Hispaniola – jak zburzono raj | część 1

Zemsta Kolumba

Kolumb oprócz prośby posłał radę nowemu gubernatorowi, aby nie wysyłał floty do Hiszpanii w najbliższym czasie, gdyż nadciąga huragan. Rycerz Zakonu Alcantara zignorował Starego Admirała nie pozwalając mu zejść na ląd, a na radę odpowiadając, że jego nawigatorzy dobrze znają się na morzu i na swojej pracy. W ramach złośliwości należny mu udział w zyskach z kolonii, Ovando kazał załadować na najsłabszy i najgorszy statek całej floty i wraz z pozostałymi wysłał na ocean. Tymczasem Krzysztof znalazł spokojną, wydającą się na bezpieczną zatokę i w niej ukrył swoje cztery okręty. Sędziwy, ale doświadczony wilk morski wiedział, co miało nadejść. Umiał rozpoznać zmiany na wodzie i w powietrzu oraz ich następstwa, gdyż miał już z takimi do czynienia, w przeciwieństwie do zarozumiałego gubernatora.

Wodzostwa na Hispanioli w momencie przybycia konkwistadorów
Fot. Wikimedia Commons

Wystarczyła jedna noc, w zasadzie to raptem kilka godzin. Wiatr potrafiący się rozpędzić do 200, a nawet 300 kilometrów niszczył wszystko co spotkał na swej drodze. Palmy latały jak zapałki, drewniane chaty sypały się jak domki z kart, morze wypychane potężnymi falami wlewało się do miasta. Po tej straszliwej nocy, kiedy niszczycielski cyklon oddalił się z nad Santo Domingo, Ovando pod spokojnym i ślicznym sklepieniem nieba ujrzał dziesiątki trupów leżących pomiędzy zmiecionymi chałupami, lub unoszących się na wodach zatoki portowej. Mógł sobie tylko wyobrazić co stało się z jego flotą, która dopiero co wyszła w morze, posłana przez niego prosto w objęcia huraganu. Do Hiszpanii dotarł tylko jeden okręt, ten rzekomo najsłabszy, wiozący pieniądze Krzysztofa Kolumba. Statki, którym nie udało się zawrócić na Hispaniolę, zostały pochowane wraz z pięcioma setkami ludzi na dnie Atlantyku i towarami, do których należała nigdy nie odnaleziona 16 kilogramowa bryła złota. Tak się akurat składało, że wśród potopionych byli wracający do kraju Francisco Bobadilla i Roldan. Tymczasem Stary Admirał, wypłynął wszystkimi swoimi okrętami z zatoki, gdzie bezpiecznie i bez większych szkód przetrwał przepowiedziany przez siebie huragan, który od tamtego czasu przesądni marynarze nazywali Zemstą Kolumba.

Czytaj część 2

Kacper Nowak

Bibliografia: 

Bartolome de Las Casas: „Krótka relacja o wyniszczeniu Indian”, tłum. Krystyna Niklewiczówna, wyd. W drodze, Poznań 1988r.

H.M.Bailey i A.P.Nasatir: „Dzieje Ameryki Łacińskiej”, tłum. Krystyna Szerer, wyd. PWN, Warszawa 1965r.

Tadeusz Łepkowski: „Archipelagu dzieje niełatwe. Obrazy z przeszłości Antyli XV-XXw.”, wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa

F.A.Kirkpatric: „Zdobywcy Ameryki”, tłum. Jan Furuhjelm, wyd. Sport i Turystyka, Warszawa 1957r.

German Arciniegas: „Burzliwe dzieje Morza Karaibskiego”, tłum. Krystyna i Kazimierz Zawanowscy, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1968r.

Krzysztof Kolumb: „Pisma”, tłum. Anna Ludwika Czerny, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1970r.

S.Fischer-Fabian: „Krzysztof Kolumb. Bohater czy łotr”, tłum. Maciej Nowak-Kreyer, wyd. Amber, Warszawa 2006r.

Matthew Restall: „Siedem mitów podboju Ameryki”, tłum. Jerzy i Wojciech Wołk-Łaniewscy, wyd. Bellona, Warszawa 2020r.

Charles C. Mann: „1493 Świat po Kolumbie”, tłum. Janusz Szczepański, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2012r.

Sandra Wallus Sammons: „Juan Ponce de Leon and the Discovery of Florida”, wyd. Pineapple Press Inc., Sarasota 2013r.

Szczególne podziękowania chciałbym złożyć Oli Szewczyk, wspaniałej przewodniczce znanej szerzej jako „Polka na Dominikanie” https://www.facebook.com/Polka.na.Dominikanie/, która pokazała mi piękno interioru Hispanioli, często nadal dziewiczego, tak jak widzieli go 500 lat temu hiszpańscy zdobywcy. Pomogła mi również „odnaleźć” zrekonstruowany dom Ponce de Leona, który będac poza standardowymi szlakami drogowymi, notorycznie pomijany jest przez turystów. Szkoda, ponieważ niczym wehikuł czasu wręcz porywa w klimat przeszłości, w czym pomaga opowieść opiekuna tego miejsca, pana Henrika Solano, który pomimo obostrzeń pandemicznych był uprzejmy otworzyć muzeum i oprowadzić mnie po progach Ponce de Leona.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*