„Światło ze Wschodu” – gospodarka i społeczeństwo wschodnich prowincji Cesarstwa Rzymskiego

Płaskorzeźba przedstawiająca niewolników - Smyrna ok. 200 roku. Zdj. Wikimedia Commons
Płaskorzeźba przedstawiająca niewolników – Smyrna ok. 200 roku. Zdj. Wikimedia Commons

Często biedne rodziny porzucały swoje dzieci, które uznawano za niewolników. Problem ten masowo wystąpił w Bitynii, o czym informują listy Pliniusza. Często także dorośli, biedni Frygijczycy, sami sprzedawali się w niewolę. Dla ubogich nie-obywateli perspektywa wyzwolenia i uzyskania obywatelstwa mogła stanowić motyw do sprzedania się w niewolę, zwłaszcza że sytuacja niewolników, na skutek prawodawstwa cesarzy, ulegała znacznej poprawie. Plebs miejski był jednak nieprzewidywalnym żywiołem, co ukazały m.in. niepokoje społeczne w Pamfilii z końca I wieku, wywołane głodem. Dochodziło też nieraz do starć między nimi a dekurionami. Wieśniacy utrzymywali się z rolnictwa, zarówno mali właściciele ziemscy, jak i najemni robotnicy. Niewolnicy na wsiach byli rzadziej wyzwalani, gdyż nie przynosiło to takich korzyści ekonomicznych, jak w miastach. Awans do warstw wyższych wśród plebsu był bardzo trudny, jednak przy odpowiednim szczęściu możliwy.

Słabość w obliczu kryzysu

Kryzys oraz najazdy barbarzyńców z przełomu II i III wieku dotknęły m.in. Syrię, Azję Mn. i Kapadocję, przynosząc spadek produkcji rolnej, rzemieślniczej i obrotów w handlu. W miastach i na wsiach zapanował głód i nędza, co najdotkliwiej odczuły warstwy ubogie. Poprzez to wśród biednych zaczęły zacierać się różnice społeczne, co doprowadziło do wykształcenia się dwóch zasadniczych warstw: bogatych honestiores i biednych humiliores.

Mozaika przedstawiająca niewolnice usługujące swej pani. Zdj. Wikimedia Commons
Mozaika przedstawiająca niewolnice usługujące swej pani. Zdj. Wikimedia Commons

Według A. Ziółkowskiego dane z III wieku ukazują pomyślność niektórych miast Egiptu czy Bliskiego Wschodu, co jest sprzeczne z ideą powszechnego kryzysu ekonomicznego imperium. Geza Alföldy przyczyny tego kryzysu odnalazł w słabości strukturalnej gospodarki, której podstawą były miasta z przyległymi do nich terytoriami. Pomimo kryzysu dekurioni, w związku z zapotrzebowaniem państwa, coraz częściej awansowali do stanu ekwickiego. Częstokroć niemożność ponoszenia świadczeń stawała się przyczyną zachwiania porządku społecznego. Dekurioni, niezależnie od źródła zysków, także ponieśli straty, a wielu z nich starało się uciec z miast i przenieść się do swoich posiadłości. Według M. Jaczynowskiej w interesy tej grupy godził upadek gospodarki wiejskiej typu villa oraz stopniowa ruina bogatych kupców i rzemieślników, a także coraz ściślejsza kontrola finansów miast ze strony kuratorów cesarskich. Ograniczenia samorządów wystąpiły za Trajana i za Sewerów, zaczęto też zwiększać powinności dekurionów. Namiestnik przydzielał im zadania oraz dbał, aby nie opuszczali swoich gmin, zaś przynależność ludzi o odpowiednim statusie majątkowym do tego stanu stała się przymusowa. Kryzys doprowadził także do zaniku bogatych wyzwoleńców, a brak ich aktywności na polu gospodarczym także przyczynił się do pogłębienia recesji. Ich miejsce w organizacjach kultowych zaczęli zajmować ludzie urodzeni jako wolni.

Gasnący blask nadziei

W IV wieku w wielu miastach gospodarka zaczęła się odradzać i rozwijać, nie osiągnąwszy jednak poprzedniego poziomu w handlu i rzemiośle. W rolnictwie problemem stał się brak siły roboczej oraz upowszechnienie nieopłacalnego gospodarczo kolonatu. W II połowie tego wieku rozpowszechnił się on np. w Palestynie, znacznie wcześniej miało to miejsce w Egipcie. W krótkim czasie kolonowie, na skutek niemożności spłaty zobowiązań, stali się warstwą zależną. Nie lepiej wiodło się dekurionom (kuriałom), których prawa coraz bardziej ograniczano, m.in. nie mogli opuszczać miasta oraz sprzedawać ziemi bez zgody namiestnika. Poza obowiązującymi już wcześniej świadczeniami został im przydzielony pobór podatków, co doprowadziło do wzrostu napięć społecznych, ale też, jak zauważył A. Ziółkowski, stanowiło to pokaźne źródło dochodów. Popularne stały się więc ucieczki kuriałów, m.in. do wojska. Problemem, który nękał m.in. Antiochię, stał się brak odpowiedniej liczby kuriałów mogących udźwignąć problem zarządzania miastem. Takie sytuacje doprowadzały do zaniku samorządu lokalnego.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*