Tego dnia 1955 roku zmarł Frank Hamer, strażnik Teksasu, który wytropił i zabił przestępców Bonnie i Clyde’a
Niektórzy ludzie żyją tak, jakby ich historia była pisana prochem i krwią. W cieniu pogoni za sprawiedliwością, tam, gdzie prawo i bezprawie dzieliła zaledwie linia celownika, Frank Hamer stał się postacią większą niż życie. Choć to on ostatecznie położył kres Bonnie i Clyde’owi, jego droga była znacznie bardziej złożona niż ostatni strzał. To opowieść o strażniku Teksasu, który mierzył się nie tylko z bandytami, ale i z własną legendą.
10 lipca 1955 roku zmarł Frank Hamer, amerykański stróż prawa i jeden z najsłynniejszych członków formacji Texas Rangers (Strażnicy Teksasu). Choć dla szerokiej publiczności zapisał się w historii przede wszystkim jako pogromca Bonnie i Clyde’a, jego kariera była znacznie bogatsza i pełna dramatycznych momentów, które dziś mogą wydawać się scenariuszem rodem z filmu akcji.
Francis Augustus Hamer, bo tak brzmiało jego pełne imię, urodził się 17 marca 1884 roku w Fairview, w hrabstwie Wilson w stanie Teksas. Jego ojciec prowadził kuźnię, a rodzina była głęboko religijna i związana z Kościołem prezbiteriańskim. Frank dorastał wśród czterech braci – aż trzech z nich również zostało strażnikami Teksasu, co czyniło z Hamerów swoistą rodzinę w służbie prawa.
Choć zakończył edukację już po szóstej klasie, Frank odznaczał się nieprzeciętną inteligencją i doskonałą pamięcią. Interesował się historią Teksasu, szczególnie dziejami Texas Rangers oraz kulturą rdzennych ludów, takich jak Komancze, Kiowa i Kiowa-Apaczowie. Pracował najpierw w kuźni ojca, a później jako poganiacz bydła, co nauczyło go czytać znaki natury i rozumieć zachowania ludzi przez pryzmat instynktów zwierząt.
Przestępca to kojot – zawsze ogląda się za siebie, mawiał Hamer, co wiele mówiło o jego podejściu do pracy w terenie.
Frank Hamer na pograniczu prawa i przemocy
Karierę w egzekwowaniu prawa rozpoczął w 1905 roku, gdy podczas pracy na ranczu Carr w zachodnim Teksasie schwytał złodzieja koni. Lokalny szeryf, pod wrażeniem jego odwagi i skuteczności, zarekomendował mu wstąpienie do Texas Rangers. Już w 1906 roku Hamer dołączył do Kompanii C dowodzonej przez kapitana Johna H. Rogersa, rozpoczynając patrole wzdłuż granicy z Meksykiem.
W kolejnych latach pełnił funkcje miejskiego marszałka w brutalnym i pogrążonym w chaosie Navasota, gdzie regularnie dochodziło do strzelanin. Pracował również jako śledczy w biurze burmistrza Horace’a Baldwina Rice’a w Houston oraz jako zastępca szeryfa w hrabstwie Kimble.
Hamer wielokrotnie odchodził i powracał do służby w Texas Rangers, często podejmując się trudnych i niebezpiecznych zadań, jak patrolowanie południowego Teksasu w czasie Wojny Bandyckiej i krwawych starć w czasie La Matanza – okresu brutalnych czystek etnicznych wobec Meksykanów i Tejanos. W tym czasie nie tylko zwalczał przemytników broni i alkoholu, ale też ścigał przestępców grasujących przy granicy.
W 1917 roku jego życie niemal zakończyło się podczas starcia w garażu w Sweetwater. W trakcie przypadkowego spotkania z byłym strażnikiem Teksasu i szeryfem hrabstwa Ector – Gusem McMeansem – doszło do gwałtownej wymiany ognia. McMeans zginął od strzału w serce, a Hamer został ranny. Policja zabezpieczyła przy uczestnikach aż 12 sztuk broni palnej – co dobrze oddaje napięcie i dramatyzm tego wydarzenia.
Frank Hamer – obrońca prawa w cieniu przemocy rasowej
W 1918 roku, w cieniu coraz głośniejszych oskarżeń wobec Texas Rangers o brutalność wobec mieszkańców południowego Teksasu, zwłaszcza wobec społeczności meksykańsko-amerykańskiej, doszło do napiętego incydentu, który na trwałe wpisał się w historię regionu. Frank Hamer miał wówczas grozić José Tomásowi Canalesowi, jedynemu latynoskiemu posłowi w legislaturze stanu Teksas, który wszczął śledztwo wobec nadużyć Rangersów.
Canales nie był postacią przypadkową – był to adwokat i działacz społeczny, który zabiegał o prawa Tejanos, czyli Amerykanów pochodzenia meksykańskiego. Hamer, jak odnotowano w dokumentach, nie tylko groził Canalesowi, ale też miał go śledzić po stolicy stanu. Zaniepokojony polityk został objęty ochroną – wśród osób, które go eskortowały, był nawet Samuel Ealy Johnson Jr., ojciec przyszłego prezydenta Lyndona B. Johnsona.
Choć Hamer nie poniósł wówczas konsekwencji, ten epizod ukazuje napięcia społeczne i polityczne, w jakich funkcjonowali stróże prawa na południowej granicy USA. La Matanza, czyli fala przemocy wobec meksykańskich mieszkańców Teksasu w latach 1910–1920, pozostaje jedną z najbardziej mrocznych kart w historii Texas Rangers – a Hamer, mimo heroicznego wizerunku, był częścią tej epoki.
Frank Hamer – strażnik Teksasu, który walczył z Ku Klux Klanem
Od 1922 roku, pełniąc funkcję starszego kapitana Texas Rangers, Hamer rozpoczął działania wymierzone w Ku Klux Klan, który przeżywał wówczas odrodzenie w wielu stanach południowych, w tym także w Teksasie. W latach 20. XX wieku organizacja ta nie tylko siała terror wśród czarnoskórych Amerykanów, ale też coraz częściej atakowała katolików, Żydów i imigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej.
Hamer wykazał się odwagą i determinacją, rozbijając klanowskie struktury i ratując z rąk tłumu co najmniej 15 osób, które miały zostać zlinczowane. W czasach, gdy wielu funkcjonariuszy przymykało oko na działania KKK lub wręcz z nimi sympatyzowało, jego postawa była wyjątkowa. Jednocześnie jednak jego skuteczność była ograniczona, co pokazały dramatyczne wydarzenia w Sherman w 1930 roku.
W tym miasteczku, podczas procesu George’a Hughesa, czarnoskórego mężczyzny oskarżonego o gwałt, doszło do wybuchu przemocy. Hamer i kilku Rangersów próbowali powstrzymać rozwścieczony tłum, który podpalił sąd. Choć Hamer zdołał postrzelić dwóch członków tłumu, nie udało mu się uratować Hughesa, który spłonął żywcem w sejfie budynku. Pożar i późniejsze zniszczenia dzielnicy zamieszkanej przez Afroamerykanów pokazały bezradność nawet najskuteczniejszych funkcjonariuszy wobec masowej przemocy.
Frank Hamer kontra „maszyna do morderstw bankierów”
W 1928 roku, Hamer stał się bohaterem całego kraju, gdy ujawnił działalność tzw. „maszyny do morderstw bankowych”. Texas Bankers’ Association, chcąc zniechęcić do napadów na banki, zaczęło oferować nagrody w wysokości 5000 dolarów – jednak tylko „za martwych przestępców”. Hasło Za martwych rabusiów banków – ani centa za żywych odbiło się szerokim echem w mediach, ale w praktyce doprowadziło do wypaczenia idei sprawiedliwości.
Hamer odkrył, że skorumpowani funkcjonariusze policji mordowali drobnych przestępców, którym wcześniej podstawiono fałszywe informacje o „łatwym skoku”. Następnie odbierali nagrody i dzielili się pieniędzmi z organizatorami. Hamer, oburzony tą praktyką, sporządził szczegółowy raport i przekazał go mediom. Nazwał cały proceder „maszyną do morderstw bankierów”, co doprowadziło do publicznego skandalu, śledztwa i aktu oskarżenia wobec kilku osób. Co jednak znamienne, same zasady nagradzania nie zostały zmienione, a kolejne podobne morderstwa miały miejsce jeszcze w 1930 roku.
Strażnik Teksasu na tropie Bonnie i Clyde’a
Choć Frank Hamer oficjalnie przeszedł na emeryturę w 1932 roku, jego największa sława miała dopiero nadejść. Gdy w 1934 roku doszło do spektakularnego napadu na więzienie Eastham, gdzie gang Bonnie Parker i Clyde Barrow uwolnił kilku osadzonych, Lee Simmons, administrator teksańskiego systemu penitencjarnego, zwrócił się właśnie do Hamera.
Simmons obiecał mu nie tylko wynagrodzenie – choć zaledwie 180 dolarów miesięcznie, czyli mniej niż połowę jego poprzednich zarobków – ale również udział w nagrodzie oraz możliwość zatrzymania broni i przedmiotów należących do gangu. Co więcej, miał wolną rękę w sposobie działania. Postaw ich pod ścianą, upewnij się, że masz rację – i strzelaj do każdego, kogo zobaczysz – takie słowa miały paść od Simmonsa, opisując atmosferę desperacji wśród władz.
Hamer zajął się analizą wzorców zachowań Clyde’a Barrowa. Odkrył, że jego trasa zawsze przebiegała po okręgu – między Dallas, Joplin w stanie Missouri a północną Luizjaną. Zrozumienie psychiki przestępcy uznał za klucz do sukcesu: Musiałem poznać umysł Clyde’a Barrowa. Dopiero gdy zrozumiałem, jak myśli, wiedziałem, że jestem na dobrej drodze – wspominał.
W ciągu zaledwie kilku tygodni od rozpoczęcia śledztwa, Frank Hamer w pełni poświęcił się tropieniu najgroźniejszych przestępców lat 30. XX wieku. Bonnie i Clyde – medialni bohaterowie zbrodniczego romansu – byli powodem ogromnego zakłopotania dla władz aż sześciu stanów. Ich napady, ucieczki i brutalne zabójstwa nie tylko podważały autorytet policji, ale także wzbudzały fascynację opinii publicznej.
Hamer działał metodycznie. Jego wieloletnie doświadczenie w analizie zachowań przestępców, znajomość terenu i zdolności obserwacyjne pozwoliły mu przewidzieć, w jakich miejscach Barrow i jego towarzysze mogą się pojawić. Clyde Barrow wykorzystywał różnice jurysdykcyjne pomiędzy stanami, co znacznie utrudniało ściganie – przemieszczając się pomiędzy granicami, unikał aresztowania. Hamer jednak konsekwentnie zacieśniał krąg wokół gangu.
W tym czasie gang dokonał kolejnych napadów – m.in. w Lancaster w Teksasie, Poteau w Oklahomie oraz w miejscowościach Rembrandt, Knierim, Stuart i Everly w stanie Iowa. Śledztwo stawało się coraz bardziej intensywne, a presja na jego zakończenie rosła z każdym dniem.
Frank Hamer – strażnik Teksasu w obliczu eskalacji przemocy
Przełomowym momentem dla opinii publicznej była Wielkanoc 1934 roku, gdy Bonnie i Clyde zamordowali dwóch funkcjonariuszy Texas Highway Patrol w pobliżu Grapevine w Teksasie. Brutalność zdarzenia, a także sensacyjne relacje prasowe, które ukazywały Parker jako bezlitosną morderczynię, poruszyły społeczeństwo. Jedno z doniesień głosiło: Bonnie śmiała się, gdy strzelała w ciało funkcjonariusza, obserwując, jak jego głowa odbija się od asfaltu niczym gumowa piłka.
W kolejne dni zginął Constable Calvin Campbell w Commerce w stanie Oklahoma, a szef lokalnej policji Percy Boyd został porwany i przetransportowany przez granicę do Kansas. Tam go uwolniono, jednak zidentyfikował sprawców i przyczynił się do wystawienia listów gończych przeciwko Barrowowi, Parker oraz niezidentyfikowanemu wtedy Henry’emu Methvinowi.
Narastało przekonanie, że musi nastąpić radykalna reakcja – i to natychmiast.
Zasadzka w Luizjanie
W marcu 1934 roku pojawiła się szansa, by przejąć inicjatywę. Rodzina Henry’ego Methvina skontaktowała się z szeryfem Hendersonem Jordanem z parafii Bienville w stanie Luizjana, sugerując, że może dojść do zdrady gangu. Hamer, choć z natury samotnik, zaczął formować międzyjurysdykcyjny zespół – posse – złożony z najlepszych ludzi.
Do grupy dołączyli:
- Prentiss Oakley, zastępca szeryfa, znakomity strzelec,
- Maney Gault, były Ranger, lojalny wobec Hamera,
- Ted Hinton i Bob Alcorn, zastępcy szeryfa hrabstwa Dallas, którzy znali teren działania Barrowa.
Podczas wcześniejszej nieudanej zasadzki w Sowers w Teksasie, odkryto, że karoseria Forda V8, którym jeździł Clyde, była odporna na kule z pistoletów. Dlatego tym razem członkowie grupy uzbroili się w karabiny automatyczne Browning BAR, zdolne do przebicia stalowej karoserii.
Frank Hamer – strażnik Teksasu, który doprowadził do końca Bonnie i Clyde’a
23 maja 1934 roku o godzinie 9:15 rano, po 102 dniach intensywnego śledztwa, Hamer i jego zespół ustawili zasadzkę na wiejskiej drodze niedaleko Gibsland w Luizjanie. Clyde Barrow zatrzymał samochód – w tym momencie padły pierwsze strzały. Świadkowie twierdzili, że salwa była tak głośna, iż przypominała wybuch dynamitu.
Choć relacje różnią się w szczegółach, wszyscy zgodnie wskazywali, że Oakley oddał pierwszy, śmiertelny strzał – kula trafiła Clyde’a w skroń. Po chwili ogień otworzyli wszyscy członkowie zespołu. Oddano ponad 150 strzałów. Bonnie i Clyde zginęli na miejscu, ich ciała były wielokrotnie przeszyte kulami.
Hamer używał w zasadzce zmodyfikowanego karabinu Remington Model 8 kaliber .35 z magazynkiem 20-nabojowym – broń ta była dostępna wyłącznie dla funkcjonariuszy. Choć wielu liczyło na wysoką nagrodę, większość sponsorów wycofała się po akcji. Każdy członek zespołu otrzymał zaledwie 200 dolarów i 23 centy oraz pozwolenie na zatrzymanie niektórych przedmiotów znalezionych w pojeździe. Frank Hamer zabrał większość broni gangsterskiej pary.
Po zakończeniu zasadzki powiedział: Nie lubiłem strzelać do kobiety – zwłaszcza gdy siedziała – ale pamiętałem, że Bonnie była odpowiedzialna za śmierć dziewięciu funkcjonariuszy prawa. Gdy przypomniałem sobie, jak znieważyła ciało patrolowca w Grapevine, nie miałem już wątpliwości.
Na usługach przemysłu i polityki
Po śmierci Bonnie Parker i Clyde’a Barrowa nazwisko Frank Hamer trafiło na pierwsze strony gazet w całych Stanach Zjednoczonych. Choć był już wówczas formalnie emerytowany, przez kolejne lata pozostawał aktywny zawodowo – tym razem jako ochroniarz i doradca do spraw bezpieczeństwa, często działający na zlecenie wpływowych podmiotów gospodarczych.
W 1935 roku, podczas strajku dokerów w Houston, Hamer dowodził prywatną formacją złożoną z 20 byłych Rangersów i szeryfów. Celem było niedopuszczenie do sabotażu i kradzieży w portach Zatoki Meksykańskiej. Jego obecność miała zapewnić bezpieczeństwo przedsiębiorcom i władzom miejskim, choć dla związkowców i protestujących był symbolem przemocy i tłumienia praw pracowniczych.
Podobnie wyglądała sytuacja rok później, w czasie strajku pracowników marynarki w 1936 roku. Hamer znów został zatrudniony jako „ochrona”, co w praktyce oznaczało funkcję strajkołamacza. Choć działania te były zgodne z ówczesnym prawem, to dziś uznaje się je za kontrowersyjne – wielu historyków podkreśla, że Hamer stawał po stronie kapitału, nie zaś sprawiedliwości społecznej.
Warto jednak wspomnieć, że jego patriotyzm nie znał granic. Gdy w 1939 roku wybuchła II wojna światowa, Hamer – mający wówczas 55 lat – razem z grupą 49 innych emerytowanych Rangersów zaoferował swoje usługi królowi Jerzemu VI, deklarując gotowość do obrony Wielkiej Brytanii przed nazistowską inwazją. Choć oferta nie została przyjęta, akt ten świadczył o jego niegasnącym poczuciu obowiązku.
W cieniu politycznych machinacji
Jednym z ostatnich publicznych epizodów w życiu Hamera była jego obecność podczas jednej z najgłośniejszych afer wyborczych w historii Teksasu – wyborów do Senatu USA w 1948 roku. Wybory te były rozgrywką między byłym gubernatorem Cokem Stevensonem a młodym kongresmanem Lyndonem B. Johnsonem, późniejszym prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Stevenson, podejrzewając fałszerstwa wyborcze, wynajął Hamera, aby towarzyszył mu do Texas State Bank w Alice, gdzie znajdowała się słynna urna nr 13 zawierająca rzekomo sfałszowane głosy na korzyść Johnsona. Przed bankiem stały uzbrojone grupy przeciwników Stevensona. Hamer, wciąż cieszący się reputacją człowieka, z którym lepiej nie zadzierać, podszedł do pierwszej grupy i rzucił tylko jedno słowo: „git” – odeszli natychmiast. Drugiej grupie powiedział „fall back” – i również się wycofała. Jego obecność umożliwiła Stevensonowi dostęp do urn, choć sama sprawa ostatecznie nie zakończyła się unieważnieniem wyników.
Ten epizod, choć krótki, ukazuje, że Frank Hamer aż do ostatnich lat życia zachował zdolność oddziaływania na ludzi – nie tylko poprzez siłę ognia, ale przede wszystkim przez swoją legendę i osobistą charyzmę.
Frank Hamer – ostatnie lata życia
W 1949 roku Hamer ostatecznie przeszedł na emeryturę i osiadł w Austin, stolicy Teksasu. Niestety, jego zdrowie zaczęło się pogarszać. W 1953 roku doznał udaru cieplnego, po którym nigdy już nie odzyskał pełni sił. Zmarł 10 lipca 1955 roku, mając 71 lat.
Został pochowany na Memorial Park Cemetery w Austin, obok swojego ukochanego syna Billy’ego, który zginął w 1945 roku podczas bitwy o Iwo Jimę – jednej z najbardziej krwawych batalii II wojny światowej na Pacyfiku. Hamer przez całe życie odnosił rany w służbie: był postrzelony 17 razy, czterokrotnie uznany za martwego i pozostawiony na miejscu walki. Według różnych źródeł zabił od 53 do 70 osób – liczby te, choć kontrowersyjne, pokazują, w jak brutalnym świecie funkcjonował.
Frank Hamer w oczach kultury popularnej
Postać Hamera nie została zapomniana. Wręcz przeciwnie – stała się bohaterem licznych przedstawień w filmach i serialach. Niestety, nie zawsze w sposób wierny.
W filmie Bonnie i Clyde z 1967 roku, granym przez Denver Pyle’a, Hamer został przedstawiony jako niekompetentny i mściwy stróż prawa, który był upokarzany przez parę przestępców. Taki wizerunek wywołał sprzeciw rodziny. Jego wdowa Gladys Hamer oraz syn Frank Jr. wytoczyli proces Warner Bros., zarzucając zniesławienie. Sprawa zakończyła się ugodą i nieujawnionym odszkodowaniem w 1971 roku.
W 2019 roku, w filmie The Highwaymen wyprodukowanym przez Netflix, Kevin Costner wcielił się w rolę Hamera, ukazując go jako surowego, ale honorowego funkcjonariusza. Film zyskał uznanie za bardziej realistyczne i szanujące fakty podejście do postaci.
Woody Harrelson zagrał w nim Maneya Gaulta, wieloletniego partnera Hamera, a ich relacja w filmie oddaje ducha starej szkoły stróżów prawa – ludzi uformowanych przez doświadczenie, nie przez instruktaż.