Łemkowskie rozdroże

Łemkowskie rozdroże |Recenzja

Jarosław Syrnyk, Łemkowskie rozdroże

Książka Jarosława Syrnyka pod tytułem Łemkowskie rozdroże przedstawia nam zawikłane losy Łemków i ich ojczyzny. Publikacja jest niezwykle rzeczowa i pod wieloma względami potrzebna. Przyznam, że sam wcześniej nie miałem większego rozeznania w tym temacie. Wprawdzie miałem świadomość, że Łemkowie stali się ofiarami Akcji „Wisła”, ale nie znałem ani ich wcześniejszych dziejów, ani nie miałem rozeznania kim są, i co sobą reprezentują.

Autor opowiada nam o łemkowskich dziejach, pełnych zawieruch, konfliktów i rozłamów. Przez ich ziemie, które nie były jakoś specjalnie zasobne w bogactwa naturalne, przechodzili Austriacy, Rosjanie, Polacy, Niemcy, ukraińskie bojówki UPA… I zawsze, dziwnym zrządzeniem losu, największe baty dostawali właśnie tubylcy.

Dzięki rzeczowej i ciężkiej pracy naukowej, miałem okazję zapoznać się nie tylko z ciekawą częścią nie tylko dziejów Rzeczypospolitej, ale i ludności, która w wyniku licznych dziejowych katastrof, niemal zniknęła z kart historii. A przecież byłaby to niepowetowana strata. Ale do rzeczy.

Korzenie

Roman Reinfuss (1910-1998) był jednym z pierwszych (i jak zdążyłem się zorientować) najlepszych badaczy tematu Łemków i ich ojczyzny. W jego opinii ludność ta wywodziła się od wołoskich nomadów, którzy przynieśli ze sobą fragmenty bałkańskich elementów etnicznych. Przynieśli tutaj prawo wołoskie, wierzenia (kult ognia), choć byli chrześcijanami obrządku wschodniego. Przywędrowali tutaj w dwóch falach – pierwszej około XIII wieku, i drugiej – za czasów Kazimierza Wielkiego. Wkrótce na tereny te zaczęli wkraczać również Rusini, którzy szybko zdominowali Wołochów, zwłaszcza pod względem liczebnym i językowym. Tym, co ich łączyło było wspólne wyznanie.

Sama nazwa Łemkowie pojawiła się w połowie XIX stulecia, będąc nazwą stosowaną przez ich sąsiadów, którzy wywodzili tę nazwę od słowa łem („tylko”, „albo”), które ci często używali w swojej mowie. Sami Łemkowie określali się mianem Rusinów, a na Słowacji – Rusnaków.

Jednak sprawa ich pochodzenia nie jest wcale taka prosta. Historycy ukraińscy uważają Łemków za autochtoniczny szczep ukraiński, który zamieszkiwał również Pogórze i południową część dzisiejszej Słowacji. Nawet sami Łemkowie nie są zgodni co do swoich korzeni. Jedni popierają opinię ukraińskich historyków, a tak zwani Łemkowie-Rusini, twierdzą, że wywodzą się od Białych Chorwatów, którzy mieli się tutaj pojawić już w V stuleciu.

Język Łemków

Podobnie zawile wygląda sprawa różnych (i bogatych) naleciałości językowych. W łemkowskim „słowniku” znaleźć można wiele pozostałości słów polskich czy słowackich. Jednak największy wpływ miał chyba jednak kształtujący się wówczas język ukraiński.

Zresztą do 1946 roku wspólnota językowa Łemków podzieliła się na kilka lokalnych narzeczy. Już pod koniec XIX stulecia podjęto się próby stworzenia literackiego języka Łemków, a w czasach II Rzeczypospolitej drukowano nawet czasopisma, literaturę ludową i piękną. Jednak po 1947 roku, gdy społeczność Łemków uległa rozbiciu, lokalne narzecza zanikły. Co więcej – wpływ języka ukraińskiego również zmalał.

Pogranicze – krótka historia

Łemkowie od najdawniejszych czasów żyli na styku pogranicza kulturowego, także w sensie geograficznym. Pod koniec XIX wieku postrzegali świat na zasadzie „swój-obcy”, mając wyraźne poczucie własnej odrębności wobec sąsiadów. Na zachodzie sąsiadowali z polskimi chłopami, których spotykali podczas jarmarków w miastach, choć zasadniczo woleli odwiedzać miasta słowackie. Obie społeczności żyły w odosobnieniu – poza okolicami Gorlic, Grybowa i Dukli, gdzie istniały wsie mieszane (w których znaleźć można było też niewielką ilość Żydów i Romów). Na wschodzie Łemkowie stykali się z Dolinianami i Bojkami (z tymi ostatnimi na terenie Bieszczad), z którymi łączył ich język. Mimo to, nie traktowali ich jako swoich pobratymców.

W połowie XIX stulecia na terenie Galicji Wschodniej rozwinął się ruch starorusiński, który po zniesieniu pańszczyzny w 1848 roku przez gubernatora Stadiona, zyskał na znaczeniu. Hierarchia unicka i Główna Rada Ruska opowiedziały się po stronie lojalności wobec cesarza austriackiego. Zresztą władze austriackie dokładały wszelkich starań, aby stworzyć konflikt na linii Polacy-Rusini. Publicyści rusińscy pisali nawet o Polakach jako zdrajcach całej Słowiańszczyzny.

W dobie powstania styczniowego z ruchu starorusińskiego wyodrębniła się orientacja ukraińska, które zaczęła agitować za utworzeniem samodzielnego państwa ukraińskiego, w czym wspierała ich hierarchia unicka. W końcu XIX wieku większość przywódców starorusińskich opowiedziała się jednak za opcją rosyjską – z językiem i cerkwią prawosławną na czele. Negowali oni odrębność narodową Rusinów-Ukraińców od Rosjan.

Po wybuchu I wojny światowej przez Łemkowszczyznę przebiegała linia frontu. Zniszczeniu uległo wiele tutejszych wsi, a okupanci dokonywali tutaj licznych aktów przemocy. Do tego należy pamiętać o epidemiach cholery, ospy i tyfusu. Gdy Austriacy odbili  rąk Rosjan Galicję Zachodnią, część działaczy moskalofilskich albo się ewakuowała z carskimi wojskami, albo zostali osadzeni w obozie Thalzerhof w Styrii. Wśród Łemków powstała opinia, jakoby sami Ukraińcy wskazali ofiary represji. Gdy obóz zlikwidowano, ci, którzy go przeżyli, zostali objęci zakazem powrotu do swej ojczyzny.

Po zakończeniu Wielkiej Wojny, we Lwowie powołano Zachodnio Ukraińską Republikę Ludową, a w okolicach Komańczy utworzono „Republikę”, która została zlikwidowana przez wojska polskie w końcu stycznia 1919 roku. Na Słowacji utworzono Karpato-Russką Radę Narodową, która postulowała niepodzielność terytorium Łemkowszczyzny po obu stronach Karpat. Jednak wobec zagrożenia regionu przez komunistyczną Węgierską Republikę Rad, ostatecznie zgodzono się, aby region ten przyłączyć do Czechosłowacji. Ostatecznie Łemkowszczyzna została włączona do II Rzeczypospolitej.

W okresie międzywojennym rywalizacja o Łemków mocno się wzmogła. Starorusini oraz Ukraińcy zaczęli zakładać czytelnie i biblioteki. Nawet cerkiew stała się areną walk o „rząd dusz”. Gdy Ukraińcy zaczęli przejmować urzędy duchowne, blisko 1/3 wsi na zachodniej Łemkowszczyźnie, w ramach protestu, przystąpiła do cerkwi prawosławnej. Krok ten spowodował narastanie konfliktów między wyznawcami obydwu religii i wyzwolił kolejny silny podział wśród tubylców.

Władze polskie również się nie spisywały, prowadząc politykę asymilacyjną. Rzeczpospolita dążyła do stopienia się różnych mniejszości narodowych w jeden polski naród. Wobec takiej polityki wielu ukraińskich polityków jawnie wzywało do bojkotu i nieposłuszeństwa wobec Warszawy. Aby temu zaradzić, władze polskie zaczęły popierać ruch starorusiński. Łemków kuszono różnymi przywilejami ekonomicznymi i religijnymi. Jednak w wyniku tych manipulacji, społeczność Łemków ponownie została rozdarta. W wyniku tego pęknięcia, część z nich zaczęła się postrzegać jako odrębny naród, część za Ukraińców…

Gdy wybuchła II wojna światowa Łemkowszczyzna weszła w skład Generalnego Gubernatorstwa, a miejscowe urzędy objęli lojalni wobec III Rzeszy Ukraińcy. Język Łemków zastąpiono ukraińskim, a tutejsi politycy zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych. Młodzież była wywożona na roboty przymusowe do Niemiec.

W czerwcu 1944 roku na ziemie te wkroczyła Armia Czerwona, a wraz z nimi pojawiły się oddziały UPA, do których wcielano Łemków siłą. Wkrótce władze radzieckie przystąpiły do prób wysiedlenia Ukraińców i Łemków z tutejszych ziem. Do sierpnia 1946 roku wysiedlono blisko 70 000 Łemków, których osiedlono w opuszczonych polskich wsiach wokół Lwowa, Stanisławowa i Tarnopola czy za Dniestrem. Tutejsze wsie zaczęły padać łupem oddziałów UPA.

Na początku 1947 roku, po śmierci generała Świerczewskiego przystąpiono do operacji wojskowej pod kryptonimem Akcja „Wisła”. Wojsko polskie rozbiło oddziały UPA w Bieszczadach i na wschodniej Łemkowszczyźnie. Spalono wiele wsi, a pod koniec lata przystąpiono do przymusowych wysiedleń. Łemków przesiedlono na Dolny Śląsk (okolice Legnicy, ok. 10 000 osób) oraz na Ziemi Lubuskiej (ok. 8000 osób). W nowych lokalizacjach Łemkowie byli traktowani jak Ukraińcy. Nie mogli więc oczekiwać od Polaków ani zrozumienia, ani współczucia…

Po 1956 roku, w wyniku częściowej odwilży, zaczęto pozwalać wysiedlonym Łemkom na powrót do swojej dawnej ojczyzny (ale tylko w granicach Polski), i to wyłącznie pod warunkiem, że gospodarstwo połemkowskie nie było już zasiedlone. W ten sposób na Łemkowszczyznę powróciło około 2000 rodzin łemkowskich. A wracali do zgliszcz – ich domy i gospodarstwa zostały wcześniej wywiezione, spalone lub zwyczajnie – rozpadły się same.

Łemkowskie rozdroże – podsumowanie

Publikacja liczy sobie 489 stron, i podzielona jest na cztery większe rozdziały, z dziesiątkami mniejszych. To książka skierowana zdecydowanie dla badaczy tematu mniejszości narodowych w Polsce. Książka napisana jest językiem naukowym, często zdarzają się powtórzenia tych samych sformułowań. Szkoda, że w książce jest tak mało fotografii i ilustracji. Jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić, jak dorobek kulturalny Łemków. I tylko niezwykle barwna okładka pozwala rozbudzić wyobraźnię.

Choć książka jest miejscami trudna, to cenię sobie jej treść i życzyłbym sobie, aby stała się częścią wyposażenia przynajmniej bibliotek powiatowych w całej Polsce. Wprawdzie zabrakło mi rysu kulturowego, niemniej objaśnienie zawiłości historycznych i tak robi ogromne wrażenie. Nie dziwię się więc, że wokół ich dziejów narosło tyle mitów. Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem i polecam ją wszystkim miłośnikom „rogatej” historii.


Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Uniwersytetu Wrocławskiego. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.