Tomasz Eugeniusz Bielecki, Polacy w Waffen-SS. Polskie Pomorze
Książka Polacy w Waffen-SS wzbudziła kontrowersje w przestrzeni publicznej. Jednak czy był to wynik treści publikacji, czy poruszenia trudnego tematu tabu przez jej autora?
Siły zbrojne III Rzeszy w trakcie II wojny światowej nie składały się tylko i wyłącznie z samych Niemców. Funkcjonowały w nich jednostki narodowe. Swoje oddziały Waffen-SS mieli choćby Łotysze, Francuzi, Estończycy, Chorwaci, Rosjanie czy Węgrzy. Motywacje do ich powstania były różne. Historyczne zagrożenie ze strony Państwa Rosyjskiego, chęć krucjaty przeciwko bolszewizmowi… Po zakończeniu światowego konfliktu społeczność międzynarodowa uznała Waffen-SS za organizację zbrodniczą. Co ciekawe, mimo to jej weterani zorganizowali się w związek, który aż do lat 70. XX w. m.in. w Bundeswehrze i Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej[1].
Polacy nie mieli swojego „narodowego oddziału SS”. Jednakże przez różne koleje losu trafiali do sił zbrojnych III Rzeszy, w tym do jednostek Waffen-SS. Jak zauważył Tomasz Eugeniusz Bielecki w wywiadzie ze mną:
Zdecydowana większość osób, których los opisuję, znalazła się tam z poboru. Zdarzały się jednak przypadki akcesu ochotniczego, niemniej były one dość specyficzne. Ten ochotniczy akces można często wziąć w cudzysłów.
Dla jasności wypada też podkreślić, że na zachodnich terenach II RP, wcielonych w październiku 1939 r. do Rzeszy, możliwe było dokonywanie poboru zarówno do Wehrmachtu, jak i do Waffen-SS. Przepisy były po prostu tak skonstruowane, że było to możliwe[2].
W tym miejscu zachęcam do lektury mojej rozmowy z autorem Polacy w Waffen-SS. Dodatkowo warto też przeczytać artykuł T. E. Bieleckiego pt. Przymusowi „ochotnicy”. Jak Polacy z Pomorza trafiali do Waffen-SS w cieniu strat i mobilizacji 1943–1944 dostępny na naszym portalu[3].
Autor
Tomasz Eugeniusz Bielecki obronił doktorat pt. Służba Polaków z byłego województwa pomorskiego w Waffen SS na Uniwersytecie Gdańskim. Promotorem był prof. UG dr hab. Grzegorz Berendta. T.E. Bielecki specjalizuje się w historii II wojny światowej.
Wydana przez POMOST monografia jest poprawiną i rozbudowaną wersją jego rozprawy doktorskiej. Równocześnie stanowi debiut książkowy tego autora.
Zawartość publikacji
Publikacja liczy ponad 650 stron. Jest to przykład dobrze napisanej rozprawy naukowej. Podzielono ją na 6 rozdziałów: Zarys historii SS i jej zbrojnych ramion, Waffen-SS od powstania do zakończenia wojny, Niemiecka polityka narodowościowa w Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie, Werbunek i mobilizacja w szeregi Waffen-SS na terenie Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie, Na frontach i zapleczu II wojny światowej, Stosunek organów władzy i społeczeństwa do służby w Waffen-SS. Jeszcze poza tak klasycznymi częściami jak Wstęp, Zakończenie, Bibliografia autor przygotował rozdział pt. Posłowie. „Gdy koło dziejów toczy się z rozpędu”.
Kontrowersje wokół książki
Książka Polacy w Waffen-SS wywołała pewne zamieszanie w Internecie. Może to być w jakiś sposób zaskakujące w przypadku pozycji naukowej, które raczej z reguły przechodzą bez echa, nawet jeśli są bardzo wartościowe. Wydaje mi się, że zadziałał w tym przypadku pewien mechanizm. Niektórzy internauci zauważyli zabitkę „Polacy” plus „SS” i już mieli w ręku pochodnie oraz widły. Nie dali sobie szansy na zapoznanie się z treścią, a już mieli gotową opinię. Niestety, jest to negatywny znak naszych czasów. Podgrzewanie emocji oraz polaryzacji muszą być obecne w każdej dziedzinie życia. Jest to bardzo destrukcyjna tendencja.
Co prawda wydaje mi się, że większy szum wokół monografii mógł pozytywnie wpłynąć na jej sprzedaż i rozpoznawalność na rynku. Więc czasem nawet z negatywnych zjawisk mogą płynąć jakieś pozytywy.
Nie biel i czerń tylko szarość
Historia nigdy nie jest czarno-biała. Pełno w niej różnych odcieni szarości. Co prawda, ludzie potrafią mieć tendencja do patrzenia jedno wymiarowo na pewne sprawy. Tak jest po prostu łatwiej. Jednakże rzeczywistość tak nie wygląda. A miniona rzeczywistość to właśnie historia.
Wystarczy spojrzeć choćby na dwa przykłady Polaków służących w Waffen-SS, opisane w monografii T.E. Bieleckiego. A właściwie opinie o tych osobach, jakie zostały utrwalone w materiałach obecnie zgromadzonych w Archiwum IPN.
Pierwszy z tych Polaków był jednym z najgorszych Niemców w gromadzie[4]. Źle traktował innych rodaków podczas okupacji i jeszcze przed wojskiem chodził w niemieckim mundurze[5]. Sąsiedzi dobrze zapamiętali krzywdy z czasu wojny i nie omieszkali wydać mu negatywnej opinii w śledztwie.
Drugi z kolei pomimo służby w Waffen-SS nie bał się rozmawiać ze swoimi krajanami po polsku. Ba! Krytykował Niemców i ich państwo. W 1939 r. bronił Bydgoszczy. Wiedział również, że w jego domu rodzinnym przechowywane są sztandary Związku Harcerstwa Polskiego i dochował tajemnicy[6]. Jeden ze świadków podkreślił, iż ten esesman: czuł się Polakiem i przyjeżdżając na urlop rozmawiał ze mną tylko po polsku[7].
Widać jak różne podstawy przyjęli obaj Ci żołnierze w trakcie wojny. Kierując się stereotypami można by uznać, iż każdy Polak służący w Waffen-SS powinien zachowywać się jak ten pierwszy. Jednakże widać, że życie pisze różne scenariusz i każdy przypadek należy omówić indywidualnie. To od człowieka zależy, jak będzie postępować i jakie decyzje podejmie. To właśnie są te odcienie szarości, którymi historia jest naszpikowana. Publikacja T.E. Bieleckiego m.in. opiera się właśnie na przedstawieniu takiego spojrzenia na przeszłość.
Podstawy źródłowe i bibliograficzne monografii
Na jednym z popularnych portali spotkałem się z niepochlebną opinią na temat tej książki. W recenzji było zawarte takie sformułowanie: Ma bardzo słabą bibliografię i dużo teorii naciąganych[8].
Wydaje mi się, że ocena jest niesprawiedliwa. Choćby z tego względu, iż cała bibliografia zajmuje ponad 70 stron książki (sic!). Autor podczas swoich badań korzystał z bardzo szerokiej bazy źródłowej. Poza różnymi opublikowanymi materiałami wykorzystano zbiory archiwów Polskich, Niemieckich, Rosyjskich, Amerykańskich i Czeskich. To wskazuje, że kwerenda bibliograficzna oraz źródłowa służąca do przygotowania Polacy w Waffen-SS była bardzo szeroka.
Polacy w Waffen-SS. Polskie Pomorze – ocena w pigułce
Książka jest warta polecenia. Jednakże pomimo przyjaznego dla czytelnika języka, zalecałbym aby to nie było „pierwsze spotkanie z historią”. Praca T.E. Bieleckiego dotyka trudnej tematyki i najwięcej z lektury wyniosą osoby, której już miały styczność z problematyką drugowojenną. Jest to po prostu bardzo dobra książka naukowa.
[1] Niem. Christlich Demokratische Union Deutschlands – CDU.
[2] B. Jankowski, Polacy w Waffen-SS |Wywiad z Tomaszem Eugeniuszem Bieleckim, https://historykon.pl/polacy-w-waffen-ss-wywiad-z-tomaszem-eugeniuszem-bieleckim/, [dostęp: 24.02.2026].
[3] T.E. Bielecki, Przymusowi „ochotnicy”. Jak Polacy z Pomorza trafiali do Waffen-SS w cieniu strat i mobilizacji 1943–1944, https://historykon.pl/przymusowi-ochotnicy-jak-polacy-z-pomorza-trafiali-do-waffen-ss-w-cieniu-strat-i-mobilizacji-1943-1944/, [dostęp: 24.02.2026].
[4] T.E. Bielecki, Polacy w Waffen-SS. Polskie Pomorze, Luboń 2025, s. 540.
[5] Tamże.
[6] Tamże, s. 539.
[7] Tamże.
[8] mbeelas, https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5220186/polacy-w-waffen-ss-polskie-pomorze, [dostęp: 24.02.2026].
Wydawnictwo POMOST
Ocena recenzenta: 6/6
Błażej Jankowski
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa POMOST. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.