Smaki starożytnego Rzymu. O grzybach, ziołach i przyprawach

W jednym z niewielu zachowanych do dzisiaj źródeł dotyczących kuchni rzymskiej, De re coquinaria libri decem Apicjusza, wiele przepisów obfituje w całą gamę grzybów i przypraw. Stałym elementem wszelkich potraw, zarówno w czasach współczesnych, jak i w historii, są różnorodne dodatki: zioła, przyprawy, świeże i suszone owoce oraz grzyby. Ich moc sprawia, że potrawy mają bardziej wyrazisty i podkreślony smak, ale także nierzadko nadają im zupełnie nowy aromat, tworząc kolejne danie. Choć grzyby czasem są głównym składnikiem przepisu, to równie często służyły też jako dodatek, podobnie jak wiele rodzajów ziół i rozmaite przyprawy.

Grzyby zajmują trochę niepozorne, lecz niezwykle istotne miejsce w piramidzie żywieniowej człowieka. Człowiek, zanim zaczął łowić i polować, osiadł i począł uprawiać rolę, a później hodować bydło, parał się zbieractwem. Zbierając czy zrywając różne rośliny i ich owoce, zetknął się także z grzybami. Jak pisze M. Toussaint-Samat, zbieranie grzybów to naturalny odruch człowieka[1]. Już w czasach paleolitu i neolitu zdawano sobie sprawę z ich właściwości, również trujących i z pewnością tę wiedzę wykorzystywano. Choć nie istnieją żadne dowody wykopaliskowe ani rysunki naskalne, aby ludzie spożywali grzyby, to ze względu na wiele innych roślin spożywanych przez ludzi z tego okresu udowodnionych przy pracach archeologicznych, a nieprzedstawionych na żadnych malowidłach, można ostrożnie wysnuć wniosek, że były stałym elementem ich jadłospisu. Mimo tego, że M. Toussaint-Samat pisze: często określa się grzyby mianem roślinnego mięsa. Jest trochę przesady w tym entuzjazmie (…)[2], to w mojej opinii nie ma w tym określeniu ani odrobiny przesady, gdyż grzyby są ważnym elementem kuchni wegetariańskiej i wegańskiej, często są składnikiem zastępującym mięso w wielu daniach, np. w sosach, gulaszach, etc.

W O sztuce kulinarnej… grzyby figurują w księdze VII, O potrawach wykwintnych, w dwóch rozdziałach. Rozdział XIII został poświęcony grzybom rosnącym na jesionach i rosnących w ziemi (łac. fungi farnei vel boleti), a rozdział XIV truflom. Umieszczenie ich w tym rozdziale sugeruje, że mimo stosunkowo długiej znajomości właściwości grzybów, Rzymianie zaliczali je do potraw wyszukanych. W sumie na 81 przepisów w siedemnastu rozdziałach, które znalazły się w tej księdze, zdecydowana większość jest bezmięsna (ok. 57%), z czego 12 dotyczy grzybów (niemal 15%).

W rozdziale XIII rozróżniono grzyby rosnące na jesionach i te, rosnące w ziemi. Do każdego z tych dwóch rodzajów podano po trzy przepisy. W pierwszym zaleca się ugotowanie ich w wodzie, następnie odsączenie i dodanie do sosu ze sfermentowanych ryb z pieprzem[3]. W drugim dodaje się do nich pieprz, gotowany moszcz winny (caroenum), ocet i oliwę[4]. W trzecim, podobnie jak w pierwszym, gotuje się je, a następnie podaje wraz z solą, oliwą, czystym winem i pokrojoną drobno kolendrą[5]. Podobnie traktuje się grzyby rosnące w ziemi (łac. boletos fungos):

(…)ugotujesz je w gotowanym moszczu winnym (caroenum) z pęczkiem zielonej kolendry. Po ugotowaniu wyjmiesz pęczek i podasz[6].

W inny sposób można ich kapelusze podać wraz z sosem ze sfermentowanych ryb i posypać solą[7] lub pokroić ich ogonki i usmażyć:

(…) ogonki grzybów drobno pokroisz, wrzucisz na czystą patelnię, dodasz pieprzu, lubczyku ogrodowego, trochę miodu. Wymieszasz z sosem ze sfermentowanych ryb. Dodasz trochę oliwy[8].

Zdecydowana większość podanych receptur sugeruje gotowanie grzybów, tylko jeden (powyższy) zaleca ich smażenie i dotyczy on ogonków grzybów, podczas gdy kapelusze zostały wykorzystane w innym przepisie (VII, XIII, 5).

Zupełnie inne i bardziej rozbudowane są te przepisy, które dotyczą trufli. Mimo tego, że w De re coquinaria zostały one zaliczone do potraw wykwintnych, to nawet dzisiaj są uważane za towar ekskluzywny, a dania z ich udziałem za wyszukane. Nie dziwi więc fakt, że przepisy na przyrządzenie trufli są o wiele bardziej rozbudowane i skomplikowane, co może również sugerować, że pochodzą od innego autora. Pierwszy przepis jest kompilacją poprzednich. Podaje, że najpierw należy trufle ugotować (po uprzednim oczyszczeniu, co wydaje się tak oczywiste, że rzadko się o tym wspomina w przepisach), a następnie, po nadzianiu ich na patyk, upiec. Następnie przygotowuje się sos:

(…) do garnka wlejesz oliwy, sosu ze sfermentowanych ryb, gotowanego moszczu winnego (caroenum), wina, dodasz pieprzu i miodu. Po ugotowaniu zagęścisz krochmalem[9].

Z przygotowanym sosem podaje się trufle zdjęte z patyka. Podobnie, lecz z innym sosem, można przygotować trufle następująco:

(…) do garnka wlejesz sosu ze sfermentowanych ryb, zielonej oliwy, gotowanego moszczu winnego (caroenum), trochę wina i utłuczonego pieprzu oraz nieco miodu. Zagotujesz. Po zagotowaniu zagęścisz krochmalem[10].

Borowik.
Fot. Wikimedia Commons

W tym przepisie wskazuje się na nasączenie trufli sosem poprzez ich nakłucie. Dopiero wówczas podaje się trufle, które można również zawinąć w jelito i upiec. Innym sosem, z którym można podać trufle, jest mieszkanka sosu ze sfermentowanych ryb na winie i zwykłego pieprzu, lubczyku, kolendry, ruty, miodu, wina i odrobiny oliwy[11]. Jeszcze innym sposobem jest połączenie pieprzu, mięty, ruty, miodu, oliwy i odrobiny wina[12]. Tak, jak uprzednio wskazywano na ugotowanie grzybów z pęczkiem kolendry, tak przy truflach wskazuje się na ugotowanie wraz z porem, a następnie podanie z solą i pieprzem oraz kolendrą, czystym winem i odrobiną oliwy[13]. Inny przepis na trufle zakłada połączenie pieprzu, kminu rzymskiego, asafetydy, znowuż mięty oraz tym razem selera, a także ruty, octu wymiennego na wino, soli lub sosu ze sfermentowanych ryb i odrobiny oliwy[14].

Ciekawe wydaje się to, że trufle zostały potraktowane jako zupełnie odrębna grupa grzybów i został im poświęcony odrębny rozdział. Choć na początku mogłoby się wydawać, że ich przyrządzenie jest podobne do przygotowywania pozostałych grzybów, to bogactwo i różnorodność sosów dodawanych do trufli są ogromne. Bez wątpienia Rzymianie cenili sobie smak trufli, skoro w sumie ich przyrządzeniu poświęcono tyle samo przepisów, co wszystkim pozostałym grzybom razem.

Nie tylko do przyrządzenia trufli i innych grzybów, lecz praktycznie do wszystkich dań, stosuje się rozmaite przyprawy i zioła, które mają za zadanie wzmocnić, podkreślić lub wydobyć całkiem nowy smak i aromat wszelkich potraw. Nie ma jednej definicji „przyprawy”, jest ich wiele, na co wskazuje także M. Toussaint-Samat, pisząc: słowniki mogą nam tylko zamącić w głowie. Według Litrègo przyprawa „to wszelka aromatyczna lub pikantna substancja, której używa się do podnoszenia smaku potraw[15](…). I dalej: w haśle „przyprawa” u Larousse’a czytamy: (od łacińskiego condimentum) – substancja dodawana do potraw dla polepszenia ich smaku, jak pieprz, sól, czosnek[16]. U Apicjusza w O sztuce kulinarnej… padają określenia condimenta montaria, co oznacza mieszankę utłuczonych przypraw, oraz condimenta viridia, które jest określeniem zielonych roślin używanych jako przyprawy, a więc ziół. Choć definicje są różnorakie, to choćby biorąc pod uwagę przepisy zawarte w „księdze apicjuszowskiej” z pełną odpowiedzialnością można określić, że przyprawy, tudzież zioła, to dodatki konieczne do przygotowania określonych dań, które miały za zadanie podkreślić lub wzmocnić smak danej potrawy. O ile zioła można z pełnią konsekwencji nazwać przyprawą, to miały one, i wciąż mają, również inne funkcje. Pełniły nierzadko rolę składników leczniczych[17] i poświęcano im traktaty lecznicze, tudzież dietetyczne. Ziołolecznictwo miało swój początek w Egipcie, a do Rzymu przybyło z Grecji wraz z upadkiem Kartaginy w 146 roku p.n.e., przy okazji którego zniszczono także Korynt, a cały kraj Hellenów przeszedł w panowanie Rzymu[18].

Na przykładzie przepisów omówionych w niniejszej pracy można stwierdzić, że często dodawaną przyprawą, zarówno w daniach słodkich, jak i wykwintnych, był pieprz (łac. piper nigrum). Był sprowadzany z Indii jako jedna z najstarszych używanych do dziś przypraw. W Europie zaczęto go używać około VI-V w. p.n.e., zaraz po tym, jak się w niej pojawił. Już wtedy doceniano jego właściwości i był nie tyle używany jako składnik spożywczy, co leczniczy, a nawet uważano go za afrodyzjak[19]. Pliniusz Starszy tak pisze o pieprzu:

Pali to język, kosztuje jak złoto lub srebro, mimo że chodzi o ziarno jakiegoś dziwnego drzewa! Nawet jeśli zaostrza apetyt, czyż nie jest oszczędniej i zdrowiej zachować od czasu do czasu dietę? Wszakże ta metoda pobudzenia apetytu zdała już egzamin. A co powiedzieć o dodawaniu do worków z pieprzem ziaren jałowca, żeby przeszły jego zapachem? Nie mówiąc o wszystkich oszustwach, które mają uczynić go cięższym[20].

Pieprz, jako składnik spożywczy był niedoceniany przez Pliniusza ze względu na swój ostry smak, a także z uwagi na swoją wysoką cenę, a nawet na swoje właściwości. Jednak analizując rzymskie przepisy kulinarne trzeba stwierdzić, że Rzymianie lubili pieprz, dodawali go do różnych potraw, również słodkich, w których łamał i podkreślał smaki kontrastując zazwyczaj z miodem[21]. W O sztuce kulinarnej… pieprz jest wszechobecny, pojawia się już w pierwszej księdze, w pierwszym przepisie, a dotyczy on wina:

(…) po zdjęciu miodu z ognia – odszumować go. Następnie dodasz IV uncje mielonego pieprzu, II scripuli mastyksu, po jednej dragma krokusa uprawnego i liści lauru, pięć prażonych pestek daktyli i tyle samo daktyli nasączonych winem (…)[22].

Przepis ten jest w pewnym sensie wyjątkowy, gdyż jako jeden z nielicznych zawiera proporcje składników. Ten brak konsekwencji i różniące się swoją formą przepisy są dowodem na to, że Księga jest kompilacją różnych dzieł, różnych autorów.

Już kolejny przepis wykorzystuje pieprz, a nawet uwzględnia go w nazwie: Miód pitny przyprawiony pieprzem na podróż[23]. Wiele przepisów, różnorodnych, zawiera w sobie pieprz. Są to przepisy na pokarmy płynne, jak wino lub miód (powyższe przykłady), lecz także na sosy:

(…) weźmiesz pieprzu, pietruszki, suszonej mięty, korzenia zapaliczki, miodu, octu i sosu ze sfermentowanych ryb[24].

Pieprz
Fot. Wikimedia Commons

Pieprz pojawia się także w przepisach mięsnych, lecz nim nie jest poświęcona niniejsza praca. Naturalnie jest także wzmacniaczem smaku dla warzyw, a także owoców[25]. Dodaje się go do zup, ogórków, rzodkwi, purée z rozmaitych warzyw, sałat i wielu innych[26].

Nieco rzadziej w przepisach „apicjuszowskich” pojawia się mięta (łac. Mentha). Choć jej właściwości były znane, to w przepisach z jej użyciem zaskakiwać może jej obecność obok dość wyrazistych przypraw, takich jak pieprz, kmin rzymski, liść laurowy czy lubczyk. Jest częstym składnikiem głównie sosów:

Weźmiesz pieprzu, lubczyku ogrodowego, pietruszki, suszonej mięty, nieco więcej kminu rzymskiego, miodu, octu, sosu ze sfermentowanych ryb[27].

Również w postaci suszonej, choć nie zawsze, nierzadkim dodatkiem jest pietruszka (łac. Petroselinum sativum), która jednak po ususzeniu znacznie traci moc aromatu. Ogromnym powodzeniem cieszyła się w Grecji, której mieszkańcy zdobili sobie czoła jej liśćmi. Podobnie jak pieprz, pobudzała ona apetyt. Rzymianie się nią zachwycali i dodawali ją do niemal każdego rodzaju potraw. Oprócz jej zalet jako produktu spożywczego, doceniano także jej właściwości lecznicze – przede wszystkim przeciwgorączkowe i moczopędne[28].

Często pojawiającym się w omawianym dziele składnikiem, a jednocześnie mało znanym dzisiejszym kucharzom, jest asafetyda. Pojawia się ona w O sztuce kulinarnej… tak często, że nie sposób o niej nie wspomnieć. Jest to tzw. gumożywica – miękka masa o żółtobrązowej barwie i gorzkim smaku, pochodząca  z korzeni i kłączy zapaliczki, głównie zapaliczki cuchnącej (łac. Ferula Assa-foetida L.)[29]. Asafetydy używano np. przy przygotowaniu tykw:

(…) ugotowane i odcedzone tykwy ułożysz w garnku. Do moździerza wrzucisz pieprzu, kminu rzymskiego, trochę asafetydy (to znaczy korzenia zapaliczki), nieco ruty. Wymieszasz z sosem ze sfermentowanych ryb i octem. Dla nadania odpowiedniego koloru dolejesz trochę moszczu winnego (defiritum). Sos wlejesz do garnka. Po trzykrotnym gotowaniu zdejmiesz z ognia i posypiesz drobno mielonym pieprzem[30].

To kolejny przepis z użyciem sporej ilości pieprzu. Asafetyda jest częstym składnikiem wielu dań, zarówno mięsnych, jak i bezmięsnych.

Częstym dodatkiem, co do którego można się spierać, czy jest przyprawą, czy też nie, były orzechy. Pełniły one jednak funkcję dodatku i podkreślenia smaku dań.  Zazwyczaj pisze się w przepisach w O sztuce kulinarnej albo o orzechach w ogóle, albo orzeszkach piniowych, które pojawiają się stosunkowo często, np. przy sosach:

Weźmiesz pieprzu, lubczyku ogrodowego, ruty, miodu, orzeszków piniowych, octu, wina, sosu ze sfermentowanych ryb, trochę oliwy (…)[31].

Choć jest to sos do ryb (brzan morskich), to sam w sobie jest bezmięsny. Orzeszki piniowe wykorzystywano także jako nadzienie, np. do daktyli, o czym będzie mowa w rozdziale dotyczącym słodkości (4.3). Orzechy dodawano także do zup, co jest w dzisiejszej kuchni raczej niespotykane. Przykładem na to jest przepis na zupę na żołądek inaczej (łac. aliter ad ventrem):

Pęczki buraczków oczyścisz nie myjąc ich. W środek każdego pęczka nasypiesz sody i zwiążesz każdy osobno. Włożysz do wody. Po ugotowaniu przyprawisz potrawę dodając do niej wino z rodzynek lub gotowany moszcz winny (caroenum) i niewielką ilość oliwy oraz posypując kminem rzymskim i pieprzem. Po zagotowaniu utrzesz paprotkę zwyczajną i kawałki orzechów z sosem ze sfermentowanych ryb. Wlejesz do gotującej się potrawy. Przykryjesz pokrywką. Szybko zdejmiesz z ognia i spożyjesz[32].

Powyższy przepis jest nie tylko jedną z recept świadczących o znajomości leczniczych właściwości pożywienia, lecz także zawiera w sobie wiele przypraw, które często występują w wielu innych przepisach. Oprócz wspomnianego i opisanego już pieprzu są to rodzynki (tutaj akurat w postaci wina), moszcz winny (caroenum) oraz oliwa. Rodzynki i moszcz nie są niczym zaskakującym, biorąc pod uwagę fakt, że winogrona często gościły na rzymskich stołach, a najczęściej spożywanym napojem było wino przygotowane właśnie z winogron. Wiele więc przepisów zawiera te właśnie składniki. Co ciekawe, samo wino równie często występuje jako składnik wielu dań, najczęściej w celu podkreślenia smaku potrawy.

Należy się jednak zastanowić, czy miejsce oliwy jest właśnie wśród przypraw i ziół. Nie jest ona ani ziołem, ani żadną z roślin w postaci świeżej lub suszonej, lecz spełnia w większości przepisów taką funkcję, jak przyprawy – jest mianowicie dodatkiem, który współgra z innymi przyprawami, wydobywając z potraw intensywne smaki i aromaty. Nie jest żadnym novum, że tłuszcze mają swoje właściwości lecznicze, bowiem dzięki nim ludzki organizm przyswaja wszelkie witaminy. Posiada jednak także niesamowite właściwości wydobywania smaku z innych składników. Dlatego też często, również w dzisiejszej kuchni, czy to mięsnej czy wegetariańskiej, bądź wegańskiej, tak często smaży się lub podsmaża warzywa – tłuszcz wydobywa z nich zupełnie nowe, o wiele bardziej intensywne aromaty, ponadto w tłuszczu rozpuszczają się witaminy A, D, E i K. Ponieważ oliwa zajmuje pierwsze miejsce wśród trzech głównych pokarmów eucharystycznych, obok chleba i wina, nie sposób ją pominąć. Również w „księdze apicjuszowskiej” zajmuje wielokrotnie miejsce, wspominał o niej, m.in. także Katon[33].

Oliwki.
Fot. Wikimedia Commons

Oliwa była domeną grecką, lecz Rzymianie, jak wiele innych rzeczy, ją również przejęli od Greków i zaadoptowali w swojej kuchni. Mimo tego, że znano oleje wydobywane z innych surowców, to Rzymianie praktycznie wykorzystywali tylko tę wytworzoną z oliwek. Podobnie jak dziś ropę nazywa się „czarnym złotem”, tak oliwa była „płynnym złotem”[34].

W O sztuce kulinarnej przepisów z udziałem oliwy jest wiele. Pojawia się ona przy każdej okazji, do dziś dominuje w kuchni włoskiej. Dodawano ją do zup, sosów, warzyw, mięs lub po prostu polewano nią dania. Trudno sobie wyobrazić, że Rzymianie mogli jeść jakiś typ potraw bez choćby dodatku oliwy. Nierzadko występuje ona w towarzystwie pieprzu i wina lub miodu, jak np. w przepisie dotyczącym przyrządzenia pędów kapusty:

Weźmiesz kminu rzymskiego, soli, starego wina i oliwy. Jeśli zechcesz, dodasz pieprz i lubczyku ogrodowego, mięty, ruty, kolendry, liści z łodyżek kapusty, sosu ze sfermentowanych ryb, wina, oliwy[35].

Powyższy przepis ponownie pokazuje, jak ważne miejsce zajmował pieprz wśród przypraw. Jeżeli w jakimś przepisie wśród podstawowych składników nie ma podanego pieprzu, to zwykle pojawia się on przy okazji słów „jeśli zechcesz”.

Nazywając wino i oliwę przyprawą czy dodatkiem lub nie, bezsporne jest nazwanie tak wszelkich ziół, mięty, lubczyku, moszczu, pieprzu, liści laurowych, kopru, kminu rzymskiego etc. Mają one tak ważną i niezwykle istotną funkcję, że wchodzą w skład każdego przepisu w Księdze.

Przyprawy miały ogromne znaczenie w kuchni rzymskiej, lecz nie była ona pierwszą, w której ich używano; ich stosowanie nie jest też czymś nadzwyczajnym również dzisiaj. Dzięki przyprawom można stworzyć zupełnie nową potrawę lub, z już istniejącej stworzyć lepszą – o bardziej wyrazistym smaku, lecz także zamaskować inne smaki. Choć nikt nie spożywa ich samoistnie, to w połączeniu ze sobą i jako dodatek do głównych składników czynią z kuchni prawdziwą sztukę.

Agnieszka Popiak

Artykuł pierwotnie opublikowany 20.11.2017

Bibliografia

Źródła:

Apicjusz, O sztuce kulinarnej ksiąg dziesięć, tekst, przekł. i koment. I. Mikołajczyk, S. Wyszomirski, Toruń 2012.

Opracowania:

Bardel M., Gusta Apicjusza, czyli o rzymskich kulinariach, „Znak” 2007, nr 621, s. 127-135.

Chrzczonowicz S., Leksykon win, Ożarów Mazowiecki 2016

Higman B. W., Historia żywności. Jak żywność zmieniła świat, przeł. A. Kunicka, Warszawa 2012.

Kawałko M. J., Historie ziołowe, Lublin 1986.

Kokoszko M., Ryby i ich znaczenie w życiu codziennym ludzi późnego antyku i wczesnego Bizancjum (III-VII w.), Łódź 2005.

Kokoszko M., Smaki Konstantynopola [w:] M. J. Leszka, T. Wolińska, Konstantynopol – nowy Rzym. Miasto i ludzie w okresie wczesnobizantyńskim, Warszawa 2011, s.?.

Kokoszko M., K. Jagusiak, Z. Rzeźnicka, Dietetyka i sztuka kulinarna antyku i wczesnego Bizancjum. Część I. Zboża i produkty zbożowe w źródłach medycznych antyku i wczesnego Bizancjum (II–VII w.), Łódź 2014.

Łeńska-Bąk K., O pokarmach, smakach i utraconych znaczeniach. Historia kultury sub speciae culinaria, Opole 2010.

Rejewski M., Rośliny przyprawowe i używki roślinne, Warszawa 1992.

Słownik kultury antycznej, red. nauk. R. Kulesza, Warszawa 2012.

Słownik pisarzy antycznych, pod red. A. Świderkówny, Warszawa 1982.

Tannahill R., Historia kuchni, przeł. A. Kunicka, Warszawa 2014.

Toussain-Samat M., Historia naturalna i moralna jedzenia, przeł. A. B. Matusiak, M. Ochab, Warszawa 2002.

Winniczuk L., Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 2006.

Ziółkowski A., Historia powszechna. Starożytność, Warszawa 2009.

Przypisy:

[i]           M. Toussaint-Samat, op. cit., s. 55.

[ii]           Ibid., s. 56.

[iii]          Apicjusz, op. cit., VII, XIII, 1.

[iv]          Ibid., VII, XIII, 2.

[v]           Ibid., VII, XIII, 3.

[vi]          Ibid., VII, XIII, 4.

[vii]         Ibid., VII, XIII, 5.

[viii]         Ibid., VII, XIII, 6.

[ix]          Ibid., VII, XIV, 1.

[x]           Ibid., VII, XIV, 2.

[xi]          Ibid., VII, XIV, 3.

[xii]         Ibid. VII, XIV, 4.

[xiii]         Ibid., VII, XIV, 5.

[xiv]         Ibid., VII, XIV, 6.

[xv]         M. Toussaint-Samat, op. cit., s. 422.

[xvi]         Ibid., s. 423.

[xvi]        Choć temat ziół leczniczych i ich właściwości, a także wiara w ich moc sprawczą są niezwykle ciekawe, to odbiegają od tematu niniejszej pracy, a w dziele Apicjusza w żaden sposób nie poświęca się im uwagi w tym kontekście, dlatego celowo kwestie te zostały pominięte. Niemniej jednak, O sztuce kulinarnej jest pewną kompilacją różnych przepisów z różnych źródeł, w tym o charakterze leczniczym i dietetycznym, dlatego wzmianka o nich pojawi się w rozdziale dotyczącym porad starożytnych. Podstawową lekturą, w której uwzględniono grecką i rzymską historię ziół jest praca M. J. Kawałko, Historie ziołowe, Lublin 1986.

[xviii]          M. J. Kawałko, Historie ziołowe, Lublin 1986, s. 67.

[xix]         M. Toussaint-Samat, op. cit., s. 433-434.

[xx]         Pliniusz Starszy, Historia naturalna, XII; M. Toussaint-Samat, op. cit., s. 434.

[xxi]         Widać to szczególnie w przepisach dotyczących słodkości, o których będzie mowa w rozdziale 4.3 niniejszej pracy.

[xxii]        Apicjusz, op. cit., I, I, 1.

[xxiii]          Ibid., I, I, 2.

[xxiv]        Ibid.,  I, XXX, 1.

[xxv]

[xxvi]          Ibid., III.

[xxvii]       Ibid., I, XXIV, 2.

[xxviii]      M. Toussaint-Samat, op. cit., s. 478-479.

[xxix]        Apicjusz, op. cit., s. 260, M. Rejewski, Rośliny przyprawowe i używki roślinne, Warszawa 1992, s. 117.

[xxx]          Ibid., III, IV, 1.

[xxxi]        Ibid., X, I, 11.

[xxxii]       Ibid., III, II, 3.

[xxxiii]      Katon, op. cit., X, XLII-XLV, LXIV-LXVI.

[xxxiv]      M. Toussaint-Samat, op. cit., s. 209.

[xxxv]       Apicjusz, op. cit., III, IX, 1.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*