
O silnym zakorzenieniu hellenizmu świadczy pozycja greki względem łaciny oraz bilingwizm administracji. Ponadto przetrwały też m.in. języki: aramejski i koptyjski. Bujny rozwój greckiej kultury miał miejsce w wielkich ośrodkach miejskich, zwłaszcza najbardziej zurbanizowanej Azji (ok. 500 miast, w tym Efez, Smyrna i Pergamon) oraz w Antiochii i Aleksandrii. W związku z powyższym należy przyjąć pogląd M. Sartre i uznać wschodnie prowincje imperium (mimo istnienia wiosek) za świat miast. Jak wskazał prof. Mrozewicz, charakterystyczne jest to, że ludność podbita, nieraz w sposób brutalny, względnie szybko rezygnowała z niepodległości. Ostatnie poważne bunty przeciw władzom rzymskim miały miejsce w II wieku (powstania żydowskie 115-116 i 132-135).
Elity Wschodu – władza i bogactwo
M. Sartre uważał, że już za rządów Augusta tradycyjne instytucje miast Wschodu zostały zastąpione przez dożywotnie rady. Natomiast M. Jaczynowska twierdziła, że miasta greckie zachowały swoją specyfikę ustrojową i tylko nieliczne z nich przyjęły formę rzymską. Miejscami przetrwały zgromadzenia ludowe oraz tradycyjne urzędy poszczególnych miast, lecz miały one znaczenie tylko prestiżowe. Istniała też grupa urzędników (m.in. duoviri lub quattuorviri), na którą (tak jak na dekurionów) spadały liturgie związane z zaopatrzeniem i świętami, administracja i finanse, sądownictwo, zachowanie porządku publicznego oraz działalność budowlana. Urzędy sprawowali bez wynagrodzenia przedstawiciele lokalnych elit, co więcej, sami musieli uiścić pewną sumę, aby dostąpić tego zaszczytu. Z racji wysokich kosztów urzędy dostępne były tylko dla dekurionów. Współcześnie przeważa pogląd, że swoją pozycję budowali oni głównie w oparciu o majątki ziemskie. Zdarzali się też notable czerpiący zyski z handlu, działalności bankowej lub transportowej. Niektóre zawody, mimo znacznych przywilejów w danym mieście, nie dawały możliwości dostania się do kręgów władzy. Według M. Sartre poziom współczesnej wiedzy nie pozwala jednoznacznie określić źródła bogactw nobilów, pewne jest, że prędzej czy później majątki i tak były inwestowane w ziemię. Do tego poglądu przychylał się także A. Ziółkowski, według którego bogacze aspirujący do władzy, a nieposiadający ziemi, musieli zdobyć się na hojny akt dobroczynny, a także zamienić część majątku w dobra ziemskie. W początkowym okresie tylko urzędnicy i dekurioni posiadali pełnię praw obywatelskich w prowincjach, dzięki czemu mogli awansować w drabinie społecznej. Geza Alföldy zauważył, że granica między stanem dekurionów, a stanem ekwitów w wielu miastach była bardzo płynna. Niektórzy ekwici rezygnowali ze służby państwowej, stając się urzędnikami miejskimi i jednocześnie przynależąc do obydwu stanów. Grupę greckich intelektualistów do senatu wprowadził już Klaudiusz, lecz od czasów Wespazjana do senatu regularnie wchodzili m.in. przedstawiciele Azji Mniejszej. Biorąc pod uwagę, że senatorowie rekrutowali się spośród ekwitów, a ci spośród dekurionów, możliwy stał się awans elit prowincjonalnych do senatu w ciągu dwóch pokoleń. Należy zwrócić uwagę na fakt, że nie istniał wspólny stan dekurionów dla całego Imperium – każde miasto posiadało oddzielny ordo decurionum. Początkowo nie był to stan dziedziczny, przyjmowano doń, dzięki sprawowaniu urzędu, bogatych obywateli, którzy liczyli ponad 25 lub 30 lat. Często ich synowie pełnili te same stanowiska i stawali się członkami stanu. W związku z tym przynależność do niego stała się powszechnie dziedziczna od II wieku. Przeważnie liczył 100 członków, czasami w wielkich miastach Wschodu zdarzało się, że w radzie zasiadało kilkuset radnych. Według G. Alföldy‘ego, w zależności od uwarunkowań lokalnych, stan dekurionów poszczególnych miast znacznie się od siebie różnił, m.in. poziomem zamożności, a także źródłem dochodów. Pomimo różnic dekurioni posiadali wspólne przywileje prawne oraz te same zadania samorządowe. System świadczeń na rzecz miasta, w związku z wysokim stopniem zamożności dekurionów, początkowo był całkowicie dobrowolny.
Upadek elit i „zjawisko dobroczynności”
Od czasów Trajana i Hadriana część dekurionów nie była w stanie ponosić świadczeń, dlatego też państwo zaczęło regulować ten system odgórnie. II wiek przyniósł im problemy ekonomiczne powodujące rozwarstwienie stanu, gdyż nie wszyscy byli w stanie ponosić świadczenia na rzecz miast. W ich odczuciu dawniej chwalebny urząd stał się niewygodnym ciężarem, o zwolnienie z którego zaczęto ubiegać się od czasów Antoninów. Nadawanie immunitetów zostało jednak ograniczone, gdyż powodowało kłopoty finansowe miast. Ponadto ambitne jednostki, starając się o urzędy w Rzymie, zaniedbywały rodzime miasta. Z drugiej strony istniała także wąska grupa bogaczy, którzy dobrowolnie podejmowali świadczenia i potężne inwestycje budowlane na rzecz miast, byli to tzw. euergeci, czyli dobroczyńcy. Głównie dzięki ich zasługom miasta hellenistyczne odzyskały dawny blask, zaś euergetyzm stał się podstawą ich funkcjonowania. Często kolosalne kwoty przeznaczano na upiększenie miast, co nie przynosiło korzyści gospodarczych. Miasta rywalizowały w inwestycjach budowlanych, które pochłaniały miliony sestercji, powodując liczne malwersacje, z czym wiąże się wprowadzenie kontroli finansowej. Bogaci byli też wyzwoleńcy, którzy utrzymywali się z handlu, rzemiosła lub operacji finansowych, część z nich posiadała własne majątki ziemskie. Pomimo tego droga do stanu dekurionów najczęściej była dla nich zamknięta, dlatego tworzyli własne organizacje związane z kultem osoby Augusta. Zaś w kwestiach gospodarczych, na równi z dekurionami, dbali o finansowanie budowli publicznych oraz zaopatrzenie miast.
„Bida” z nędzą
Oprócz warstw bogatych Wschód zamieszkiwały rzesze plebsu wiejskiego i miejskiego, wśród których znajdowali się zarówno ludzie wolni, jak i wyzwoleńcy oraz niewolnicy. Plebs miejski żył w dość ciężkich, lecz stosunkowo lepszych niż plebs wiejski, warunkach ekonomicznych. Znaczna część wykonywała zawody zarządców, aktorów, lekarzy, rzemieślników lub handlarzy, a w małych miastach utrzymywała się także z rolnictwa. Poszczególne grupy miejskiego plebsu organizowały się w korporacje zawodowe, których celem było wzajemne wpieranie i obrona swych praw. Znane są przykłady strajków po ukończeniu robót, co świadczy o roli pracy w życiu ludu. Znaczny odsetek plebsu stanowili niewolnicy wykonujący pracę na rzecz swoich właścicieli. W drugiej połowie II wieku w Pergamonie, jak podawał Galen, niewolnicy stanowili ok 1/3 mieszkańców.