeżo upieczony pełnomocnik obwodowy Wojciech Tabaka wyrusza w kierunku nieznanej stolicy „Szwabii” u podnóża tajemniczych, wciąż budzących grozę Riesengebirge i otwiera nową kartę polskiej historii.

Jeszcze nie umilkły działa, kiedy nowa, komunistyczna władza z werwą przystąpiła do niecierpiącego zwłoki procesu scalania nowo otrzymanych tzw. Ziem Odzyskanych z resztą wyniszczonego kraju. W pierwszej kolejności to niezwykłe zadanie spoczęło na barkach nielicznej grupy ludzi, na czele których postawiono wyposażonych w nadzwyczajne prerogatywy pełnomocników obwodowych. Spośród nich na szczególną uwagę zasługuje niewywodzący się z szeregów cynicznych poputczyków stalinowskiego reżimu Wojciech Tabaka, późniejszy starosta Ziemi Jeleniogórskiej. Swoją powojenną epopeję, a zarazem nowy rozdział życiowy, rozpoczynał w rodzinnych stronach niedaleko Wielunia.

Jako sprawdzonego na swoim terenie działacza, a wcześniej niesplamionego kolaboracją robotnika przymusowego, 10 kwietnia 1945 roku Komitet Powiatowy PPR w Częstochowie oddelegował Tabakę do dyspozycji Wojewódzkiego Komitetu tejże, już wówczas wiodącej politycznie, formacji w Kielcach, jako swoistej kuźni, gdzie w tym właśnie czasie zajmowano się przygotowywaniem kadry cywilnej administracji, przeznaczonej dla terenów wyzwalanego, ewentualnie akurat zdobywanego Dolnego Śląska. (PPR – „Płatne Pachołki Rosji” – co myślał, spoglądając na te napisy, czy odwracał wzrok od pokrytych nimi murów, czy raczej kiwał z politowaniem głową)?

Po otrzymaniu polecenia wyjazdu Tabaka natychmiast udał się w drogę, a po przyjeździe do Kielc, stanął niezwłocznie w Biurze Zgłoszeń, mieszczącym się wówczas przy ulicy Zdrojowej 23 i prowadzącym ewidencję chętnych do podjęcia pracy na Ziemiach Odzyskanych. W tymże biurze 15 kwietnia otrzymał Tabaka dokument urzędowy wystawiony przez Pełnomocnika Rządu na Dolny Śląsk, Stanisława Piaskowskiego, który to dokument uczynił go oficjalnie urzędnikiem państwowym. Dwujęzyczna treść dokumentu brzmiała: „Działając na mocy pełnomocnictwa udzielonego przez Prezydium Rady Ministrów z dnia 29 marca 1945 roku nr 2324 powołuję Ob. Tabakę Wojciecha do organizowania polskiej władzy cywilnej na terenie Dolnego Śląska. Komendantów wojennych jednostek i urzędów proszę o udzielenie wyżej wymienionemu pomocy przy wykonywaniu jego czynności służbowych. Pełnomocnictwo ważne do dnia 1 lipca 1945 r.”.

W owym czasie Kielce były tymczasową siedzibą władz Dolnego Śląska. Mieściło się tam biuro pełnomocnika rządu na ten okręg, który czekał na zajęcie tych ziem przez sprzymierzone, jakkolwiek traktować ów związek, armie sowieckie i polskie. Tam również gromadzili się przyszli pełnomocnicy obwodowi, jako pionierzy przeznaczeni do wykonywania swoich funkcji w poszczególnych powiatach „prastarych” Ziem Odzyskanych.

4 kwietnia 1945 r. pełnomocnik Piaskowski wyruszył na będący naonczas swoistą terra incognita Dolny Śląsk, celem zapoznania się z panującą tam sytuacją oraz uzgodnienia z dowództwem Armii Czerwonej ważkiej sprawy przejęcia władzy z rąk siłą rzeczy albo de facto jak kto woli, samowładnych radzieckich komendantów wojennych.

6 kwietnia ekipa pełnomocnika okręgu dolnośląskiego dotarła do Prochowic w powiecie legnickim, gdzie stacjonował wówczas Sztab Główny I Frontu Ukraińskiego. W wyniku tego spotkania wojskowy kierownik komendantury Frontu, ppłk Riepin wydał 10 kwietnia 1945 r. rozkaz, na który mieli później powoływać się pełnomocnicy obwodowi, komunikując komendantom przejęcie władzy cywilnej.

Cztery dni potem, 17 kwietnia jako forpoczta wysłana została na Dolny Śląsk pierwsza, składająca z 18 osób, kwatermistrzowska grupa polskiej administracji. Miała ona zapewnić odpowiednie warunki bytowania kolejnym grupom. W ślad za tą pierwszą wyruszyły następne. W jednej z nich, liczącej 359 osób znajdował się Wojciech Tabaka. Wyprawę tę opisał w następujący sposób: „Podróż pociągiem trwała cztery dni, trasą gdzie były całe szyny, czyli przez Radom, Częstochowę, Wieluń, Ostrów Wielkopolski i Oleśnicę. Z Wrocławia dochodziły jeszcze odgłosy walki”.

Po przybyciu do Oleśnicy 23 kwietnia około południa, mężczyźni uformowali się w kolumnę, po czym wyruszyli pieszo do Trzebnicy, gdzie znajdowała się siedziba pełnomocnika Piaskowskiego, kobiety zaś i bagaże naładowano na ciężarówki. Po kilku godzinach marszu przebywszy 27 kilometrów, kolumna pionierów wkroczyła do Trzebnicy, z ulgą rozlokowując się następnie na kwaterach.

Podobnie jak wszyscy, tak i Tabaka po zajęciu kwatery wieczorem 23 kwietnia, nie omieszkając, zgłosił się do biura pełnomocnika okręgowego po instrukcje. Pionierów nie obowiązywał unormowany czas pracy. Nie wiedział jeszcze, jakie otrzyma zadania i jaką funkcję.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*