wojska zaciężne Wojna polsko-krzyżacka

Wojska zaciężne w wojnie polsko-krzyżackiej

Wojska zaciężne w wojnie polsko-krzyżackiej 1431-1435

Wojska zaciężne stały się nieodłącznym elementem konfliktów z Zakonem Krzyżackim w XV wieku, a ich znaczenie uwidoczniła także wojna polsko-krzyżacka 1431-1435. Gdy granice Królestwa Polskiego stały się celem najazdu, a pospolite ruszenie walczyło na Wołyniu, to właśnie zawodowi żołnierze obsadzali zamki i miasta, decydując o losach oblężeń. Nie wszyscy jednak wypełnili swoje zobowiązania – jedni walczyli do końca, inni zaś porzucali pozycje, zanim padł pierwszy strzał. Jak wyglądały wojska zaciężne w wojnie polsko-krzyżackiej w latach 1431-1435?

Od początku XV wieku wojsko zaciężne było stale obecne w armiach Korony Królestwa Polskiego oraz jego odwiecznego adwersarza, czyli Zakonu Krzyżackiego. Siłę jego oręża wykorzystano także i w kolejnym konflikcie, jakim była wojna polsko-krzyżacka z lat 1431-1435, rozpoczęta najazdem Krzyżaków na Kujawy, a zakończona spustoszeniem ziem zakonnych i podpisaniem pokoju w Brześciu Kujawskim, który utrzymywał się aż do wybuchu wojny trzynastoletniej.

W tej wojnie polscy zaciężni nie wsławili się w bojach, kryjąc się nieco w cieniu chorągwi najemnych, natomiast ich odpowiednicy po przeciwnej stronie dzielnie bronili terytoriów Zakonu.

Koniecznie zajrzyj do kolejnych artykułów z serii:

Zaangażowanie sił Korony na wschodzie

Wielki książę litewski Witold zmarł 27 października 1430 roku. Po nim na Litwie władzę przejął Świdrygiełło, najmłodszy brat Jagiełły, co odbyło się bez poparcia panów polskich. Wobec ich nacisków, ponieważ Polacy także chcieli mieć realny wkład w rządy na Litwie, Świdrygiełło musiał zabiegać o poparcie na arenie międzynarodowej. Uzyskał je u Zygmunta Luksemburskiego i Andrzeja I Dobrego, hospodara mołdawskiego. Natomiast z wielkim mistrzem Pawłem von Rusdorf zawarł układ o pomocy wojskowej przeciwko Polsce.

Nie osiągnąwszy konsensusu w sporze politycznym, strona polska zmobilizowała pospolite ruszenie i uderzyła z całą mocą na Wołyń. Walki trwały tam do czasu rozejmu z 1-2 września, który był Koronie niezwykle potrzebny ze względu na najazd Krzyżaków.

Wobec działań wojsk polskich na wschodzie od końca czerwca, Świdrygiełło naciskał na wielkiego mistrza, aby ten uderzył na nieprzygotowane do obrony pogranicze polsko-krzyżackie. Dlatego też w drugiej połowie lipca Rusdorf rozpoczął werbunek zaciężnych w Nowej Marchii. Popis wojska pieniężnego miał odbyć się w Kostrzynie nad Odrą lub Człuchowie.

Zgodnie z zaleceniami wielkiego mistrza wójt Nowej Marchii musiał starać się utrzymywać pokojowe stosunki z sąsiadami, a w szczególności z księciem słupskim Bogusławem IX. Książę szukając zbliżenia z Polską, początkowo zabronił poddanym wstępowania na służbę Zakonu, jednak wkrótce wyraził na to zgodę. Zaakceptował to także biskup kamieński Zygfryd Buck.

Z jego dominium do Człuchowa 23 sierpnia przybyło około 100 zaciężnych, a do końca tego miesiąca w Chojnicach stawiło się 160 konnych zwerbowanych na służbę Zakonu. Ich zadaniem było obsadzenie garnizonów zamków w Chojnicach, Tucholi i Świeciu1.

Nadgraniczne ziemie koronne pozostały słabo chronione, gdyż całość pospolitego ruszenia wyprawiła się na Świdrygiełłę. Taki stan rzeczy mógł być rezultatem niewiedzy o układzie Rusdorfa i brata Jagiełły2.

Krzyżacki najazd na Kujawy i Wielkopolskę

Siły zakonne planowały uderzenie na gospodarczo ważne Kujawy i północno-wschodnią Wielkopolskę pod koniec sierpnia. Mimo iż reakcja króla polskiego na doniesienia nadgranicznych starostów o przygotowaniach wojennych po stronie krzyżackiej była niewielka3, zaniepokojone rycerstwo ogłosiło zjazd w Nakle 12 sierpnia.

Podjęło na nim uchwałę o ogłoszeniu mobilizacji i defensio terrae. Nie wydaje się, aby jakiekolwiek wojska zaciężne brały udział w obronie pogranicza polskiego, gdyż nie było czasu na ich werbunek. Zbrojenia objęły zaś nieliczne rycerstwo, mieszczan, a także chłopów4.

Po dokonaniu koncentracji sił wielkiego marszałka Josta von Strupperg, wielki mistrz wysłał 26 sierpnia Jagielle oficjalne wypowiedzenie wojny datowane na 9 dni wcześniej. Wtedy także listy wypowiednie wysłali rotmistrzowie wojsk pieniężnych.

Był wśród nich Henryk von Maltitz, zarzucający królowi polskiemu chęć zniszczenia Zakonu – obrońcy świata chrześcijańskiego5. Siły zakonne uderzyły na ziemie koronne w trzech grupach: największe oddziały wielkiego marszałka zaatakowały Kujawy, komtur toruński Jan Pomersheim z rycerstwem ziemi chełmińskiej uderzył na ziemie dobrzyńską i Nieszawę, trzeci, najsłabszy atak, prowadzony był przez wójta Nowej Marchii Henryka Rabensteina6.

Ilustracja 1. Jan Czapek z Sanu na rysunku Mikoláša Aleša z 1901 r. Źródło: Wikimedia Commons.

Grupa nowomarchijska wycofała się już w początkach września, następnie po niej grupa komtura toruńskiego. Najdłużej ziemie polskie łupiło wojsko wielkiego marszałka liczące nawet do kilku tysięcy konnych7. Kontyngent ten miał najważniejsze zadanie – uderzyć na strategiczne Kujawy i spustoszyć je. Po dokonaniu niszczycielskiego najazdu, Strupperg wycofał się w połowie września na terytorium Zakonu.

Oprócz powyższych trzech grup znalazła się jeszcze jedna, która ze względu na spóźnienie sił inflanckich, wyruszyła z Prus dopiero 10-11 września. W jej skład, obok rycerstwa inflanckiego, wchodziło rycerstwo tucholskie, mieszczanie tucholscy, człuchowscy, chojniccy oraz przedstawiciele rycerstwa człuchowskiego.

Wojskami krajowymi dowodził komtur tucholski von Hohenkirchen, który zgromadził także niewielką liczbę zaciężnych. Wydzielił ją sobie podczas obsadzania nimi zamków nadgranicznych8. Siły te poniosły porażkę pod Dąbkami w pobliżu Nakła z rąk uzbrojonego chłopstwa, na czele którego stanęło kilku przedstawicieli miejscowego rycerstwa.

Przygotowania Korony do uderzenia odwetowego

Walki zakończyły się jesienią 1431 roku i przeniosły na arenę międzynarodową. Pokojowe rozmowy między Zakonem a Koroną nie przeszkodziły królowi Władysławowi w zbrojeniach. Próbował on werbować zaciężnych na zbliżającą się akcję wypadową na ziemie zakonne. Dobiesław Puchała, starosta bydgoski, dostał polecenie werbunku na Mazowszu. Wielkiego mistrza informował o tym list Świdrygiełły9. Fakt ten może świadczyć o próbie odwetu Jagiełły jeszcze w 1431 roku, do czego jednak nie doszło.

Przygotowania Korony do wyprawy trwały dwa lata. Ze względu na sytuację na Litwie, król Władysław nie mógł liczyć na tamtejsze wojska. Zatem w Pabianicach w 1432 roku zawarł układ z przywódcami husytów – Janem Czapkiem z Sanu ze strony „sierotek” i Otikiem z Łozy, który stał na czele taborytów10.

Ten ostatni wycofał się jednak z porozumienia, toteż w nadchodzącej wojnie udział wzięły jedynie „sierotki”. Ze względu na charakter sił czeskich, które były sformowane już na długo wcześniej i zgromadzone pod komendą jednego dowódcy, nie można zaliczyć ich w poczet wojsk zaciężnych. Byli to najemnicy.

Przygotowania polskie nie ograniczały się wszak tylko do najęcia Czechów. Akcje werbunkowe prowadzono również na Śląsku co najmniej od grudnia11 oraz w Miśni od lutego12. Nie wiadomo jednak, jak wielu chętnych miało wstąpić na służbę polską.

Werbunek na Śląsku w 1433 roku niewątpliwie ułatwił układ w Kaliszu, zawarty między Jagiełłą, a książętami śląskimi, na których być może porozumienie z husytami wywarło wrażenie. Wobec tego mogli poczuć się zagrożeni przez Czechów jeszcze bardziej, skąd mogło wynikać zbliżenie do polskiego króla. Książęta zobowiązali się m.in. zakazać zaciągu na rzecz Krzyżaków13.

O tym układzie wielkiego mistrza informował Piotr Czane. Do jego zadań należało także sprawdzenie, czy w Czechach znajdą się chętni do wstąpienia na żołd Zakonu14.

Jan Czapek przybył z wojskami w rejon Głogowa około 18-19 maja. Źródła podają różną liczebność jego sił15, kronikarz czeski Bartoszek z Drahonic ustalił liczbę „sierotek” na 700 konnych, 7-8 tys. piechoty i 350 wozów16.

Różnice w liczbach mogą występować prawdopodobnie ze względu na dołączanie do Czapka dodatkowych sił husyckich, kiedy już znalazł się na Śląsku. Jagiełło w Poznaniu po raz drugi spotkał się z przywódcą najemników, aby ustalić plan działania sił polsko-czeskich w nadchodzącej wyprawie na Nową Marchię17.

Czesi przybyli w liczbie mniejszej niż spodziewał się król, w dodatku źle uzbrojeni i wyposażeni, dlatego miasta wielkopolskie dostarczyły im niezbędnej odzieży, butów i zaopatrzenia18. Plan uderzenia na Nową Marchię oraz Pomorze Gdańskie zakładał ich dokumentne spustoszenie. Armia polsko-czeska nie brała ze sobą większej ilości artylerii, co świadczy o braku chęci oblegania silniej obwarowanych ośrodków.

Problemy werunkowe Zakonu Krzyżackiego

Wobec zbrojeń Korony do wojny Zakon także nie próżnował, chociaż w porównaniu do działań Jagiełły, wysiłki wielkiego mistrza spotkały większe trudności. Książę słupski Bogusław IX szukał porozumienia z Polską już od jakiegoś czasu, stąd też pierwsze rozdźwięki dotyczące zaciągów w 1431 roku.

Tym razem jednak książę trwale już zabronił wstępowania na służbę Zakonu swoim poddanym, gdyż otrzymał za żonę siostrzenicę Jagiełły. Paweł von Rusdorf apelował w krajach Rzeszy o zaciąganie się za 20 złotych reńskich za miesiąc od kopii19. Choć z dużym opóźnieniem, to wezwanie poskutkowało w Turyngii i Saksonii dzięki pomocy panów von Plauen, gdzie co najmniej od 16 maja starano się o werbunek zaciężnych.

Niestety jednak margrabia Fryderyk I zabronił zaciężnym turyńskim przejścia przez Brandenburgię20. Wielki mistrz próbował także agitować w miastach wendyjskich Hanzy o dosłanie mu marynarzy, którzy jako piechota nadawali się do obrony miast i zamków. Szansę zaciągnięcia się i otrzymania gwarancji bezpieczeństwa na czas służby dostali nawet korsarze z zachodniej części Bałtyku, jednak i w tej materii wysiłki spełzły na niczym.

Ilustracja 2. Bitwa pod Lipanami w 1434 r. na obrazie Josefa Mathausera. Na obrazie widoczne wyobrażenie husyckich wozów bojowych. Źródło: Wikimedia Commons.

Część zaciągniętych żołnierzy była już w Nowej Marchii pod komendą wójta, zgromadzili się w Gorzowie. Z ich pomocą i rycerstwem krajowym w początkach maja Rabenstein dokonał wypadu na Międzyrzecz. Nie wiadomo jednak ilu żołnierzy było pod jego komendą21.

Z nimi też początkowo miał zamiar bronić jednej z przepraw do Nowej Marchii, jednak Polacy obrali tę, przez którą bez kłopotu mogli się przedostać. Przed wkroczeniem oddziałów polsko-husyckich na ziemie nowomarchijskie, wójt usilnie starał się przygotowywać zamki w Drezdenku, Kostrzynie i Świdwinie do obrony, a jego siły stanowili głównie zaciężni22.

Początek działań zbrojnych w Nowej Marchii

Oddziały polsko-czeskie wkroczyły na ziemie Nowej Marchii 5-6 czerwca i uderzyły na Dobiegniew oraz Strzelce Krajeńskie23. Ich załogi, oprócz mieszczan, mieli stanowić zwerbowani żołnierze z Henrykiem Maltitzem na czele. Pieniężni ci podobno wystraszyli się Czechów i zbiegli z zamków, pod koniec dnia jednak powrócili. Dobiegniew został wydany przez zaciężnych załogantów w ręce polskie i spalony.

Wójt wobec tego wycofał się z pozostałym przybocznym wojskiem pieniężnym do Choszczna i stamtąd organizował dalsze działania, m. in. ściągając posiłki24. Komtur tucholski 6 czerwca prosił wielkiego mistrza, aby ten przysłał żołd dla uszykowanego oddziału 300-400 „gości”25. Oddział ten można więc identyfikować jako zaciężnych dla Nowej Marchii.

Zdecydowana większość wojsk pieniężnych na usługach Zakonu Krzyżackiego dotarła na jego terytorium spóźniona, choć w ostatnim odpowiednim momencie. Świeżo przybyły kontyngent zaciężnych pod dowództwem Henryka Reuss von Plauen 9 czerwca zatrzymał się w okolicach Drawska Pomorskiego, domagając się wypłaty żołdu.

Nazwiska rotmistrzów są proweniencji saksońskiej oraz szczecińskiej26. Oddział ten zrezygnował z obrony Myśliborza i skierował się do Chojny, którą według nich łatwiej było bronić. Henryk Rabenstein obsadzał zaciężnymi Plauena miasta, które wydawały mu się kolejnym celem ataków husytów i Polaków.

Najważniejszy ośrodek nowomarchijski – Gorzów Wielkopolski – wzmocniło 1000-1100 konnych brandenburskich zaciągniętych pospiesznie27. Pośród dowódców załogi byli Fryderyk von Donim, Caspar Rechenberg, Ticze von Miltitz, Kilian von der Mosel, którzy pisali listy 11 czerwca z oblężonego Gorzowa oraz Fryderyk von Bebirstein, ślący list do wielkiego mistrza tydzień później28.

Miasto to z silną załogą nie zamierzało kapitulować szybko, dlatego po kilkudniowym oblężeniu wojska sprzymierzone, zgodnie z zaleceniem Jagiełły o nieobleganiu ufortyfikowanych ośrodków, odeszły. Stamtąd podążyły pod Chojnę bronioną przez silny oddział Plauena oraz posiłki Rabensteina.

Jednakże jej też nie zdołały zająć. Skoncentrowały się wobec tego na pustoszeniu środkowej części terytorium Nowej Marchii. W początkowej fazie najazdu doszczętnie zniszczonych lub przejętych zostało dwanaście miast29, w tym Choszczno, które na początku siły polsko-czeskie ominęły.

W chwili wtargnięcia księcia Bogusława na północny skrawek terytorium Nowej Marchii, sytuacja Krzyżaków uległa pogorszeniu. Większość zaciężnych znajdowała się w Gorzowie i Chojnie, a była to grupa licząca około 2000 konnych.

Na kolejne apele Rusdorfa o przysyłanie zaciężnych na koszt Zakonu nie było odzewu. Wobec wystąpienia niektórych rodów nowomarchijskich przeciwko Zakonowi i złożenia hołdu królowi polskiemu, wójt Rabenstein wycofał się z Drawska, a za nim podążyli zaciężni uchylający się od obrony tegoż miasta, nie mogąc  uzyskać żołdu ani od wójta, ani od przedstawiciela rodu Wedlów30.

Wojska zaciężne w wojnie polsko-krzyżackiej: oblężenie Chojnic

W czasie operowania wojsk polsko-czeskich reszta pospolitego ruszenia koronnego zaczęła koncentrować się 24 czerwca w Kole nad Wartą. Siły te po połączeniu z tymi działającymi w Nowej Marchii miały uderzyć na Pomorze Gdańskie przy wsparciu zaciężnych, którzy dołączali do zgrupowania w ciągu kampanii. Nad całością tych sił dowództwo objął starosta krakowski Mikołaj z Michałowa31.

Połączone wojska husyckie i koronne ruszyły, aby oblegać Chojnice, jednak bezskutecznie, nie posiadając wystarczającej siły artyleryjskiej. W celu odciążenia obrońców wielki marszałek Jost von Strupperg zebrał siły i oczekiwał w pobliżu Borów Tucholskich na połączenie się z nowo zwerbowanymi w Rzeszy zaciężnymi von Plauena i rycerstwa krajowego pod jego dowództwem.

Nie zostało to jednak zrealizowane ze względu na odwetowy atak sił Plauena na księstwo słupskie, który wyczerpał oddziały. Zaciężni z komturami udali się do Gdańska, gdzie dopiero po 19 lipca podpisano z rotmistrzami umowy32.

W międzyczasie pod Chojnice także skierowały się polskie oddziały zaciężne, głównie z Czech i Śląska, wespół z rycerstwem małopolskim koncentrującym się w Kole. O obecności tam wojska pieniężnego świadczą listy wypowiednie rotmistrzów z 13 i 14 lipca, wielkość ich rot pozostaje jednak nieznana33.

Spod Gdańska część zaciężnych na czele z Plauenem została wysłana przez wielkiego mistrza do obozu Strupperga pod Czarnymlasem. Wojsko tam zgromadzone zaczynało mieć problemy z aprowizacją, wobec czego zaciągnięci żołnierze grabili gospodarstwa w okolicach Starogardu.

Wielki marszałek miał jednak wciąż możliwości ofensywne, planował z rotmistrzami wzmocnić załogi zamków i miast nad Wisłą i stamtąd przejść do uderzenia na Kujawy. Z zamierzeń tych nic nie wyszło. Od 9 sierpnia Strupperg pozostawał z grupą sił w Grudziądzu. Powodem rezygnacji Krzyżaków z ataku na Kujawy było wzmocnienie polskiej obrony. W pierwszej dekadzie sierpnia wysłano tam 800 pieszych zaciężnych i rycerstwo kujawskie spod Chojnic34.

Ilustracja 3. Czesi nad Bałtykiem, obraz Adolfa Liebschera. Źródło: Wikimedia Commons.

Pochód wojsk koronnych nad Bałtyk

Zamki i miasta krzyżackie szykowały się do obrony po spodziewanym odejściu wojsk sprzymierzonych spod Chojnic. Na początku sierpnia książę Bogusław jeszcze raz postanowił najechać północną Nową Marchię, zagroził tym samym Świdwinowi i Drawsku Pomorskiemu, z czego drugie z miast obległ 20 sierpnia, jednak nadesłani z pomocą zaciężni sprawili, że wojska książęce powróciły na swoje terytorium35.

W tym czasie Polacy i „sierotki” dotarli już pod Świecie, po tym jak kilkunastotysięczna armia zwinęła nieudane oblężenie Chojnic 15 sierpnia. Po drodze nie próbowano oblegać Tucholi. Pod Świeciem Jan Czapek bezskutecznie podejmował się rokowań pokojowych.

Stamtąd, lewym brzegiem Wisły, wojsko udało się w górę rzeki. Grupa wielkiego marszałka przemieszczała się paralelnie. Władze Zakonu wydawały marynarzom rozkazy blokowania przepraw przez Wisłę. Po drodze armia polska nie próbowała oblegać umocnionych twierdz, plądrowała tylko okolicę. Zdobyty został jedynie Tczew ze względu na pożar, który wdarł się za mury miasta, w rezultacie czego jego bramy zostały otwarte.

Czesi powrócili wówczas spod Miłobądza i wydana im została czeska załoga Tczewa składająca się z zaciężnych. Na polecenie Czapka załogantów spalono na stosie za sprzeniewierzenie się własnemu narodowi i za służbę Krzyżakom36.

W następnych dniach armia polsko-czeska dotarła pod Gdańsk, pustosząc kraj po drodze. Pod murami miasta portowego zniszczyła zabudowania oraz po ostrzale fortyfikacji odeszła na południe z powrotem, dokonując symbolicznego przywitania się z Morzem Bałtyckim.

Ku pokojowi w Brześciu Kujawskim

W początkach września Rusdorf skłaniał się raczej ku rokowaniom z Koroną, gdyż Zakonowi brakowało funduszy i większych sił na prowadzenie wojny. Dodatkowe obawy budzili zaciężni czescy przysłani na Kujawy wraz z rycerstwem polskim, koncentrujący się w okolicy Raciążka.

Zgrupowanie to, według pogłosek, miało dokonać wypadu na ziemię chełmińską, do czego jednak nie doszło. Polacy i Czesi w końcu podzielili się. Husyci wyruszyli w kierunku Bydgoszczy i zostali zwolnieni ze służby, być może z powodu braku pieniędzy na dalsze utrzymanie37, natomiast reszta sił udała się pod Jasieniec. Zamek ostatecznie zdobyto i pod nim podpisano rozejm, który przedłużono w Łęczycy w grudniu 1433 roku. Pokój, który zakończył wojnę, strony podpisały w Brześciu Kujawskim dwa lata później.

Wynikiem najazdu polsko-czeskiego na Nową Marchię i Pomorze Gdańskie było – mówiąc najoględniej – zniszczenie kraju. Wówczas wiele miasteczek, a także ogrom wsi, zostało spalonych, co wynikało z zamysłu całej wyprawy, czyli represji wobec Zakonu Krzyżackiego za najazd z 1431 roku.

Podczas wojny w Nowej Marchii i na Pomorzu zaszczepiona w wojsku polskim została taktyka husytów, którzy używali wozów do budowy ruchomego wagenburga. Siły krzyżackie także podchwyciły ten sposób. Wielki mistrz agitował w Gdańsku, aby miasto wystawiało żołnierzy wraz ze specjalnie przygotowanymi wozami.

Wojsko zaciężne działające wraz z pospolitym ruszeniem i „sierotkami” wzięło udział w walkach dopiero podczas oblężenia Chojnic. Oprócz obrony Kujaw przed planowanym wypadem krzyżackim z ziemi chełmińskiej, towarzyszyło głównym wojskom w pochodzie pod Gdańsk. Nie wiadomo jaką liczbą wszystkich żołnierzy przybyłych z Czech, Śląska i Miśni na żołd dysponowała Korona, pewnych natomiast jest 800.

Wobec informacji wywiadu krzyżackiego, jakoby chętnych miało nie brakować, można pokusić się o stwierdzenie, iż było to powyżej tysiąca zaciężnych, być może nawet około dwóch. Polscy zaciężni nie odznaczyli się żadnymi większymi czynami podczas walk.

W przeciwieństwie do krzyżackich, umożliwiających efektywną obronę północno-zachodniej Nowej Marchii. Szacunkowo ich liczbę można ustalić na około 2600 do 3 000. Co prawda wojsko pieniężne na usługach Zakonu przybyło na miejsce dość późno oraz nie zawsze walczyło chętnie jak w przypadku obrony Choszczna, jednak dzięki niemu niektóre miasta nie zostały zdobyte przez połączoną armię polsko-czeską.

Niekiedy sprawiało problemy władzom zakonnym, ze względu na brak finansów oraz zaopatrzenia. Zaciężni pochodzący głównie z Rzeszy mieli także swój epizod podczas odwetu na ziemie Bogusława IX. Przede wszystkim jednak obsadzali garnizony zamków i miast.


Bibliografia

Źródła:

  • Długosz Jan, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XI, XII, tłum. J. Mrukówna, Warszawa 2009.
  • Kronika Bartoška z Drahonic, [w:] Fontes rerum Bohemicarum, wyd. F. Palacky, t. 5, Praha 1893.
  • Regesta historico-diplomatica Ordinis S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, wyd. E. Joachim, W. Hubatsch, Pars I, t. 1, cz. 1, 2, Göttingen 1948-1950.
  • Regesta historiae Neomarchicae, ed. K. Kletke, [w:] Märkische Forschungen, t. 12, Berlin 1868.
  • Scriptores rerum Silesiacarum, wyd. F. Wachter, t. 6, Breslau 1871.
  • Skarbiec diplomatów papiezkich, cesarskich, krolewskich, książęcych; uchwał narodowych, postanowień różnych władz i urzędów posługujących do krytycznego wyjaśnienia dziejów Litwy, Rusi Litewskiéj i ościennych im krajów, wyd. I. Daniłowicz, t. 2, Wilno 1862.

Literatura:

  • Biskup Marian, Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim 1308-1521, Napoleon V, Oświęcim 2017.
  • Grabarczyk Tadeusz, Jazda zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Wydawnictwo Blue Note, Łódź 2015.
  • Grabarczyk Tadeusz, Piechota zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Wydawnictwo Ibidem, Łódź 2000.
  • Rożek Krzysztof, Wywiad polski za Piastów i Jagiellonów, Avalon, Kraków 2018.
  • Rymar Edward, Polsko-czeska wyprawa zbrojna do Nowej Marchii w 1433 roku, „Przegląd Zachodniopomorski”, 1993, t. 8, z. 1, s. 31-56.

1 M. Biskup, Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim 1308-1521, Oświęcim 2017, s. 164.

2 T. Grabarczyk, Piechota zacieżna Królestwa Polskiego w XV wieku, Łódź 2000, s. 200.

3 K. Rożek, Wywiad polski za Piastów i Jagiellonów, Kraków 2018, s. 137.

4 M. Biskup, op. cit., s. 165.

5 Ibidem, s. 166.

6 Ibidem.

7 Ibidem, s. 167.

8 Ibidem, s. 169.

9 Skarbiec diplomatów papiezkich, cesarskich, krolewskich, książęcych; uchwał narodowych,

2 1, cz. IIol. 1, cz. IIgen 1948postanowień różnych władz i urzędów posługujących do krytycznego wyjaśnienia dziejów

Litwy, Rusi Litewskiéj i ościennych im krajów, t. II, nr 1572, Wilno 1862, s. 128.

10 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XI (1431-1444), Warszaawa 2009, s. 69-70.

11 Scriptores rerum Silesiacarum, t. 6, nr 166, 174, Breslau 1871, s. 116, 121.

12 Scriptores rerum Silesiacarum, t. 6, nr 175, s. 122.

13 M. Biskup, op. cit., s. 184.

14 Scriptores rerum Silesiacarum, t. 6, nr 183, s. 127.

15 Por. T. Grabarczyk, Jazda zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Łódź 2015, s. 150; M. Biskup, op. cit., s. 188.

16 Kronika Bartoška z Drahonic, [w:] Fontes rerum Bohemicarum, wyd. F. Palacky, t. 5, Praha 1893, s. 611.

17 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XI i XII (1431-1444), s. 97-98.

18 M. Biskup, op. cit., s. 188.

19 Ibidem, s. 186.

20 Regesta historico-diplomatica Ordinis S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, Pars I, t.. 1, cz. 2, nr 6449, 6467, Göttingen 1948, s. 400.

21 E. Rymar, Polsko-czeska wyprawa zbrojna do Nowej Marchii w 1433 roku, „Przegląd Zachodniopomorski”, 1993, t. 8, z. 1, s. 36-37.

22 Ibidem, s. 39.

23 M. Biskup,op. cit., s. 188.

24 E. Rymar, op. cit., s. 43-45.

25 Regesta historiae Neomarchicae, ed. K. Kletke, [w:] Märkische Forschungen, t. 12, Berlin 1868, s. 111.

26 E. Rymar, op. cit., s. 46.

27 M. Biskup,op. cit., s. 189.

28 Regesta historico-diplomatica Ordinis S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, Pars I, t.. 1, cz. 2, nr 6498, 6511, s. 402-403.

29 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XI i XII (1431-1444), s. 99-100.

30 E. Rymar, op. cit., s. 54.

31 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XI i XII (1431-1444), s. 101.

32 M. Biskup, op. cit., s. 196.

33 Regesta historico-diplomatica Ordinis S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, Pars I, t.. 1, cz. 2, nr 6568, 6571, s. 406

34 M. Biskup, op. cit., s. 199.

35 Ibidem.

36 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XI i XII (1431-1444), s. 109.

37 T. Grabarczyk, Jazda…, s. 153.

Comments are closed.