Staropolskie tańcowanie

Nazwy tańców odnajdziemy także w zachowanych źródłach muzycznych: tabulaturach i kodeksach. Występujące tu tańce możemy podzielić na „polskie tańce trójmiarowe (…) dokumentowane pod różnymi nazwami w źródłach muzycznych od XVI w., a ukształtowane w XVII-XVIII w. (…) i występujące w repertuarze polskim oraz na «tańce polskie» XVI-XVII w., tj. utwory występujące w źródłach pozapolskich, określane w tytułach jako polskie (…) albo też zidentyfikowane jako polskie (…) z uwagi na konkordancje melodyczne lub obecność descendentalnych schematów rytmicznych”[8]. Do pierwszej grupy należą utwory zapisane m.in. w tabulaturze Jana z Lublina, tabulaturze lutniowej Mikołaja Strzeszkowskiego, tabulaturze gdańskiej, tabulaturze warszawskiej, Kodeksie Połockim. W tabulaturze Jana z Lublina, najcenniejszym źródle muzyki tanecznej, występuje siedem tańców o polskich tytułach, m.in. Jeszcze Marczynye (Jeszcze Marcinie), Poznanie, Hajducki, Zaklolam szyą tharnem (Zakłułam się tarnem). W indeksie tabulatury lutniowej Mikołaja Strzeszkowskiego odnajdziemy Kowalsky tanyecz (kowal), Kokoszy i Goniony. Tabulatura warszawska zawiera Wyrywanego. W rękopisie ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej zachowały się nazwy Czapkowy, Goniony, Mieniony, Witany i Wychodzony.

Każdy naród posiada swój temperament i charakter, który uwidacznia się w tańcach. Polacy to naród dumny, porywczy i zuchwały. Takie też są dawne tańce polskie: spokojne i majestatyczne oraz energiczne i zawadiackie. Zdają się to potwierdzać opisy cudzoziemców przebywających w Polsce. Inflantczyk Fryderyk Schulz tak o nich pisał: „Taniec, dusza polskich zabaw, nigdzie może w świecie z większym wdziękiem, lekkością, z większą namiętnością i przejęciem nie był wykonywany (…). Polski taniec jest tryumfem osób pięknego wzrostu, które wdzięczne ruchy, szlachetność postawy, chód wspaniały i zręczny, rysy wesołe, a poważne razem przybrać umieją (…). Jedno jeszcze dodać muszę, że taniec ten nigdy inaczej, jak w długich, pełnych szatach polskich narodowych przez mężczyzn, a w lekkich, powiewnych taratatkach przez kobiety tańczonym być powinien”[9].

Polonez pod gołym niebem Korneli Szlegel  Zdj. Wikimedia Commons
Polonez pod gołym niebem Korneli Szlegel
Zdj. Wikimedia Commons

Kronikarz pani de Guébriant pisał zaś: „Nie znam tańca który by tak uprzejmość, powagę i przyjemność wraz łączył. Tańcowali w okrąg, zwykle dwie kobiety były razem, potem dwóch mężczyzn i tak ciągle. Pierwsza część polegała na pokłonach, potem na krokach do miary i muzyki przystosowanych. Czasami dwie damy będąc na czele znienacka środkiem się śpieszniej zwracały, niby chcąc uniknąć kawalerów idących za nimi. Nic w tańcach tych nie upatrzyłem, czemu by przymówić można, tylko żem zawsze widział prawie jeden rodzaj tańca”[10].

Francuski podróżnik Le Laboureur tak opisywał taniec na dworze Władysława IV: „Nigdy nie widziałem nic poważniejszego, bardziej łagodnego i pełnego szacunku”[11].

Pisząc o tańcach staropolskich, nie sposób nie wspomnieć o geście, który wykształciła szlachta. Był on bowiem nieodzownym elementem tańców staropolskich. Władysław Tomkiewicz, znawca historii Polski XVII w., stwierdził, że „Człowiek baroku i w życiu codziennym zachowuje się jak aktor na scenie, umie świetnie dyssymulować, na zawołanie ma śmiech i łzy, jest pełen ekspresji”[12]. Teatralna manifestacja emocji odbywała się głównie poprzez gesty, które „towarzyszyły wielu sytuacjom ówczesnego życia”[13]. W nich to zamykało się wiele emocji, od gniewu, poprzez zadowolenie, aż po szacunek. „Przy zaczęciu tańca, Polak kładąc czapkę pod pachę przy ukłonie przed damą, podkręcając wąsa jedną ręką, drugą na szabli opierając okazuje męzką[14] zalotność i dumną niejaką wystawność. Prowadząc damę (…) zdaje się z uszanowaniem ku niéj i dumą wewnętrzną, przedstawiać ją zgromadzeniu (…). Dama nie ma tu miejsca do wystawnej zalotności, zachwycających przemian kibici; wyraża tylko skromną powagę, a przy wspaniałym ubiorze dlatego tańca przyzwoitym, przy wzroście i pięknej kibici, przy posuwistym pochodzie na czele milczącego grona, które za sobą prowadzi, wyobraża ideał jakowejś wyższej istoty”[15].

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*