Obraz życia dworskiego w czasach panowania Augusta II i Augusta III Wettynów w pamiętnikach z epoki

Życie dworskie za Augusta III

August III; mal. Pietro Rotari
Fot. Wikimedia Commons

Łowy były także ulubioną rozrywką drugiego Sasa na polskim tronie. „Król August III niedziel 4 łowami się bawił, ubito bardzo wiele zwierza; łosiów 106, niedźwiedzi 60, dzików 5, wilków 118, lisów 260”.[33] – zanotował ksiądz Bagiński. Jak zapewniał J. Kitowicz, król August III „wyjeżdżał często, to do Kozienic, ekonomi królewskiej, to do dóbr radziwiłłowskich, w puszcze i wielkiego zwierza obfitujących. Lubił także polowanie na głusce, na które ordynaryjnie wyjeżdżał na wiosnę. A że ten ptak grę swoją odprawia w głębokich lasach, do jazdy powozem niesposobnych, przesiadał się na konia, na którym dojeżdżał do stanowiska mając idących wedle siebie hajduków mocnych, którzy by za potchnięciem się konia, ciężarem osoby królewskiej zwątlonego, króla od upadku ratowali. Szcześcia posłużnego na tym polowaniu znakiem były pióra tego ptaka przypięte do kapeluszów albo czapek wszystkich osób, które królowi na tym polowaniu asystowały”.[34]

August III uwielbiał polowania może jeszcze bardziej niż jego ojciec. Urządzał je z wielkim przepychem dopóki pozwalał mu na to stan finansów państwa. Ta sytuacja zmieniła się gdy w czasie wojny siedmioletniej Fryderyk II zdobył stemple z mennicy saskiej i zaczął fałszować monety czym zniszczył finanse Rzeczpospolitej i Saksonii. Król korzystał więc czasem z uprzejmości magnatów, którzy urządzali polowania dla swojego monarchy. Dwór Augusta III był nieco inny niż Augusta II, panowała w nim dość sztywna dworska etykieta. Rytm życia dworskiego wyznaczał tryb życia władcy. Król nie potrzebował tak wyrafinowanych uciech ani ich nie preferował. Dodatkowo wpływ miała w tym wypadku bardzo pobożna wychowana w klimacie surowego dworu wiedeńskiego królowa Maria Józefa. Gdy nie było możliwości organizacji łowów zastępowano je zawodami strzeleckimi a czasami łączonymi z ucztami. Odbywały się one niezwykle rzadko i miały wysoce dostojny charakter. Było tak w czasie imienin królewskich w Warszawie 1735 roku połączonych ze świętem Orderu Orła Białego. W obecności wszystkich kawalerów orderu król dokonywał udekorowania dziesięciu nowych. Spośród nich sześciu było obecnych na ceremonii. Byli to: feldmarszałek Burkhard Christoph Munnich (który w 1720 r., porzucił służbę w wojsku polskim i wyjechał wraz z Grzegorzem Dołgorukim), baron Herman hrabia von Keyserlingkambasador rosyjski, wojewoda brzesko-kujawski Antoni Dąbski, wojewoda brześciański Władysław Sapieha, łowczy koronny Jerzy August Mniszech oraz kuchmistrz koronny Bernard Gozdzki. Czterech wybranych przez króla do udekorowania orderem było nieobecnych: królewicz Karol, dwaj książęta Sachsen Gotha (z bocznej linii ernestyńskiej) oraz książę Hessen Homburski dowodzący wojskami rosyjskimi w Polsce.[35] Powód dla którego udekorowano tak wielu Rosjan był oczywisty. August III wciąż nie był uznawanym przez wszystkich królem w Rzeczpospolitej. Sejm, który miał uznać jego władzę, a który rozpoczął się ponad miesiąc później od opisywanych wydarzeń, został zerwany. Jedynym gwarantem królewskości byli zatem Rosjanie. Złożono królowi gratulacje z okazji imienin, po czym zaproszono wszystkich kawalerów do obiadu. Król oświadczył, że dowództwo wojska saskiego w Polsce powierza swemu krewnemu księciu Janowi Adolfowi Weissenfels. Dla uświetnienia imienin królewskich zarządzono ulubioną rozrywkę Augusta III czyli strzelanie do tarczy. Zawody odbyły się wieczorem w ogrodzie królewskim w towarzystwie króla, królowej, dam dworu i wielu znamienitych gości. W szranki tego dnia stanęli: August III, królowa Maria Józefa, książę Jan Adolf Weissenfels, podskarbi nadworny Jan Kanty Moszyński, poseł cesarski hrabia Wratisław Franciszek Karol von Mirowitz, łowczy koronny Jerzy August Mniszech, generał lejtnant Aleksander Jakub Lubomirski, Józef Sułkowski, wojewoda kijowski Józef Potocki, podkomorzy litewski Ignacy Zawisza, marszałek nadworny koronny Franciszek Bieliński, biskup krakowski Jan Aleksander Lipski, wojewoda brześciański Władysław Sapieha, ambasador rosyjski Herman Keyserlingk, kuchmistrz koronny Bernard Gozdzki, feldmarszałek rosyjski Burkhard Christoph Munnich oraz hrabia Henryk von Bruhl. Nagrodę główną „Na cynowym półmisku ciasto marcypanowe a na nim wieniec z kwiatów, do tego pierścień brylantami obsadzony na wstążce złotej, na której wyryte były słowa: Vive le Roi Auguste III. Tę nagrodę otrzymał Rossyjski Minister Baron Kaiserling”.[36] Nie rozstrzygniemy czy ambasador miał rzeczywiście wyborne oko strzeleckie czy też była to polityczna poprawność ze strony króla. Osobiście skłaniałbym się do tego drugiego. Z poniższego podziału nagród widać, że była to zabawa, która miał zadowolić wszystkich, a niektórych wyróżnić. Warto również zwrócić uwagę na same nagrody jakimi obdarowano zwycięzców. Swoim charakterem nawiązują one po części do zabaw w gospodarstwo domowe. „Pierwszy dank odniósł Król Jegomość był to Marcypan na cynowym półmisku i kieliszek wina”.[37] Drugą nagrodę w pierwszej rundzie strzałów dostał koniuszy koronny Hieronim Wielopolski. „Była to czarnina zajęca na porcelanowym talerzu z bocheneczkiem chleba i kuflem piwa”.[38] Następną kolejkę strzelecką wygrał Aleksander Jakub Lubomirski, nagrodą dla księcia był talerz grochu ze słoniną. W trzeciej znowu Herman Keyserlingk, który otrzymał kiełbasę z kapustą. Ostatnim zwycięzcą był podskarbi nadworny Jan Kanty Moszyński a nagrodą był „talerz śledzi z kwaśnemi ogórkami”.[39] Do konkurencji wdarła się nutka hazardu bowiem „strzelano za składkami o kosztowności i pieniądze”.[40] Zwycięzcą był król, który otrzymał tabakierkę z kalcedonu oprawioną w złoto z królewskim portretem do tego ciasto marcypanowe i kufel wina. Drugie miejsce zajął Jan Kanty Moszyński, który otrzymał dwie tabakierki z saskiej porcelany oprawione w złoto i podobnie jak król ciasto i kufel wina. Na trzecim miejscu sklasyfikowana został królowa Maria Józefa, która otrzymała siedem dukatów w złocie. Najzabawniejszą nagrodę otrzymał kuchmistrz Bernard Gozdzki. „Był to młody niedźwiedź przebrany po kobiecemu w rogówkę z zielonej kitajki i kontuszu z różowej kitajki, ze szlafmycą na głowie (podobno porcelanowy), stojący na wielkiej tacy, przytem bochenek chleba i kufel piwa. Po skończonem strzelaniu był wielki bal u dworu, wieczerza, iluminacya i faierwerk”[41]. Kilka dni wcześniej, 26 lipca 1735 r.[42], w tym samym miejscu odbył się turniej rycerski z okazji imienin cesarzowej rosyjskiej Anny. Główną atrakcją były zawody rycerskie dwóch grup jeźdźców w trzech konkurencjach: zdejmowanie pierścienia kopią, gonitwa z dzirydem do tarczy i ścinanie „głów” szablą. Na czele każdej z grup liczącej po dwunastu jeźdźców stali król August III i książę Jan Adolf Weisenfels. Sędziami byli: Jan Aleksander Lipski biskup krakowski, kasztelan krakowski Janusz Wiśniowiecki, poseł cesarski hrabia Wratisław Franciszek Karol von Mirovitz oraz marszałek koronny Józef Wandalin Mniszech. Nagrody były tym razem bardziej kosztowne. Za zdjęcie kopią czternastu pierścieni pierwszą nagrodę pierścień z brylantowym sercem otrzymał szambelan królewski. Po zakończonym turnieju rycerskim zaczął się bal. Co charakterystyczne król nie wziął w nim udziału zresztą tak jak w innych. Zwykle otwierał bal  pierwszym tańcem i udawał się na spoczynek. W jednym z listów do swojego syna Fryderyka Krystiana 14 listopada 1758 r.  pisał, że wstaje o 3 nad ranem „gdy inni zaczynają myśleć o położeniu się do snu”.[43] Zamiast balu król preferował wieczerze, które, jak pisze świadek były zawsze wyjątkowo uroczyste. „Liczne tam wznoszono zdrowia, na które odezwały się trąby, kotły a nawet i gęste wystrzały z armat. Wszystkie cukry na stole były w kształcie cyfry Cesarzowej rossyjskiej i herbów Moskiewskich. Co się tyczy miejsc u stołu, jak kto miał siedzieć losy ciągniono”. [44] Zapalono wspaniałą iluminację z piętnastu tysięcy lamp. Akcenty prorosyjskie były aż nadto widoczne. „Filary, u których w czasie karuselu pierścienie były zawieszone nosiły orły rossyjskie całe w ogniu. W srzodku między ulicami jaśniała litera A, orły Rosyjskie w ogniach rozmaitych. Po wieczerzy powstali królestwo Ichmość i udali się na powrót do sali balowej gdzie do drugiej godziny po północy tańczono” .[45] „W tymże dniu poświęcona została kaplica nowo wystawiona obok Zamku Królewskiego pod tytułem Ś. Anny”.[46] August III dziękował swojej protektorce Cesarzowej Annie Iwanownie. Umizgi wobec carowej miały też inny cel. Przez następne kilkanaście lat (do 1752 r.) król i wspierająca go Familia Czartoryskich forsowali reform kraju, przede wszystkim aukcji wojska. Zerwane sejmy pokazały, że czujności Petersburga nie dało się uśpić.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*