Co ciekawe, Szalony Koń nie praktykował zwyczajów swojego szczepu. Nigdy nie wziął udziału w „Tańcu Słońca”, nie interesowały go także inne rytuały „oczyszczania”, które praktykowali młodzi wojownicy Lakotów. Szalony Koń zasłużył się wcześnie na polu bitwy i uważał, że to wystarczający dowód na męstwo i dojrzałość, mimo to jego lud uważał go za „dziwnego”[40]. Nie powodowało to jednak jakichkolwiek „tarć” pomiędzy członkami szczepu Hunkpapa a ich wodzem w żadnym okresie jego życia.
Niewiele wiadomo o kilku następnych latach życia Szalonego Konia[41]. Większość źródeł, relacji i przekazów podaje, że spędzał je na walce z wrogimi indiańskimi plemionami, licznych polowaniach i sporadycznych walkach z białymi[42]. Pierwsza połowa lat 60-tych XIX wieku była dla Indian okresem względnego spokoju. Biali walczyli pomiędzy sobą w wojnie secesyjnej 1861-1865, Indianie i zabór ich ziemi zeszły na dalszy plan. Nieposkromiony Koń w tym czasie prowadził walki z wrogimi indiańskimi plemionami i zdobywał sławę niepokonanego wojownika, coraz częściej przewodził „bandom”[43] Oglalów atakującym Arapahów i inne wrogie szczepy. Lata względnego pokoju nieuchronnie zbliżały się jednak ku końcowi. Walkę na nowo z Pierwszymi Amerykanami podjęli dopiero zwycięscy weterani wojny secesyjnej, wśród których wyróżnił się (zarówno podczas wojny, jak i po niej jak się później okaże) podpułkownik George Armstrong Custer[44].

Zdj. Wikimedia Commons
Po zakończeniu wojny secesyjnej tereny zamieszkiwane przez Lakotów stały się miejscem kolejnej ekspansji białych i szybko zostały oplecione siecią wojskowych fortów[45]. Permanentna wojna tubylców z przybyszami zbiegła się w czasie ze wzmożoną działalnością ruchu abolicjonistycznego, który po zwycięskiej walce o wyzwolenie czarnoskórych niewolników z Południa postulował następnie pokojowe uregulowanie stosunków z Indianami. Pod naciskiem tego ruchu władze amerykańskie zawarły w 1868 roku w forcie Laramie porozumienie z częścią Lakotów. W porozumieniu tym określono obszar, na którym Lakotowie mieli żyć w spokoju oraz ustanowiono sieć agencji, które miały rozdzielać pomoc wśród Indian. W zamian Lakotowie zgodzili się na budowę kolei Northern Pacific i przyrzekli nie atakować białych. Traktat podpisało 184 wodzów, oprócz Siedzącego Byka i Szalonego Konia. Siedzący Byk stwierdził wówczas: „Zbyt wielu białych zabiłem, obrabowałem i raniłem, aby uwierzyć w trwały pokój”. Następnie bez powodzenia próbował zdobyć Fort Buford[46]. Szalony Koń z kolei przez następnych kilka lat względnego spokoju oddawał się polowaniom i walkom z wrogimi plemionami – Wronami, Szoszonami i Arapahami[47]. W walkach z wrogami ludu Lakota Crazy Horse zdobył taką sławę, że wybrany został wojennym wodzem swojego szczepu, Oglala, Tych, którzy się Rozpraszają[48]. Wódz Hunkpapów Siedzący Byk miał rację. Zaraz po pojawieniu się budowniczych kolei w dolinie rzeki Yellowstone w 1872 roku walki z Indianami rozgorzały na nowo. Tym razem uczestniczyły w nich już regularne oddziały armii federalnej. W 1873 roku na ziemi Lakotów stanął nowy fort, nazwany imieniem „zwycięskiego” w wojnie secesyjnej prezydenta, Abrahama Lincolna. W forcie tym stacjonował 7. Pułk Kawalerii dowodzony przez wspomnianego wcześniej ppłk. George’a Armstronga Custera[49].
Właśnie z Siedzącym Bykiem i ppłk. Custerem związane jest wydarzenie, które miało zaważyć na późniejszej sławie zarówno tych dwóch, jak i Nieposkromionego Konia. Mowa o bitwie nad Little Big Horn z 25-26 czerwca 1876 roku. Wspominana i szeroko opisywana, komentowana w wielu publikacjach angielskojęzycznych, w Polsce doczekała się bodaj jednego szerszego opracowania[50], i kilkustronicowego fragmentu w jednym zeszycie, cytowanym już w niniejszej pracy[51]. Przez wiele lat w historiografii amerykańskiej i polskiej również pokutował pogląd, że głównym twórcą sukcesu Indian w bitwie z 7. Pułkiem Kawalerii był Siedzący Byk. Jest to pogląd nietrafny, w dzisiejszych czasach już zweryfikowany, nawet w pewnym sensie w „historiografii” polskiej na ten temat[52].
Starcie to poprzedziła „wojna pozycyjna” pomiędzy obiema stronami trwająca co najmniej od 1871 roku. Pięć lat później, na przełomie 1875 i 1876 roku na Siuksów wyruszył generał George Crook[53]. Jego kolumna miała połączyć się po pokonaniu Indian z kolumnami dowodzonymi przez generała Alfreda Howe Terry’ego[54] i podpułkownika Custera. Szalony Koń zagrodził Crook’owi drogę nad potokiem Rosebud, gdzie 17 czerwca 1876 roku rozegrała się krwawa bitwa pomiędzy obiema stronami konfliktu. W składzie wojska Crook’a walczyli także Indianie pochodzący z plemienia Wron i Szoszonów[55]. Po bitwie trwającej cały dzień ostatecznie zwyciężyli Lakotowie, wspomagani przez Czejenów. Crook nie był w stanie sforsować ich pozycji, stracił wielu zabitych i rannych, ale nie został całkowicie rozbity. Autorem zwycięstwa Indian był Szalony Koń, który na czele Oglalów wielokrotnie szarżował na pozycje Crook’a, nie pozwalając generałowi na zwarcie szyków i przystąpienie do kontrataku. Po zmroku, gdy zwycięscy Pierwsi Amerykanie opuścili plac boju, Crook zawrócił do bazy, fortu Abraham Lincoln[56].
Zwycięstwo taktyczne należało do Szalonego Konia, ponieważ po pierwsze nie dopuścił do sforsowania swoich pozycji, rozbicia swoich oddziałów, a przede wszystkim jego działania nie pozwoliły na połączenie kolumn wojsk federalnych. Gdyby wojska amerykańskie zdołały się połączyć, prawdopodobnie rozbiłyby Indian nad rzeką Little Big Horn. Przez wiele lat nie wspominano o bitwie nad Rosebud w kontekście późniejszego zwycięstwa Lakotów nad Little Big Horn, a bez sukcesu w pierwszej bitwie niemożliwy byłby sukces także w drugiej bitwie z „niebieskimi kurtkami”[57].