Społeczne aspekty funkcjonowania wojska w II Rzeczypospolitej

Honor polskiego oficera

Promocja oficerska rocznika 1935-1937 dokonywana przez gen. Władysława Andersa w grudziądzkim Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Źródło: http://wprp.grudziadz.com/
Promocja oficerska rocznika 1935-1937 dokonywana przez gen. Władysława Andersa w grudziądzkim Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Źródło: http://wprp.grudziadz.com/

Osobne słowo wyjaśnienia należy się zagadnieniu postrzegania honoru przez wojskowych. Pojęcie to było tak powszechnie używane, że trudno o jedną, konkretną definicję. Na łamach prasy toczyła się dyskusja, czy honor żołnierski różni się od obywatelskiego, oficerski od żołnierskiego, a nawet czy można takiego rozróżnienia dokonać między oficerami zawodowymi i rezerwy. Poseł Antoni Anusz pisał: Różnica w pojmowaniu honoru przez oficera i żołnierza jest raczej ilościową, niż jakościową. «Mocniejszy jestem – cięższą podajcie mi zbroję» – mawiano niegdyś, dzisiaj należy powiedzieć: zajmuję odpowiedzialniejsze stanowisko – wyższym wymaganiom honoru wojskowego muszę odpowiedzieć![24].  Faktycznie wydaje się, że koncepcja swoistej rycerskości najszerzej przyjęła się w korpusie oficerskim i wpływała na zachowanie osób do niego przynależących. Zobowiązywała ona do pielęgnowania cnót żołnierskich, takich jak lojalność, karność, prawość, słowność, poczucie odpowiedzialności, troska o podwładnych, obrona dobrego imienia Wojska Polskiego i godności osobistej[25]. Jeden z oficerów następująco opisał we wspomnieniach swoje postępowanie wobec osób oferujących mu korzyści osobiste: na żadne kawy, prezenty itp. nie szedłem, tłumacząc im wprost, by raz na zawsze pamiętali, że oficer polski w państwie odrodzonym musi być wzorem obywatelskiego ideału i nie wolno go deprawować kuszeniem, bo to jest zbrodnią wobec własnego państwa[26].

Podstawową regulacją, pozostającą jednak w sprzeczności z prawem państwowym, był Polski Kodeks Honorowy, wydany w 1919 r. przez kpt. Władysława Boziewicza. Dzieło to precyzowało, kto jest zdolny do żądania i dawania satysfakcji, biorąc pod uwagę nie tylko oficerów, a także sprecyzowało kategorie obrazy i zasady przeprowadzania pojedynków. Jak pisał sam Boziewicz: pojęcie osoby, zdolnej do żądania i dawania satysfakcji honorowej albo krótko: osobami honorowymi lub z angielskiego: gentlemanami nazywamy (z wykluczeniem osób duchownych) te osoby płci męskiej, które z powodu wykształcenia, inteligencji osobistej, stanowiska społecznego lub urodzenia wznoszą się ponad zwyczajny poziom uczciwego człowieka[27]. Mimo iż rozkaz Naczelnego Wodza nr 66 z 1918 r. oraz późniejsze regulacje prawne zakazywały pojedynków, stanowiły one prawdziwą plagę wśród oficerów, dla których były nobilitacją i potwierdzeniem wysokiego statusu społecznego. Zapalonym ich miłośnikiem, który sam wielokrotnie pojedynkował się, był gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Fragmentaryczne dane pozawalają mniemać, że pomimo starań sekundantów, aby uczynić pojedynki mniej śmiercionośnymi, tylko mniej niż połowa starć, kończyła się bez uszczerbku na zdrowiu, zaś nawet 1/5 przynosiła utratę życia lub kalectwo jednego z uczestników[28]. Sądy wojskowe tolerowały te praktyki, zazwyczaj wymierzając lekkie kary lub uniewinniając oskarżonych. Niekiedy urażona duma zmuszała oficerów do natychmiastowej reakcji, co ułatwiały przepisy pozwalające im zawsze posiadać przy sobie broń. Ilość awantur kończących się rozlewem krwi potęgowała działalność kasyn wojskowych i alkoholizm. Jak stwierdził gen. Władysław Wejtko: przy 4-tej flaszce wódki bywa rozmaicie, a tym bardziej wśród oficerów «wychowanych w sferze wysokich wojskowych pojęć»… W tych wysokich sferach, gdy zanosi się w Kasynie oficerskim na «zamroczeniem alkoholem», poczucie honoru śpi, budzi się dopiero po 3-ciej flaszce wódki przy akompaniamencie obelg, bijatyki i strzelania[29]. Dość często zdarzały się również samobójstwa. Do tak drastycznego kroku mogła popchnąć oficera obraza dokonana przez kogoś uchodzącego za niegodnego pojedynkowania się. Częściej jednak powodem była obawa przed odpowiedzialnością karną (np. za malwersacje finansowe), depresja i inne przewlekłe choroby, a nawet nieszczęśliwa miłość[30].

Zbrodnia i kara

Wnętrze kasyna oficerskiego w Zamościu ok. 1937 r. Źródło: http://www.archiwum.zam.pl
Wnętrze kasyna oficerskiego w Zamościu ok. 1937 r. Źródło: http://www.archiwum.zam.pl

W II Rzeczypospolitej utrzymywanie dyscypliny, stanie na straży litery prawa w armii, a także karanie za wykroczenia należało do dowódców jednostek i sądów wojskowych. Funkcjonowały również Oficerskie Sądy Honorowe, cieszące się autorytetem wśród żołnierzy. Do ich kompetencji należało m.in. rozstrzyganie spraw dotyczących niespłacania długów, naruszania godności oficerskiej, przywłaszczania mienia wojskowego, pijaństwa i fałszowania dokumentów oraz niewłaściwego traktowania podkomendnych. Działalność tych sądów rodziła wiele patologii. W okresie dwudziestolecia międzywojennego, mimo prób, nie wydano żadnego kodeksu oficerskiego, który zostałby zatwierdzony przez Ministerstwo Spraw Wojskowych (MSWojsk.)[31]. Sądy koleżeńskie kierowały się więc nieskodyfikowanym „prawem zwyczajowym” i wskazówkami udzielanymi przez Boziewicza i jemu podobnych autorów. Doprowadziło to do kuriozalnej sytuacji, w której karano np. za publiczne zadawanie się z ludźmi spoza „towarzystwa”, nietaktowne zwracanie się do własnej żony, brak reakcji na niepodanie ręki, a wreszcie za odmowę uczestnictwa w pojedynku, mimo że Kodeks Karny Wojskowy wyraźnie zabraniał pojedynkowania się[32]. Kary bywały niezwykle surowe, z wykluczeniem z korpusu oficerskiego włącznie. Osoba taka traciła wszystkie stopnie oficerskie, prawa emerytalne i była bojkotowana towarzysko.

Opracowane przez Edwarda Jaroszuka dane na temat działalności sądowo-policyjnej żandarmerii w dwudziestoleciu międzywojennym wskazują, że niżsi stopniem żołnierze często łamali inne przepisy niż oficerowi. Najczęściej honor żołnierski nie był w stanie powstrzymać ich przed dezercją, samowolnym oddaleniem się oraz „wałęsaniem się” w czasie służby, które to zjawiska nasiliły się szczególnie w związku z obniżeniem dyscypliny po wojnie polsko-bolszewickiej. Do innych popularnych przestępstw popełnianych przez wojskowych należały: naruszanie ładu publicznego, zabójstwa i uszkodzenia ciała, kradzieże i sprzeniewierzenia, a także oszustwa[33].

One Comment

  1. Po pierwsze primo! Nazwisko marszałka brzmi Piłsudski a nie jak piszesz atorze PIŁSUDZKI. To błąd tak poważny ,że odstręcza od dalszego czytania.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*