Obraz życia dworskiego w czasach panowania Augusta II i Augusta III Wettynów w pamiętnikach z epoki

Pałac myśliwski Augusta III w Hubertusburgu
Fot. Wikimedia Commons

Niezwykle barwny opis łowów w Hubertusburgu  ulubionym miejscu polowań króla znajdujemy w pamiętnikach Stanisława Augusta Poniatowskiego, który brał w nich udział jako 19 letni młodzian. Łowy rozpoczęły się rano. „O ósmej rano ukazywał się król, wybierający się na mszę, a po pół godzinie zdążano wraz z nim w jego powozach na miejsce polowania, gdzie w cieniu drzew czekało już wspaniałe śniadanie, które obiad zastępowało; po nim dosiadano koni, by zgonić jednego, dwa a nawet trzy jelenie za jednym polowaniem. Żółte i niebieskie ze srebrem mundury dworskie, piękno koni, liczne powozy wypełnione damami ze świty królowej, a nade wszystko niezwykła uroda tego lasu, który liczył sobie trzy mile w przecięciu i przez który wiodły dwadzieścia cztery prostopadłe jak od sznura drogi – wszystko to sprawiało, że rozrywka ta stawała się prawdziwym świętem nawet dla tych, którzy niewielki do łowów mieli pociąg. Prawdziwi myśliwi gonili zwierza z zapałem, podążając za królewskimi synami; ci najmniej tak jak i ja zagorzali towarzyszyli hrabiemu Bruhlowi, który, choć nie szedł z psami prowadzonymi przez wytrawnych łowców i nigdy się w las nie zapuszczał, potrafił jednak szerokimi drogami trafić zawsze w porę na śmierć jelenia. Jedyna to była chwila kiedy Bruhl odstępował królewską osobę, jego pan bowiem postępował za myśliwymi w powozie, z królową tylko u boku. Podczas łowów zwłaszcza gdy były pomyślne, władca ten zdawał się zupełnie odmieniony – wesół był, ujmujący i rozmowny, a ci, którzy mieli wtedy do niego najłatwiejszy dostęp, wątpili niemal, czy to ten sam monarcha, tak zwykle wyniosły, pełen powagi, małomówny, zawsze wierny etykiecie, za sprawą której poza owym polowaniem, całkiem prawie stawał się niedostępny. Z polowania wracaliśmy pomiędzy czwartą a piąta po południu, po czym była godzina na zmianę strojów i spoczynek, a potem udawano się do teatru gdzie była muzyka Hassego, prześliczne głosy i zachwycające balety. Dalej wspólna z królem wieczerza, którą spożywano przy niezmiernie wielkim stole, w bardzo pięknej, rzęsiście oświetlonej Sali, a wszyscy – zarówno mężczyźni jak i kobiety – odziani byli w mundury równie bogate jak i dla oka przyjemne. Po wieczerzy około dziewiątej godziny król się oddalał i przechodzono do komnat następcy tronu”[47]. Czasem króla zapraszali na łowy magnaci. Tak było w 1752 roku w Białymstoku gdzie Augusta III gościł hetman wielki koronny Jan Klemens Branicki herbu Gryf. „Króla wraz z całym dworem goszczono i obwożono na koszt hetmana, który, pomiędzy innymi, urządził na jego cześć w Choroszczy zabawę, co w zupełności królewskim gustom odpowiadała. Mnogość dzikiej zwierzyny przywieziono w klatkach w zagajniki tego rozkosznego miejsca. Po czym zmuszano, by się wspięła po drożynach z desek, po bokach zamkniętych, na szczyt drzew nad kanałem, gdzie zapadnia była. Gdy zwierzę z trzydziestu stóp spadało do wody, król miał sposobność, jeśli by tylko zechciał, ustrzelić w locie wilka, dzika , niedźwiedzia. U stóp drzew psy myśliwskie już czekały, aby bestię ścigać na ziemi i w wodzie, aż król uzna za właściwe ją ubić. Jeden z niedźwiedzi, napotkawszy czółno, wlazł na przód jego, chcąc się przed psami uchronić, a wtedy młody Rzewuski i Saul, najwyższy urzędnik saski z Biura spraw zagranicznych, uciekli na tył łodzi, gdzie był już przewoźnik. We trzech tak ją przechylili, że kozła wywinęła, a niedźwiedź po raz drugi łuk wielki zakreślił w powietrzu i do wody wpadł tuż obok tych panów, dla których na strachu tylko się skończyło, a cała ta przygoda niezmiernie ubawiła króla. Po drodze z Białegostoku do Grodna, w Puszczy Białowieskiej, należącej do grodzieńskiej królewskiej ekonomii, byłem wraz z królewska świtą świadkiem innych niezwykłych łowów, jakich już nigdzie niemal w Europie poza tym miejscem nie uświadczysz, a mianowicie na dzikie byki. Więcej niż trzy tysiące wieśniaków udział brało w nagonce w lesie rozległym na mil wiele. Wpędzili całe stado owych bestii, ze czterdzieści sztuk liczące, w zagrodę z płótna uczynioną, która jakieś czterysta stóp miała średnicy, a pośrodku niej stał wyniosły namiot służący królowi za schronienie, aby strzelać mógł do nich bezpiecznie. Król, królowa, tudzież ich synowie Ksawery i Karol używali strzelb gwintowanych tak wielkiego kalibru, żem widział u jednego z żubrów obie łopatki przeszyte od jednego strzału. Wiele atoli łosi, co wówczas też były osaczone i z tejże samej broni ubite, zdało mi się – mimo niesłychanej siły, jaką dzikim bykom przypisują – twardsze od nich posiadać życie; był wśród nich jeden, którego jedenaście kul z owych groźnych strzelb przeszyło, a przeżyć zdołał jeszcze dwie godziny, podczas gdy byki umierały o wiele szybciej i częstokroć od pierwszego strzału. Zdziwiło mnie, że tak niewiele waleczności jest w tych zwierzętach – większość dała się przepędzić od wejścia do owej zagrody ludziom uzbrojonym tylko w długie tyki. Którzy gonili je tam, bo ludzi tam nie było. Bohaterem dnia stał się jeden z łosi, co wpadł do zagrody wraz ze swą samicą i tam małżeńskie jej honory poczynił w obecności króla i królowej, którzy wzrok swój odwrócili, a potem cały i zdrów do puszczy powrócił pośród tysiąca widzów, których sąsiedztwa wcale nie unikał, co sprawiało, że król do niego nie mógł strzelić”.[48]

 Warto wspomnieć jeszcze o codziennych obiadach królewskich. Zastawiano zwykle stół potrawami na 20 osób ale król jadał tylko w towarzystwie małżonki a czasem sam. Resztę wykwintnych potraw ze stołu królewskiego (jeszcze ciepłych !) sprzedawano albo czasem rozdawano na zewnątrz zamku gdzie już od wielu godzin czekała kolejka chętnych. Stąd też powiedzenie „Jadłem dzisiaj jak król Polski”.       Życie dworskie i świat polityki przenikały się bardzo często. Dwory królów z dynastii saskiej były barwne i pełne życia. Odzwierciedlały osobowości, plany polityczne i kulturowe. Dwór Augusta II był pełen wykwintności, przepychu, nieokiełznanej zabawy i spontaniczności. Dwór jego syna choć wytworny, cechowała jednak sztywna dworska etykieta. Przepych dworu Augusta Mocnego miał wyrażać wielkość króla Polski i elektora Saksonii, bądź co bądź manifestującego (szczególnie po roku 1717) swoją niezależność wobec wschodniego sąsiada. Nad dworem Augusta III dominował cień dwugłowego orła rosyjskiego.  

Krzysztof Szewczyk

Bibliografia

Teksty źródłowe:

Archiwum Tajne Augusta II.  Wyd. Raczyński Edward, Wrocław 1843.

W. Bagiński: Rękopism Dominikana Prowincji Litewskiej(1747-1784), wyd. Tyszkiewicz Edward, Wilno 1854.

Pamiętnik Jana Stanisława Jabłonowskiego wojewody ruskiego, wyd. Bielowski August, Lwów 1862.

Matuszewicz Marcin: Diariusz życia mego, t. 1-2, Warszawa 1986.

Kitowicz Jędrzej: Opis obyczajów za panowania Augusta III, Warszawa 1985.

Kitowicz Jędrzej: Pamiętniki czyli Historia polska, Warszawa 1971.

Otwinowski Erazm: Dzieje Polski pod panowaniem Augusta II od roku 1698 do 1728, Kraków 1849.

Pamiętniki Krzysztofa Zawiszy wojewody mińskiego 1666-1721, wyd. Bartoszewicz Julian, Warszawa 1862.

Pamiętniki króla Stanisława Augusta – Antologia: Red. Marek Dębowski, Warszawa 2016.

Prace naukowe:

 Buchwald – Pelcowa Paulina: Satyra czasów saskich. Wrocław 1966.

Bystroń Jan: Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI-XVIII. t.1 i 2. Warszawa 1932.

Magdziarz Wojciech: Ludwik XIV. Wrocław 1991.

Salmonowicz Stanisław: Fryderyk Wielki. Wrocław 1996.

W. A.  Serczyk: Piotr I Wielki. Wrocław 1990.

Stasiewicz Krystyna, Stanisław Archemczyk: Między barokiem a oświeceniem. Nowe spojrzenie na czasy saskie. Olsztyn 1996.

Staszewski Jacek: August II Mocny. Wrocław 1998.

Staszewski Jacek: August III Sas. Wrocław1989.

Staszewski Jacek: Jak Polskę przemienić w kraj kwitnący…, Olsztyn 1997.

Staszewski Jacek: O miejsce w Europie. Stosunki Polski i Saksonii z Francją na przełomie XVII i XVIII wieku. Warszawa 1973.

Staszewski Jacek: Polacy w osiemnastowiecznym Dreźnie. 1987.

Staszewski Jacek: Wettynowie.Olsztyn 2005.

Tazbir Janusz: Kultura szlachecka w Polsce. Rozkwit. Upadek. Relikty., Warszawa 1978.

Tazbir Janusz: Sarmaci i świat. Kraków 2001.

Zahorski Andrzej: Warszawa za Sasów i Stanisława Augusta. Warszawa 1970.

Przypisy:

[1] J. Staszewski: Polacy w osiemnastowiecznym Dreźnie. Wrocław 1986, s. 51.

[2] Archiwum Tajne Augusta II. Wrocław 1843, t .18, s. 9

[3] Ibidem, s. 10.

[4] Ibidem, s. 14.

[5] Ibidem ,s. 14.

[6] Ibidem, s. 14.

[7] Ibidem, s. 16.

[8] Ibidem, s. 17.

[9] Ibidem, s. 38.

[10] Ibidem, s. 40.

[11] Ibidem, s. 40.

[12] Ibidem, s. 41.

[13] Ibidem, s. 42.

[14] Ibidem, s. 43.

[15] Ibidem, s. 43.

[16] Ibidem, s. 44.

[17] J. Staszewski: op. cit., s. 63.

[18]  Archiwum Tajne Augusta II. , s. 18.

[19] Ibidem, s. 18

[20] Ibidem., s.17.

[21] Ibidem., s. 20.

[22]    Ibidem, s. 29.

[23] Ibidem., s. 30.

[24] Ibidem., s. 31.

[25] Ibidem, s. 31.

[26] Ibidem., s. 32.

[27] Ibidem., s. 33.

[28] Ibidem, s. 33.

[29] Ibidem, s. 34.

[30] Ibidem, s. 35.

[31] Żaden z Potockich nie był w tym czasie hetmanem. Zapewne chodzi nie o Potocką ale o Pociejową  Agnieszkę żonę hetmana wielkiego litewskiego Ludwika Pocieja.

[32]ibidem s. 35.

[33] W. Bagiński: op. cit. s. 17.

[34] J. Kitowicz: Pamiętniki czyli Historia polska. Warszawa 1971, s. 114.

[35] Archiwum Tajne Augusta II. op. cit., s. 44.

[36] Ibidem, s. 47.

[37] Ibidem, s. 48.

[38] Ibidem, s. 48

[39] Ibidem, s. 48.

[40] Ibidem, s. 49.

[41] Ibidem, s. 50.

[42] Ibidem, s. 50.

[43] J. Staszewski, August III Sas, Wrocław1989, s. 245.

[44] Archiwum Tajne Augusta II. op. cit., s. 57.

[45] Ibidem, s. 58.

[46] Ibidem, s. 52.

[47] Pamiętniki króla Stanisław Augusta – Antologia: Red. Marek Dębowski. Warszawa 2016, s. 81-82.

[48] Ibidem, s. 99-100.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*