Dr Kelley i Göring

Dr Kelley i Göring – rozmowy w celi. Jak psychiatra z Norymbergi walczył z uzależnieniem nazistowskiego marszałka

Amerykański psychiatra próbował zrozumieć człowieka, który jeszcze niedawno współrządził Europą. Gdy dr Kelley i Göring rozpoczęli rozmowy, szybko okazało się, że to nie lekarz ma przewagę. Uzależniony od parakodeiny marszałek Rzeszy potrafił wykorzystać nawet terapię, by znów podporządkować sobie drugiego człowieka.

W norymberskim więzieniu, gdzie zbrodniarze III Rzeszy oczekiwali na proces, rozgrywała się inna, mniej znana batalia – psychologiczna wojna między Hermannem Göringiem a jego psychiatrą, dr. Douglasem Kelleyem.

Autor książki Norymberga. Naziści oczami psychiatry Jack El-Hai pokazuje, jak psychiatra amerykańskiej armii próbował zrozumieć mechanizmy zła, a zamiast tego dał się wciągnąć w subtelną grę z jednym z najbardziej charyzmatycznych i niebezpiecznych ludzi Hitlera. Göring, uzależniony od parakodeiny – silnego opioidu, który przez lata podtrzymywał jego fałszywe poczucie siły i kontroli – wykorzystał terapię do tego, by znów zyskać władzę nad otoczeniem.

To opowieść o tym, jak psychiatra z Norymbergi próbował zrozumieć psychikę nazistowskiego marszałka, a w efekcie sam stał się obiektem manipulacji. Uzależnienie Göringa od parakodeiny, jego narcystyczna osobowość i umiejętność podporządkowywania sobie ludzi – nawet w celi – ukazują nie tylko ludzką stronę zbrodniarza, lecz także granice nauki wobec potęgi autodestrukcji i władzy.

W tym fragmencie książki El-Hai rekonstruuje relację, w której więzień i lekarz zamieniali się rolami. To historia człowieka, który nawet odarty z munduru i przywilejów wciąż potrafił dowodzić – słowem, gestem, spojrzeniem. I który w rękach psychiatry znalazł nie wybawiciela, lecz nowego odbiorcę własnej gry.


Pomimo okazjonalnego i kontrolowanego używania pigułek nasennych wydawało się, że Göring zerwał z nałogiem. Sytuacja zmieniła się w 1937 roku, gdy ból zębów popchnął go znów do uzależnienia. Jego dentysta doszedł do wniosku, że przyczyny bólu są natury nerwowej, i dał Göringowi fiolkę parakodeiny wraz z instrukcją, by brał dwie tabletki co dwie godziny aż do czasu, gdy ból się zmniejszy.

Książka, w której znajdziesz znacznie więcej, czeka na Ciebie tutaj:

Norymberga Naziści oczami psychiatry

Pięć dni później, gdy ból i tabletki się skończyły, Göring, obawiając się nawrotu głodu morfinowego, zażądał większej dawki. Dentysta odmówił, ostrzegając go przed groźbą uzależnienia. Göring jednak bez trudu znalazł sobie inne źródło parakodeiny. Wkrótce brał po dziesięć tabletek dziennie.

Parakodeina – źródło siły i słabości marszałka Rzeszy

Marszałek powinien był wysłuchać ostrzeżeń dentysty. Chociaż parakodeina nie dawała mu poczucia euforii, polegał na jej korzystnym działaniu – wzmacniała jego optymizm, gotowość do działania i urok osobisty. Z drugiej jednak strony pro wadziła do huśtawki nastrojów i nasilała, jak się zdaje, jego skłonność do egocentryzmu, bombastycznych wypowiedzi oraz ekstrawagancji w stroju i zachowaniu. Tabletki trzymał w zabytkowym pucharze z weneckiego szkła. Miał do nich łatwy dostęp, gdy tylko poczuł potrzebę ich zażycia.

Göring powiedział Kelleyowi, że do 1940 roku brał parakodeinę w stosunkowo niewielkich dawkach. Potem stres wywołany wojną sprawił, iż zaczął brać po sto sześćdziesiąt tabletek dziennie. Zredukował tę zastraszającą dawkę, ale wzrosła ona ponownie wraz ze zbliżaniem się klęski Niemiec.

Göring w więzieniu w Norymberdze
Göring w więzieniu w Norymberdze ze swoim prawnikiem Otto Stahmerem, 1946 rok, domena publiczna

„W okresie gdy trafił do niewoli, brał około stu tabletek dziennie” – za notował Kelley. Było to trzy razy więcej, niż wynosi maksymalna zalecana dawka. „Jednak nie zaburzało to jego procesów myślowych”.

Kto naprawdę prowadził terapię?

Aby przyspieszyć pro ces wychodzenia z uzależnienia, Kelley odwołał się do dumy Göringa, który wysoko cenił własną siłę fizyczną i męstwo. Psychiatra zdał sobie sprawę, że łatwo było mu wmówić, iż jako mężczyzna nadzwyczajnej mocy może się szybko uwolnić od nałogu. Göring z entuzjazmem przyjmował pochlebstwa lekarza, ukrywając przed nim bóle nogi i inne nieprzyjemne objawy, jeśli tylko Kelley o nie specjalnie nie pytał. Psychiatra powoli zmniejszał dawki parakodeiny, aż 12 sierpnia więzień był już „czysty”.

Kelley nauczył się manipulować psychiką Göringa. Nie dostrzegł jednak, że nazista sam wpływa na jego myślenie. Ukrywając dolegliwości związane z odstawieniem narkotyku, więzień potrafił przekonać Kelleya, iż jego uzależnienie od parakodeiny było niewielkie, prawie żadne. Kelley uznał, że był to raczej „nawyk”.

„Musiał czymś zająć ręce i usta, robić coś, do czego się przyzwyczaił i co lubił – napisał psychiatra. – Tak jak palacze dbają, by mieć zawsze na biurku papierosy, tak Göring trzymał na biurku naczynie z setką tych małych tabletek. Podczas konferencji czy dyskusji sięgał po to naczynie, wysypywał sobie na dłoń pigułki, a potem wkładał je do ust i żuł niespiesznie w trakcie rozmowy. Mogłem się przekonać, że jego uzależnienie było niezbyt silne”.

Inni funkcjonariusze pracujący w Mondorf słyszeli co inne go. Komendantowi Andrusowi Göring powiedział, że z braku parakodeiny ma bóle głowy i nie może spać. Chciał, by przy wrócić mu poprzednie dawki narkotyku. Andrus zanotował, że Göring „skamlał i narzekał jak dziecko odstawione od piersi”.

Długa historia uzależnienia Göringa od pochodnych opium i nieudane próby ograniczenia przyjmowanych dawek para kodeiny w stresujących latach wojny przeczą twierdzeniom Kelleya, że nałóg marszałka był nieznaczny. To coraz silniejsze stany lękowe, a nie ból nogi, sprawiły, że w latach trzydziestych i czterdziestych Göring pochłonął dziesiątki tysięcy tabletek parakodeiny.

Dziś pracownicy amerykańskiego Wydziału do Walki z Narkotykami zaliczają ją do kategorii II, co oznacza, że jej zażywanie pro wadzi do uzależnienia i jest prawnie ograniczone. William Lee, ćpun z powieści Nagi lunch Williama Burroughsa, wymienia parakodeinę jako jeden ze swych ulubionych „rekreacyjnych” narkotyków.

Powrót dawnego Göringa – zrzucanie kilogramów i maski

Marszałek Rzeszy grał na zawodowej dumie Kelleya, schlebiając mu swym podporządkowaniem pacjenta. Lekarz był zadowolony, że udaje mu się tak sprawnie pro wadzić kurację Göringa, ale nie jest jasne, kto kogo tak naprawdę pro wadził. W pierwszych tygodniach ich kontaktów Kelley nie doceniał maestrii Göringa w zakresie manipulowania ludźmi, która pozwoliła mu dostać się na szczyty hierarchii III Rzeszy. To na prawdę nie był jakiś przeciętny narkoman.

Odzwyczajając się od parakodeinowego „nawyku”, Göring korzystał też z pomocy Kelleya w odchudzaniu. W efekcie pięciomiesięcznego programu stracił ponad dwadzieścia siedem kilo. Kelley chciał odchudzić pacjenta w trosce o stan jego serca, ale Göringa motywował całkiem inaczej: że jako szczuplejszy będzie się lepiej prezentował. „Wyobrażał sobie, że znów będzie wyglądał na bohatera Luftwaffe, asa słynnego dywizjonu Richthofena z I wojny światowej”, zauważył Dolibois.

W każdym razie Göring zgodził się na pro gram odchudzania i jadł mniej. Zażądał też przeróbek swojego munduru i uniformu więziennego. Spodnie trzeba było zwęzić o ponad piętnaście centymetrów. „Zgodziliśmy się na to nie dlatego, że obchodziła nas tak bardzo prezencja Göringa, ale z tego względu, że bez zwężenia spodni nie mógłby ich utrzymać na sobie”, przyznał Kelley.

Gdy stan zdrowia marszałka się poprawił, nie był już tak wrogo nastawiony do ludzi, którzy go więzili. Pozostał jednak nieufny i czasami oskarżał strażników o spis kowanie na jego życie. Nie lubił samotności i pewnej nocy, którą spędził zamknięty w swojej izolatce, podczas gwałtownej burzy, doznał czegoś, co z początku wyglądało na atak serca.

Lekarz orzekł jednak, że to tylko palpitacje. Stopniowo w więzieniu odradzał się dawny Hermann Göring, pewny siebie i przebiegły gracz polityczny, który przed aresztowaniem miał u swych stóp wielki kawał Europy. Stał się znów gadatliwym sybarytą, fascynującym dla psychiatry, który cierpliwie przyjmował każde jego słowo.


Tekst jest fragmentem książki Norymberga. Naziści oczami psychiatry Jacka El-Haia, tłum. Jarosław Skowroński, i powstał we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Opracowanie, wstęp i śródtytuły: Agnieszka Cybulska.

Fot. Göring w procesie norymberskim, Charles Alexander, Office of the United States Chief of Counsel – Harry S. Truman Library & Museum, accession no. 72-911

Comments are closed.