Niegdyś milcząca i odsunięta w cień, po latach upokorzeń zyskała władzę, której nikt się nie spodziewał. Gdy los jej córek splótł się z przyszłością Polski, dawne krzywdy przerodziły się w bezwzględną siłę – tak narodziła się zemsta Elżbiety Bośniaczki. To opowieść o kobiecie, która wbrew swojej niekoronowanej pozycji potrafiła rozdawać karty w grze o tron.
Elżbieta Bośniaczka przez wiele lat swojego małżeństwa z Ludwikiem Andegaweńskim pozostawała w cieniu swojej wpływowej teściowej – Elżbiety Łokietkówny. Królowa Kikuta, jak pogardliwie nazywano córkę Władysława Łokietka, po tragicznym incydencie, do którego doszło w 1330 roku, kiedy to straciła cztery palce u jednej z dłoni, nie wyraziła nawet zgody na koronację synowej na królową Polski. Elżbieta Bośniaczka pamiętała to Łokietkównie nie tylko do jej śmierci, ale i po. A niby mówi się, że o zmarłych źle się nie myśli i nie mówi. Bośniaczka nie wyznawała najwyraźniej tej zasady….
Długie oczekiwanie na potomstwo
Ludwik Andegaweński cieszył się, gdy jego wuj, Kazimierz Wielki nie mógł doczekać się upragnionego syna, bo to przybliżało Andegawenów do przejęcia polskiej korony. Nie miał zielonego pojęcia, że on też będzie miał problem nie tylko ze spłodzeniem syna, którego nigdy się nie doczeka, ale w ogóle potomstwa.
Pierwsza żona Ludwika Andegaweńskiego – Małgorzata Luksemburska umarła nie rodząc mężowi żadnego dziecka! Z Elżbietą Bośniaczką, Ludwik Andegaweński ożenił się w 1353 roku. Przez pierwsze kilkanaście lat ich małżeństwa, nie urodziło się ich żadne dziecko! Jedną z hipotez, dlaczego tak się stało jest hipoteza o tym, że Bośniaczka zaszła w ciążę niedługo po ślubie, ale poroniła. To skutkowało późniejszym długim oczekiwaniem na kolejne potomstwo.
Lata mijały, a dziecka nadal nie było. Pierwsza ich córka – Katarzyna Andegaweńska urodziła się dopiero 1370 roku. Nie pożyła jednak długo, ponieważ zmarła w 1378 roku w niewyjaśnionych okolicznościach. Druga w kolejce była Maria, a na końcu najmłodsza Jadwiga Andegaweńska. Daty narodzin tej ostatniej nawet nikt nie zapisał.
Miała urodzić się pomiędzy 3 października 1373 roku a 18 lutego 1374. Przy czym tę drugą datę wydedukowano w oparciu o datę ślubu Jadwigi Andegaweńskiej z Władysławem Jagiełłą. W średniowieczu dziewczęta osiągały tak zwany wiek sprawny, czyli zdolność do zamążpójścia, gdy ukończyły 12 lat. Ślub Jadwigi i Jagiełły odbył się 18 lutego 1386 roku. W związku z tym, po odjęciu od tej daty 12 lat wychodzi data 18 lutego 1374 roku. To właśnie ją przyjęto za najbardziej prawdopodobną.
Ludwik Andegaweński decyduje, a żona wszystko rujnuje
Gdy Katarzyna Andegaweńska zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach, być może otruta przez Joannę I – królową Neapolu, o czym pisałem już na łamach tego portalu, Ludwik Andegaweński zdecydował, że Maria Andegaweńska zostanie jego następczynią w Polsce, a Jadwiga na Węgrzech. Jednak niedługo po tej decyzji, w nocy z 10 na 11 września 1382 roku zmarł. Wtedy od dwóch lat nie żyła już także teściowa Elżbiety Bośniaczki – Elżbieta Łokietkówna.
Doszło do tego, że teraz Bośniaczka rozdawała karty. To jej wszyscy musieli słuchać. Za nic miała to, że w Krakowie złożono już przysięgę na wierność Marii, a jej mąż – Zygmunt Luksemburski zaczął odbierać przysięgi wierności od poszczególnych polskich miast. Był prawnukiem Kazimierza Wielkiego, a więc miał prawo zostać królem Polski. Nie został nim jednak, bo jego teściowa zmieniła zdanie…
Świat dziecka postawiony na głowie… z zemsty?
Jadwiga Andegaweńska w chwili śmierci ojca była zaledwie 8-letnią dziewczynką i rzeczywiście była za młoda, by rozdzielić ją z matką. Po co zatem Elżbieta Bośniaczka zmieniła decyzję zmarłego męża? Żeby zaznaczyć swoją obecność, a być może nawet zemścić się za lata upokorzeń, kiedy nie miała zbyt dużo do powiedzenia, bo żyła w cieniu apodyktycznej teściowej, która zabroniła Bośniaczce być koronowaną na królową Polski.
Tylko czemu było winne to dziecko, które przecież przywykło do swojego poukładanego świata. W wieku 4 lat była poślubiona sponsalia de futuro Wilhelmowi Habsburgowi i przebywała nawet w Wiedniu, na dworze swoich przyszłych teściów. Bawiła się zapewne z Wilhelmem.
Teraz musiała to wszystko rzucić i jechać do kraju, który miał zupełnie inne priorytety i nie po drodze było mu z Habsburgami. Panowie krakowscy widzieli sens w unii polsko-litewskiej, ale zanim doszło do zawiązania tej unii, minęły dwa lata długiego i burzliwego bezkrólewia w Polsce.
Elżbieta Bośniaczka teraz rozdawała karty. Kiedyś to ona musiała prosić, bezskutecznie zresztą, swoją teściową – Elżbietę Łokietkównę o to, żeby mogła zostać polską królową, a Łokietkówna pokazywała synowej, gdzie jest jej miejsce w szeregu. Na samym końcu. Teraz Bośniaczka była tą władczą królową Węgier, która decydowała o tym, czy Polska będzie miała króla, czy nie.
Zdecydowała też, która z jej córek tym królem zostanie i kiedy wyruszy do swojego nowego królestwa. Oczywiście ktoś powie, że Jadwiga Andegaweńska była małą dziewczynką i przecież matka bała się ją puścić do obcego kraju. Do kraju, którego nawet sama Bośniaczka nie znała, bo przecież nigdy nie była nad Wisłą.
Miała przecież starszą córkę Marię i to ona miała decyzją ojca zasiąść na krakowskim stolcu. Wolała jednak zrealizować własne ambicje, kosztem małego, niewinnego dziecka – Jadwigi Andegaweńskiej.
Jadwiga Andegaweńska szybko podjęła wyzwanie. Gdy 16 października 1384 roku została koronowana na króla Polski, musiała szybko dorosnąć. Już w roku następnym (14 sierpnia 1385 roku) podpisano akt unii krewskiej, gdzie Jagiełło zgadzał się poślubić Jadwigę i objąć polski tron, a także wypłacić odszkodowanie Habsburgom za zerwane zaręczyny z Wilhelmem Habsburgiem. Wynosił on 200.000 florenów. Natomiast 18 lutego 1386 roku odbył się ślub Andegawenki z Jagiełłą i proces chrystianizacji Litwy, z którego najmłodsza córka Ludwika Andegaweńskiego i Elżbiety Bośniaczki uczyniła swój życiowy cel.
Matka Jadwigi Andegaweńskiej postawiła zatem przed swoją córką bardzo odpowiedzialne zadanie, narażając przy tym Koronę Królestwa Polskiego na dwuletnie bezkrólewie. Opóźniając wyjazd córki nad Wisłę, zafundowała Polakom Bośniaczka wewnętrzny chaos. Dopiero groźba koronacji na króla Polski Piasta mazowieckiego – Siemowita IV sprawiła, że Elżbieta Kotromanić spuściła z tonu i wysłała Jadwigę do Polski. Ta z kolei o mało nie została nad Wisłą… porwana.
Ożenić się z nią chciał Siemowit IV, który w ten sposób chciał zyskać prawa do tronu. Próba porwania została udaremniona, a Siemowit IV otrzymał rękę siostry króla Władysława II Jagiełły – Aleksandry Olgierdówny. Aleksandra i Siemowit IV stali się protoplastami Habsburgów
Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy
Elżbieta Bośniaczka nie poprzestała na samowolce w Polsce. Wzorując się, prawdopodobnie, na sposobie prowadzenia rządów w Bośni, przeniosła je na węgierskie podwórko. Zaczęła usuwać swoich politycznych przeciwników. Jej ofiarą padł Karol III z Durazzo – kuzyn zmarłego męża. Za zlecenie jego zabójstwa dostała się do niewoli, gdzie w styczniu 1387 roku została uduszona własnym warkoczem, i to na oczach własnej córki – Marii Andegaweńskiej.
W ostatnich chwilach została opuszczona przez zięcia – Zygmunta Luksemburskiego, najmłodszą córkę – Jadwigę Andegaweńską i jej męża Władysława Jagiełłę. I tylko była przy niej córka Maria, która i tak nie uratowała matki. Bezczynnie patrzyła, jak zabijają jej matkę, a potem wieszają jej zwłoki w oknie novigradzkiego zamku, bojąc się, że za chwilę do niej dołączy.
Chciałoby się podsumować to młodzieżowym sloganem: karma wraca. Nie można realizować swoich chorych ambicji kosztem dziecka, bo wtedy stanie się ono nieszczęśliwe. Na szczęście Jadwiga Andegaweńska okazała się silną władczynią, która podołała wszystkim postawionym przed nią wyzwaniom. No, prawie wszystkim…. Umarła w kilka tygodni po porodzie córki. Zarówno ona, jak i jej córka, ale na to wpływu nie miała…
Bibliografia:
- Nikodem Jarosław, Jadwiga. Król Polski, Wrocław 2009.
- Sroka Stanisław A., Genealogia Andegawenów węgierskich, Kraków 2015.