Na czele Wydziału Propagandy BIP KG AK. Powstańcza działalność Tadeusza Żenczykowskiego

31 lipca 1944 roku około godziny 18.00 gen. Leopold Okulicki poinformował Rzepeckiego o decyzji dowództwa KG AK dotyczącej wybuchu powstania następnego dnia, tj. 1 sierpnia o godzinie 17.00. Żenczykowski, którego wyznaczono na szefa propagandy powstania, o decyzji rozpoczęcia walk dowiedział się następnego dnia około godziny 9.00. Mobilizacja Wydziału przebiegła sprawnie. Pracownicy BIP 1 sierpnia w większości stawili się na wyznaczonych miejscach zbiórek. W hotelu „Victoria” przy ulicy Jasnej 26 oprócz Żenczykowskiego pojawili się szefowie Tajnych Wojskowych Zakładów Wydawniczych (TWZW) – Rutkowski, oraz Wydziału Informacji – Gieysztor.

Wydziałowi Propagandy BIP KG w czasie powstania podlegały: redakcje prasy wydawanej przez komórki BIP, radiostacja powstańcza „Błyskawica”, teatr, plastycy, fotografowie i filmowcy, Pomoc Żołnierzowi oraz Oddział Osłonowy „Chwaty”. Wydział Propagandy składał się z około 200 ludzi. Obejmował nie tylko komórki dawnego Wydziału III („N”, „PŻ”, „Rój” oraz „R”), ale również redakcje pism BIP KG.

Zakres obowiązków Żenczykowskiego był bardzo rozległy. Rankami odprawiał patrole propagandowe oraz przeglądał numery ściennej gazety „Warszawa walczy”. Nadzorował również pracę filmowców oraz fotografów. Istotnym punktem dnia Żenczykowskiego było prowadzenie konferencji prasowych. Uczestniczyli w nich przedstawiciele wszystkich redakcji, w tym prasy komunistycznej oraz Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). Niezależnie od nasilenia ognia niemieckiego frekwencja na zebraniach była bardzo liczna. Konferencje początkowo odbywały się na ulicy Szpitalnej, a następnie w siedzibie Eriksona w Alejach Ujazdowskich. Omawiano sytuację na poszczególnych odcinkach powstańczych oraz na frontach światowych. W tak zwanych „teczkach” zamieszczano skrzynki, gdzie wkładano komunikaty oraz wszelkie materiały. Redaktorzy przychodzący dwa razy dziennie dostawali tym samym dużą ilość dokumentacji. Żenczykowski wspominał po latach konferencje prasowe z wielkim rozrzewnieniem. Nie stosował cenzury w celu lepszej orientacji dziennikarzy w sytuacji powstańczej Warszawy. Parokrotnie podał im wiadomości dotyczące działań wojskowych AK, których nie należało przedwcześnie ujawniać. Nie było wypadków niedochowania tajemnicy przez dziennikarzy.

8 sierpnia 1944 roku rozpoczęła nadawanie „Błyskawica”, powstańcza radiostacja. Jej powstanie wiązało się z pokonaniem licznych trudności, o których wspomniał Jan Nowak-Jeziorański: „Dzieje «Błyskawicy» są wymowną ilustracją, jak dalece wydarzenia odbiegły od przewidywań. «Kania» z właściwym sobie rozmachem połączonym z wnikaniem w drobiazgi od dwóch lat prowadził przygotowania do propagandy na wielką skalę na okres powstania. Czego te plany nie obejmowały: ekipę filmowców, fotoreporterów, obsługi megafonów, redakcję powstańczego pisma, plakaty, teksty i nuty piosenek, teatr, a przede wszystkim radiostację. Miała nadawać z potężnych anten w Raszynie i na Forcie Mokotowskim. Dostarczenie krótkofalówki i wszelkich urządzeń podjął się dział łączności. W ciągu dwóch lat pod kierunkiem «Kani» «Pawlicz» zebrał całe archiwum skryptów radiowych, poezji, płyt gramofonowych oraz liczną ekipę reporterów, spikerów, dziennikarzy, pisarzy i poetów. Nawet piosenki powstańcze skomponowane i nagrane zostały w jakiejś sali gimnastycznej. Wszystko przewidziano i przygotowano, lecz gdy Powstanie wybuchło, okazało się, że ani Raszyn, ani fort mokotowski nie zostały zdobyte; co gorzej – nie udało się opanować Politechniki, gdzie ukryta była aparatura nadawcza”[5].

Dzięki zabiegom „Kani”[6] Antoni Szadkowski ps. „Leszek” przewiózł z Częstochowy krótkofalówkę, którą ukryto w skrytce w pobliżu Dworca Głównego. Do Śródmieścia przenieśli ją żołnierze oddziału „Chwatów”, przeznaczonego do osłony zespołu propagandowego. 15 sierpnia Londyn po raz pierwszy potwierdził odbiór „Błyskawicy”[7], powtarzając treść audycji nadanych tego dnia rano. Przy uruchamianiu radiostacji pojawił się spór kompetencyjny pomiędzy „Błyskawicą” a władzami Polskiego Radia z Edmundem Rudnickim na czele. Ten ostatni zażądał oddania nadajnika „Błyskawicy”, twierdząc, że nadawanie własnych audycji przez AK jest uzurpacją. Spór rozwiązano, przyznając Polskiemu Radiu prawa do publikacji audycji na falach „Błyskawicy”. Programy „Błyskawicy” nadawano w trzech językach: po polsku, angielsku i niemiecku. Te ostatnie, przeznaczone dla wojsk niemieckich, zawierały propagandę defetystyczną. Realizowali je w ramach Akcji „N” Kazimierz Kumaniecki, Antoni Kawczyński czy Jan Tęski. Audycje składały się z komunikatu naczelnego dowództwa niemieckiego oraz z komentarza zaczynającego się od słów: „A jaka jest prawda?”.

4 sierpnia 1944 roku „Kania” zarządził ewakuację Wydziału do PKO, a następnie do „Adrii” na ulicy Moniuszki 10, gdzie w podziemiach mieścił się przed wojną największy i najmodniejszy w Warszawie nocny lokal. 18 sierpnia Niemcy skierowali przeciw „Błyskawicy” ogień swoich najcięższych dział. W budynek „Adrii” uderzył pocisk sewastopolski. Wydarzenie to utkwiło mocno w pamięci Żenczykowskiego: „Pamiętam, gdyśmy zajęli gmach «Adrii» na Moniuszki (to było po tym, jak oddałem «Monterowi» gmach PKO). W podziemiach, w dawnej restauracji była nasza stołówka «peżetek». Nasze kwatery były na pierwszym piętrze. To była siedziba naszego wydziału. Byłem na korytarzu, gdy odczuliśmy silny wstrząs. I nagle pociemniało, nic nie było widać. Zapanowała śmiertelna cisza. Zawołałem, by skrapiać wodą. Kurz i pył zaczął opadać, na podłodze co prawda porobiło się błoto, ale zaczęliśmy się widzieć. Okazało się, że trafił nas jeden z trzech pierwszych pocisków ze specjalnego działa fortecznego, które Niemcy ściągnęli z Sewastopola (pociski miały ok. 2m długości). Myśmy jeszcze tych pocisków nie znali (jeden trafił w Marszałkowską 127, a drugi na Starówkę, trzeci w nas). Ten pocisk lecący z kierunku Ożarowa przebił jeden dom, wpadł do nas i osiadł w restauracji. Ten ogromny pocisk zabił dwie osoby, w tym jedną naszą «peżetkę» – panią Iwanko. Miałem wtedy w «Adrii» ok. 200 ludzi, a w budynku siedzi ogromny niewypał, który może w każdej chwili wybuchnąć. Pośpiesznie ewakuowałem ludzi do innych budynków z poleceniem poszukiwania nowych kwater. Kiedy udało się wszystkich ulokować, minęło sporo czasu, zrobiła się już noc. Pozostało nas kilku (Leszek Sadowski, Nowak, łączniczka «Greta» i jeszcze ze dwie osoby). Zdecydowaliśmy, że prześpimy się na materacach w towarzystwie pocisku. Nic nam się nie stało, ale było to emocjonujące. Saperzy rozkręcili następnego dnia pocisk i masa materiału wybuchowego poszła do naszych granatów ręcznych. To był najbardziej emocjonujący moment w całym Powstaniu”[8]. Radiostacja pracowała w budynku „Adrii” do 4 września. Wówczas siedzibę przeniesiono na ulicę Poznańską 15, a następnie na ulicę Koszykową 26. Częste przeprowadzki związane były z prowadzonymi usilnie przez Niemców zabiegami dotyczącymi zlokalizowania miejsca działalności radiostacji, a następnie jej zniszczenia.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*