Król na majestacie, czyli ceremoniał koronacyjny Augusta II i Augusta III Wettynów

Koronacja Augusta III

 August II mimo starań nie zapewnił swojemu synowi sukcesji po sobie, co więcej budowane przez niego z takim mozołem stronnictwo rozpadło się zaraz po jego śmierci. O elekcji i wyniesieniu na tron zadecydowano w gabinetach Petersburga i Wiednia. Podobnie jak niegdyś ojciec ruszył do Polski przez Tarnowskie Góry a w Piekarach Śląskich zaprzysiągł pacta conventa. Fryderyk August wjechał do Krakowa 14 stycznia 1734 roku.[23]  Od razu zauważono, że w orszaku elektora znajdowało się niewielu polskich i litewskich dygnitarzy natomiast liczna była armia saska. O ile w przypadku poprzedniej koronacji wojsko pełniło funkcję paradną o tyle w przypadku Augusta III było rękojmią bezpieczeństwa. Przed kościołem św. Floriana elekt ucałował relikwię i witany był przez rektora uniwersytetu. Wzdłuż drogi do zamku stanął pochód „starym obyczajem narodu polskiego” tj. cechy miejskie, wojsko. „Pospólstwo płci obojga i wszelkiego stanu, stronami w nieprzebranych stało orszakach”.[24] Książę elektor dosiadł konia ustrojonego w piękny diamentowy rząd i wolno ruszył w kierunku bramy. Przed bramą przywitał go w imieniu rajców miejskich Łopacki a w imieniu króla odpowiedział Antoni Sebastian Dembowski. Ceremonia powitania zakończyła się ucałowaniem ręki przyszłego króla. Następnie pod karmazynowym baldachimem obszytym złotem lektor odbył wjazd na zamek. Na trasie przejazdu ustawiono bramy triumfalne. Bramy te nie były jednak „jak w podobnych wjazdach królewskich dawnemi czasy, o których nas informują historie i późniejsze już za ojca jego daleko wspanialsze i piękniejsze bywały”.[25] Mieszkańcy miasta zbudowali je bez entuzjazmu, a nawet pod przymusem. Elektor udał się na zamek i tak cała uroczystość „a z nią dzień bardziej tragiczny niż wesoły zakończył się”.[26] Autor relacji zanotował, że przez cały czas przejazdu elektora tłum był dziwnie smutny nikt nie zakrzyknął „Vivat” natomiast głośno wyrażano żal za Leszczyńskim i złorzeczono stronnikom Sasa (co ciekawe, nie samemu królowi !) Wiele osób z różnych stanów nie wzięło udziału w ceremonii i na znak protestu zamknęło okiennice swoich domów. Stronnictwo saskie próbowało robić dobrą minę do złej gry starając się jak najskrupulatniej wypełniać ceremoniał koronacyjny. Udało się doprowadzić do zwyczajowego pogrzebu poprzedników koronowanego króla. Zabrakło jednak korony królów polskich i Szczerbca gdyż te zamknięte były na Jasnej Górze. 17 stycznia 1734 roku był dniem koronacji. Już na początku doszło do karczemnego sporu między biskupem poznańskim Stanisławem Hozjuszem a biskupem krakowskim Janem Lipskim o funkcję koronatora. Nastrój zdenerwowania powiększał zapewne fakt wojskowej asysty na zewnątrz i wewnątrz kościoła.[27]        

Fryderyk August ubrany był „po xiążecemu” w złocistą karacenę i fioletowy aksamitny płaszcz w złote kwiaty, który niosło dwóch paziów. Książe otoczony był przez świtę złożoną z Polaków i Sasów, ale jak zauważono – ci ostatni byli w zdecydowanej większości. Przed elektem nieśli chorągwie Jan Klemens Branicki chorąży koronny – koronną i Michał Kazimierz Radziwiłł koniuszy litewski – litewską. Nie było szczerbca więc Aleksander Jakub Lubomirski i Ignacy Zawisza nieśli wielkie szpady. Laskę marszałkowską niósł ks. Paweł Sanguszko. W drzwiach wzięli elektora pod ręce biskupi i zaprowadzili przed wielki ołtarz. Autor relacji chociaż wyraźnie niechętny Sasowi przyznaje mu jednak majestatyczny wygląd.[28] Następnie weszła żona Fryderyka Augusta czyli Maria Józefa prowadzona przez posła cesarskiego i mały orszak dam.

Elekt uklęknął i zaprzysiągł Pacta Conventa po czym dokonujący aktu koronacji biskup krakowski Jan Lipski namaścił mu prawą dłoń, łokieć i kark. Następnie zaprowadzono go do kaplicy i przebrano w strój królewski. Król powrócił na dawne miejsce uklęknął w chwilę później upadł krzyżem a biskupi odmówili litanię. Następnie podniósł się uklęknął a koronator wręczył mu insygnia: do ręki złote jabłko i berło, na głowę zaś włożył koronę. August III, otrzymawszy miecz oddał go miecznikowi a ten włożył go do pochwy i przypasał do boku króla. Monarcha zgodnie z ceremoniałem dobył go i trzykrotnie machnął nim w powietrzu. Uczynił to trochę niezdarnie i obecni od razu to wychwycili śmiejąc się. Zauważono przy tym, że ów miecz to nie „Szczerbiec Bolesława Wielkiego, o którym piszą, że miał być od Boga przez Anioła przysłany temu monarsze na poskromienie nieprzyjaciół tego królestwa; ale niejaka długa klinga Niemiecka obosieczna, na kształt miecza osadzona, którą umyślnie do tego aktu przygotowano, ponieważ tamten prawdziwy z innemi znakami królewskimi był zachowany”.[29]Ceremonia toczyła się dalej. Biskup Lipski zaprowadziwszy pomazańca na tron ogłosił go królem. Huknęły działa, uderzono w dzwony i zakrzyknięto: Vivat Augustus III Rex Poloniae !

Insygnia koronacyjne Augusta III i Marii Józefy Fot. Wikipedia

Przystąpiono do koronacji Marii Józefy. Koronator namaścił dłoń i kark, podał berło i jabłko oraz ozdobił małą koroną. Po skończonej mszy trzykrotnie jeszcze zakrzyknięto: Vivat Augustus III Rex Poloniae i Vivat Maria Jozepha Regina Poloniae ! Przy wyjściu z katedry rzucono w tłum srebrne monety. Lud spostrzegł, że na monetach pośród innych inskrypcji brak było napisu „Dei gratia (z Bożej łaski) Król Polski, który zwyczajem poprzedza zawsze imię królewskie”[30]. Wnoszono zatem, że jest to znak zbytniej wyniosłości nowego króla, który tron swój zawdzięcza obcym potęgom. Ukazał się prześmiewczy dwuwiersz nawiązujący do porozrzucanych monet, który przetłumaczony dostał się w ręce Augusta III.[31] Panowało tak powszechne uczucie przygnębienia i żalu, „że nawet węgrzyn smakowity i sprzyjający Bachus żalem opanowanego duch rozgrzać w oziębłości, ani wydobyć z oppresji tetrycznej nie potrafił”.[32] Nowy król chcąc przypodobać się poddanym ubrał się w polski strój „albo pohusarsku, czyli raczej z tatarska, mając na sobie niebieski żupan, a kontusz biały z altembassu, na wierzchu zaś kiereja zielona, axamitna, sobolami podszyta, kołpak na głowie soboli, spodnie ponsowe, bót (sic!) żółty, z pałaszem przy boku w złoto oprawnym kamieniami drogimi sadzonym”.[33] Nie zyskał tym jednak sympatii. Jakkolwiek autor zachwycił się królewskim wyglądem Augusta III to przebranie się w strój polski uznał za tani gest propagandowy. Król udał się na rynek prowadzony przez pochód wojsk i nielicznych senatorów. Na rynku przebrał się w strój królewski zasiadając na tronie. Odebrał klucze do miasta, a także dopełnił zwyczaju pasowania na rycerzy nadając szlachectwo pięciu obywatelom Krakowa. Następnie zgodnie ze zwyczajem wypuścił wolno więźniów. Po całej ceremonii król przebrał się ponownie w polski strój i karetą, której drogę rozświetlały pochodnie udał się na zamek. Królowa jechała za nim w swojej karecie a za nią reszta dystyngowanych gości.

Na rynku zaś rozpoczęła się uczta dla pospólstwa. Z góry ratusza lano do kadzi wino węgierskie zaś przed kościołem mariackim pieczono wołu, „którego co żywo rwano tak jak i owego na zamku, sukno z drogi i z theatrum między siebie szarpało, ponieważ było wolno i bronić nie kazano”.[34] Koniec uroczystości koronacyjnych autor relacji podsumował w sposób bardzo dobitny. „I tak się dnia tego ta parada zakończyła nic w sobie osobliwszego nie mając”.[35]

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*