Po pierwszej zimie odzienie żołnierzy mimo tego, że nie było jednorodne zaczęło spełniać swoje zadanie. Oprócz regulaminowych strojów pojawiły się grubo pikowane spodnie oraz futrzane kamizelki i płaszcze. Żołnierze III Rzeszy stwierdzili, że na okres zimy najlepsze jest pikowane ubranie zakładane na regulaminowy mundur. Pojawiły się także nowe buty ze skórzanymi wzmocnieniami lub skórzanymi podeszwami. Dodatkowo wyposażono armię w rękawiczki. Nałożono także nakaz, by każdy wartownik i kierowca zakładał długi kożuch. Bez odzieży zimowej żaden z żołnierzy nie mógł przebywać na dworze, jeżeli temperatura spadała poniżej -25.
Zwróćmy teraz swoją uwagę w jaki sposób w tak niesprzyjających warunkach piechota mogła przeprowadzać działania wojenne. Kto z nas nie próbował kiedykolwiek chodzić w dość głębokim śniegu? Wiemy jaką trudność sprawia ta czynność w takim momencie. Podobnie rzecz miała z hitlerowcami. Przeprowadzenie ataku było rzeczą wręcz niemożliwą. Każdy ruch musiał być wykonywany za pomocą skoków na otwartym terenie. Nie trudno sobie wyobrazić jak łatwym celem stawał się wtedy żołnierz poruszający w taki sposób. Jeżeli atak był już konieczny, Niemcy szukali jak najmniej zaśnieżonych miejsc. Ruch piechoty bez odpowiedniego sprzętu stawał się niezwykle utrudniony a w skrajnych przypadkach wręcz niemożliwy.
Czołgiści lekko nie mają…

Co do sił pancernych warto zaznaczyć, że podstawową wadą u wszystkich czołgów niemieckich były wąskie gąsienice. Pojazdy te zapadały się w śniegu na dobre, a z powodu niskiego podwozia utykały w nim na dobre. Mimo stosowania przez III Rzeszę zdejmowanych gąsienic (zastępowania wąskich szerokimi) pojawiał się problem transportu takich czołgów z uwagi na zbyt małe wagony. Na domiar złego z benzyny i olejów wytrącały się parafiny. Uszkadzały one miedzy innymi filtry i zanieczyszczały tym samym silniki. Szybko gęstniał olej, co wiązało się z jego częstą wymianą. Ponadto zamarzało paliwo w przewodach. Te wszystkie czynniki niekorzystnie wpływały na stan silników, które zaczęły się niszczyć. Czołgiści musieli podgrzewać z zewnątrz maszyny rozpalając pod silnikiem ognisko.
Artyleria zakopana w śniegu
Artyleria także miała poważne kłopoty. Nie można było przemieszczać się bez odgarnięcia śniegu za pomocą saperek. Ponadto głęboki śnieg znacznie osłabiał skuteczność pocisków artyleryjskich, zwłaszcza tych małego kalibru. Nie dość, że tłumił strzały, to dodatkowo zmniejszał ich boczny rozprysk, a nawet „dławił” całkowicie ogień moździerzowy.
Teraz dopiero widać ile umyka na tych lekcjach z historii i to tych ciekawych rzeczy. Dla mnie świetny.
dobry tekst. Brawo Natalia.
Według mnie jeden z lepszych artykułów na tym portalu 🙂