Kazimierz Moczarski, Rozmowy z katem, wyd. 2025
Dwóch ludzi w jednej celi. Po jednej stronie Kazimierz Moczarski – żołnierz Armii Krajowej, więzień polityczny nowej władzy. Po drugiej Jürgen Stroop – generał SS, który dowodził pacyfikacją warszawskiego getta. Zamiast nienawiści – rozmowa. Rozmowy z katem to książka o tym, jak wygląda zło z bliska i jak cienka bywa granica między człowiekiem a mechanizmem.
W celi przy Rakowieckiej spotkało się dwóch ludzi, jakich los nigdy nie powinien był połączyć. Po jednej stronie Kazimierz Moczarski – oficer Armii Krajowej, więzień polityczny nowej władzy, człowiek złamany przez system, ale nie przez siebie. Po drugiej – Jürgen Stroop, generał SS, odpowiedzialny za zagładę warszawskiego getta, autor raportu o jego „likwidacji”, urzędnik śmierci w mundurze. Dzieliło ich wszystko: narodowość, język, doświadczenie, moralność. Łączyło jedno – cztery metry celi i wspólne powietrze.
Z takiego spotkania mogła wyniknąć nienawiść. Moczarski wybrał rozmowę.
Spotkanie ofiary z oprawcą
Rozmowy z katem to nie zapis zemsty, ale rozmowy, jakiej nie powinno być. To dokument o granicach człowieczeństwa i o tym, co dzieje się z człowiekiem, kiedy porzuca sumienie. Moczarski nie pyta Stroopa z pozycji sędziego. Pyta z pozycji świadka historii, który próbuje zrozumieć, jak zwykły człowiek może stać się narzędziem ludobójstwa.
W nowym wydaniu Znak 2025, przygotowanym przez Andrzeja Krzysztofa Kunerta i z przedmową Marcina Zaremby, tekst Moczarskiego odzyskuje pełną siłę. To nie tylko lektura – to doświadczenie. Redakcja i opracowanie krytyczne przywracają kontekst, który w PRL był zacierany przez cenzurę.
Kim był Moczarski?
Kazimierz Moczarski znał totalitaryzm z obu stron. Najpierw walczył z jednym, potem padł ofiarą drugiego. Żołnierz Armii Krajowej, więzień Gestapo, a po wojnie – więzień Urzędu Bezpieczeństwa. Torturowany, złamany fizycznie, ale nie intelektualnie. To właśnie w więzieniu zetknął się z człowiekiem, który jeszcze kilka lat wcześniej rozkazywał palić dom po domu warszawskiego getta.
Przez 255 dni dzielił celę z Jürgenem Stroopem. Zamiast nienawiści wybrał analizę. Nie pisał, by się oczyścić, ale by zrozumieć. W „Rozmowach z katem” bada mechanizm zła, jak chirurg, który wie, że musi patrzeć, nawet jeśli widok boli.
Anatomia zła
Książka nie jest ani spowiedzią, ani raportem. To studium psychologiczne człowieka, który zrezygnował z wątpliwości. Stroop mówi o swojej przeszłości z zadziwiającym spokojem: o rozkazach, egzekucjach, lojalności wobec Himmlera. Nie okazuje skruchy. Nie szuka usprawiedliwień. Opowiada, jakby relacjonował budowę dróg, nie mordowanie ludzi.
Ta obojętność przeraża bardziej niż fanatyzm. Bo Stroop nie jest potworem z mitu – jest człowiekiem z biurokratycznym zacięciem, przekonanym, że „wykonywał rozkazy”. Moczarski nie krzyczy. Nie moralizuje. Pozwala, by słowa same oskarżały. Czytelnik zaczyna rozumieć, że prawdziwe zło nie krzyczy. Ono mówi spokojnie.
Nowe wydanie książki Rozmowy z katem – powrót pamięci
Edycja Wydawnictwa Znak Horyzont z2025 roku to wersja kompletna i przywrócona w całości: zawiera przypisy, archiwalne fotografie, kalendarium życia autora i fragmenty, których wcześniej nie dopuszczono do druku. Wstęp Normana Daviesa przypomina, że historia Moczarskiego to część europejskiej opowieści o tym, jak totalitaryzmy potrafią zrównywać bohatera z przestępcą.
Redakcja Eweliny Olaszek dodała klarowność i rytm. Zdjęcia nie są ilustracją, lecz dokumentem. Spoglądają z nich ludzie, których już nie ma, ale którzy byli – i dlatego trzeba ich widzieć.
Aneks do Rozmów z katem jest czymś więcej niż dodatkiem redakcyjnym – to rozszerzenie historii, które pokazuje, jak los Kazimierza Moczarskiego splótł się z dramatem całego pokolenia. Otwiera go kalendarium życia autora opracowane przez Andrzeja Krzysztofa Kunerta – precyzyjny zapis drogi od lat młodości, przez działalność konspiracyjną i więzienie, po późniejszą rehabilitację. To mapa biograficzna człowieka, który przeszedł przez trzy totalitaryzmy i nie utracił moralnego kompasu.
Kolejny dokument to fragment listu Moczarskiego z 1955 roku, wysłanego z więzienia w Sztumie do Naczelnej Prokuratury Wojska Polskiego. Autor opisuje w nim czterdzieści dziewięć rodzajów tortur i metod maltretacji, jakim był poddawany przez funkcjonariuszy UB. To jedno z najważniejszych świadectw o skali przemocy stosowanej wobec żołnierzy podziemia – relacja surowa, rzeczowa, pozbawiona emocjonalnych ozdobników.
Dalej znajduje się wyrok uniewinniający z 1956 roku, wydany przez Sąd Wojewódzki w Warszawie. Dokument przywraca sprawiedliwość Moczarskiemu i jego współoskarżonym – Eustachemu Krakowi i Alfredowi Kurczewskiemu – po latach kłamstw i upokorzeń.
W aneksie znajdziemy też tekst „O Rozmowach z katem” autorstwa Andrzeja Krzysztofa Kunerta, który porządkuje kontekst powstawania książki i jej znaczenie w historii polskiego reportażu. Obok niego umieszczono wywiad Mieczysława Orskiego z Moczarskim – „Jak powstały Rozmowy z katem”, w którym autor opowiada o genezie tekstu, o więziennym pisaniu i o decyzji, by skonfrontować się ze Stroopem nie jako ofiara, lecz jako obserwator.
Druga część aneksu to zestaw literackich głosów, które pokazują, jak środowisko twórców widziało Moczarskiego i jego dzieło. Andrzej Szczypiorski w szkicu „O Kazimierzu Moczarskim” oddaje mu hołd jako pisarzowi i świadkowi epoki. Zbigniew Herbert w krótkim tekście „Co widziałem” nawiązuje do doświadczenia moralnego i granicy, jaką człowiek stawia złu. Jerzy Ficowski wierszem „Epitafium” tworzy prosty, lecz przejmujący hołd dla człowieka prawdy.
Z kolei Gustaw Herling-Grudziński w Dzienniku pisanym nocą przywołuje Moczarskiego jako przykład odwagi intelektualnej w świecie, gdzie milczenie było bezpieczniejsze niż słowo. Aneks zamyka fragment książki Tadeusza Konwickiego „Wschody i zachody księżyca”, w którym pisarz widzi w autorze „Rozmów z katem” symbol człowieka, który nie ucieka od historii, nawet gdy ta zamyka za nim drzwi celi.
Całość aneksu tworzy pełny portret Moczarskiego – żołnierza, więźnia, pisarza i świadka, a jednocześnie pokazuje, jak jego książka stała się punktem odniesienia dla kilku pokoleń polskich intelektualistów.
Siła ciszy
Styl Moczarskiego to dyscyplina. Każde zdanie ma wagę. Brak patosu, brak emocjonalnych gestów – zamiast tego fakty, logika, precyzja. I cisza, która działa mocniej niż tysiąc metafor.
Autor nie tłumaczy Stroopa – on go odsłania. Nie szuka katharsis. Zamiast wielkich ocen – chłodna obserwacja. To właśnie ta forma sprawia, że książka działa jak powolny ładunek emocjonalny: detonuje dopiero po zamknięciu okładki.
Współczesność w cieniu przeszłości
Rozmowy z katem to książka o przeszłości, która nie przestała być aktualna. Moczarski ostrzega bez patosu: zło zaczyna się od usprawiedliwienia. Od zdania „ktoś musi to zrobić”. Od wiary, że moralność można zawiesić, jeśli służy się idei.
To lekcja o mechanizmach władzy, o posłuszeństwie, o wygodzie bezrefleksyjności. W czasach, gdy coraz częściej szukamy prostych podziałów, ta książka przypomina, że historia nie powtarza się dlatego, że ludzie zapominają, ale dlatego, że przestają pytać.
Książka, która zostaje
Po lekturze Rozmów z katem nie czuje się ulgi. Raczej ciężar. Bo to nie jest książka o przeszłości, lecz o naturze człowieka. Moczarski nie daje odpowiedzi. Zostawia pytania, które wracają, kiedy gasisz światło.
Czy posłuszeństwo może być zbrodnią?
Czy milczenie to współudział?
Czy wiedza o zbrodni wystarczy, by jej nie powtórzyć?
Nie ma tu katharsis. Jest niepokój, który zostaje.
Rozmowy z katem to książka, która uczy myślenia w czasach uproszczeń. Historycznie – źródło pierwszej rangi. Literacko – dzieło, które wyprzedziło epokę reportażu. Moralnie – jedno z najważniejszych polskich świadectw XX wieku.
Doskonałość nie jest w formie. Jest w prawdzie. To książka, do której się nie wraca dla przyjemności, tylko z obowiązku wobec samego siebie.
Wydawnictwo Znak Horyzont
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak Horyzont. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.