Oprócz tego wpływ zimy na teren nie był korzystny dla agresorów. Na pokrytej śniegiem okolicy zacierają się kontury charakterystycznych punktów orientacyjnych.
Rasputica czyli sławne roztopy rosyjskie dały mocno popalić niemieckim pojazdom. Błoto, które po nich powstało skutecznie zatopiło aż po osie transport kołowy. Stał się on niemożliwy w takich warunkach. Transport gąsienicowy funkcjonował z bardzo wielkimi trudnościami. Nie tylko działania na lądzie były utrudnione. Przez niski pułap chmur i ciągłe opady samoloty ograniczyły także operacje lotnicze. Można by rzec, że cała wojna błyskawiczna dosłownie i w przenośni ugrzęzła w błocie rosyjskim.

Cała logistyka niemiecka zaczęła się kruszyć. Nie tylko hamowane zostały wszelkie przemarsze wojsk, ale także i zaopatrzenie dla nowoczesnej armii. Dla zobrazowania tego jakiej ilości zaopatrzenia było potrzeba weźmy pod uwagę przykład niemieckiej dywizji pancernej. Liczyła ok. 165 czołgów i 2900 pojazdów pancernych różnego typu. Zużywała DZIENNIE od 400 – 550 ton zaopatrzenia.
Niestety nie tylko maszyny ucierpiały na pogodzie roku 1941. Zwierzęta, mam na myśli konie, których wyruszyło 600 tys. na kampanię przeciw ZSRR zdechła znacząca część. Brak paliwa, środków opatrunkowych, lekarstw, amunicji oraz typowych rzeczy to higieny codziennej typu żyletki czy pasta do zębów pogarszały morale armii. Ranni i chorzy nie mogli być transportowani na tyły frontu, a tworzenie szpitali polowych było o tyle utrudnione, że nie było z czego ich robić. W grę wchodziła już tylko improwizacja. Jedynym transportem, który wchodził w grę był to transport kolejowy. Tu także hitlerowcy napotykali niemałe problemy powodowane głównie przez działalność sowieckich partyzantek.
Co na takie warunki powie piechota?
Sytuacja żołnierzy z oddziałów piechoty była bardzo tragiczna. W czasie dni, w których następowały roztopy, a temperatura w nocy drastycznie spadała poniżej zera przemoczone spodnie, skarpety oraz buty sztywniały na mrozie. Było to przyczyną licznych odmrożeń. Dobrze obrazuje to fakt, że z niewielkiej kompanii liczącej 93 żołnierzy po spędzonych kilku dniach w topniejących okopach ich liczba zmalała (z powodu wychłodzenia i odmrożeń) do 65. Od 1 stycznia do 31 marca roku 1942 czwarta armia straciła 96 535 żołnierzy, z czego aż 14 236 z powodu mrozu. Przyczyny były tego oczywiste. Choćby brak tłuszczu do butów czy odpowiednich mundurów powodował tak duże straty w ludziach z powodu niskich temperatur. Niemcy najczęściej nosili regulaminowe płaszcz, sweter, pas na brzuch i maskę. Duże ilości odzieży zimowej podarowanej przez społeczeństwo III Rzeszy dotarły na front pod koniec stycznia 1942r. Jednak mróz zbierał ogromne żniwo zanim podarunki znalazły się na froncie. Odnotowywano ok. 800 ofiar dziennie. W okresach roztopów i deszczu kupowano od lokalnych cywilów futra i filcowe buty. Często zabierano też te części garderoby z zabitych żołnierzy radzieckich. Jednakże tymi sposobami udawało się odziać tylko nieliczną część oddziałów. Dodatkowo żołnierzom wydawano cały zapas bielizny na stanie, by zakładali kilka kompletów na raz. Ponadto każdy otrzymywał kawałek materiału, którego mógł użyć jako pasa na brzuch czy do osłony głowy. Niektórzy Niemcy zdobywali niezwykle cenne futrzane radzieckie czapki. Mimo noszenia na nich oznaczeń III Rzeszy często hitlerowcy mający takie zdobycze byli myleni z oddziałami wroga.
Teraz dopiero widać ile umyka na tych lekcjach z historii i to tych ciekawych rzeczy. Dla mnie świetny.
dobry tekst. Brawo Natalia.
Według mnie jeden z lepszych artykułów na tym portalu 🙂