Biało-czerwona szachownica nad ZSRR. Początki lotnictwa LWP | Część 1

Zadanie, jakie przed załogami bombowców z 212 Eskadry postawili przełożeni, było proste. Znaleźć i zbombardować niemieckie kolumny w rejonie Wielunia. Polacy lecieli sami. W przypadku spotkania z myśliwcami wroga polskie bombowce musiały polegać tylko na ogniu obronnym strzelców pokładowych. Warto podkreślić, że uzbrojenie strzeleckie bombowców „Łoś” stało na bardzo wysokim poziomie. Karabiny maszynowe wz. 37 były skuteczną bronią. Znacznie lżejsze – rzecz mająca fundamentalne znaczenie w lotnictwie – od stosowanych powszechnie km-ów Vickers F ( km wz. 37 ważył tylko 7 kg) zostały przez lotników i konstruktorów nazwane „szczeniakami”.

Messerschmitt Bf-109 E 4 należący do JG 54 – lato 1941 roku. Fot. Wikipedia Commons
Messerschmitt Bf-109 E 4 należący do JG 54 – lato 1941 roku. Fot. Wikipedia Commons

Trzem polskim załogom los jednak nie sprzyjał. Krótko po starcie do lecących w stronę Wielunia bombowców „przyczepiły się” niemieckie Messerschmitty Bf-109 D z 1./ZG2[31]. Niemieckie myśliwce były szybsze i zwrotniejsze od polskich bombowców, które w dodatku były słabiej uzbrojone. Uzbrojenie obronne polskich bombowców nie mogło równać się z działkami i kaemami zamontowanymi w Bf-109. Polskie „Łosie” były łatwym łupem dla Niemców. Zadanie niemieckich pilotów było ułatwione dzięki ograniczonemu polu strzału strzelców zajmujących miejsca na tylnych stanowiskach w bombowcach.

Atak zakończył się zestrzeleniem wszystkich polskich maszyn. Polacy odnotowali jednak pewien sukces – myśliwiec atakujący „Łosia” 72.16 został uszkodzony, a następnie, ciągnąc warkocz dymu, uderzył w ziemię[32]. Polski samolot zdołał jeszcze zrzucić bomby, po czym pokład opuścili strzelcy, którzy wyskoczyli na spadochronach. Warto podkreślić, że piloci niemieccy strzelali do opuszczających pokład płonącego bombowca strzelców pokładowych. Nie był to odosobniony przypadek. Piloci Luftwaffe często dopuszczali się podobnych „wyczynów”, choć bywali wśród nich także dżentelmeni[33].

Uszkodzony „Łoś” awaryjnie lądował pod Dłutowem. W wyniku lądowania w płonącym kadłubie uwięzionych zostało dwóch członków załogi. Z pomocą przyszli im miejscowi chłopcy, którzy wyciągnęli lotników z płonącej maszyny. W ostatnich latach wydarzenie to zostało upamiętnione, w Dłutowie można zobaczyć pomnik przedstawiający polskiego „Łosia” w skali 1:1 oraz tablicę pamiątkową, na której znajduje się dokładny opis wydarzeń z owego pamiętnego wrześniowego dnia[34].

10 Polikarpow Po-2 znany także jako U-2VS. Egzemplarz w barwach 2 PNB „Kraków” ze zbiorów Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Fot. autor
10 Polikarpow Po-2 znany także jako U-2VS. Egzemplarz w barwach 2 PNB „Kraków” ze zbiorów Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Fot. autor

Po zestrzeleniu A. Danielak zdołał dotrzeć do Warszawy, gdzie wziął udział w walkach. Po kapitulacji stolicy przedostał się na tereny okupowane przez Sowietów, gdzie przebywała jego rodzina. Znalazł zatrudnienie i prowadził spokojne cywilne życie. Po agresji niemieckiej na ZSRR przeniósł się dalej na wschód, a w 1944 r. zgłosił się do organizującego się Ludowego Wojska Polskiego. Początkowo, podobnie jak E. Chromy, trafił do 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Następnie na wniosek gen. Karola Świerczewskiego trafił do Grigoriewskoje, gdzie przydzielono go do 2 Pułku Nocnych Bombowców „Kraków”, szkolącego się wówczas na dwupłatowych Polikarpowach Po-2.

W czasie wojny A. Danielak przebył cały szlak bojowy 2 PNB. W jego szeregach walczył również po wojnie, gdy dwupłatowe Po-2 skierowano w Bieszczady, gdzie miały wspierać wojska lądowe w walkach z banderowcami i podziemiem niepodległościowym. Sam A. Danielak pozostał w lotnictwie wojskowym. W 1948 r. został skierowany do radzieckiej Akademii Lotniczej w Monino, którą ukończył w 1950 r. Po powrocie do kraju pracował w MON, gdzie zajmował się kwestiami dotyczącymi lotnictwa. Dosłużył się stopnia pułkownika[35].

Jedną z ciekawszych dróg do ośrodka szkoleniowego dla polskich lotników w ZSRR była zdecydowanie trasa, jaką przebył M. Konieczny. Późniejszy oficer polityczny 1 PLM „Warszawa” był rodowitym warszawiakiem. Przed wojną służył w wileńskim 5 pułku lotniczym, wcześniej przez kilka lat pełnił obowiązki instruktora pilotażu w Szkole Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie[36].

Jednostka M. Koniecznego, III/5 Dywizjon myśliwski, stacjonowała na wileńskim lotnisku Porubanek, położonym cztery i pół kilometra od śródmieścia. Późniejszy „politruk” na Porubanku odpowiadał za sekcję treningową oraz sprawował zarząd nad stacją benzynową. We wrześniu 1939 r. pozostał na wileńskim lotnisku, gdzie zajmował się szkoleniem rezerwistów, a 18 września wraz z innymi lotnikami z Porubanka odleciał na szkolnym PWS-26 do Dyneburga.

Piotr Rapiński

Czytaj część drugą

Bibliografia:

Banaszczyk E., Skrzydlata dywizja, Warszawa 1975.

Chromy E., Szachownice nad Berlinem, Warszawa 1967.

Chromy E., Uwaga Messerschmitty, Warszawa 1966.

Dalecki T., Gościnne niebo. Wspomnienia ze szkół lotniczych w ZSRR 1944-1946, Poznań 1977.

Kaczyński A., Historia, jakiej nie znamy. Portal Polska Zbrojna. Mikołaj Arciszewski – sowiecki łącznik, [dostęp 23 X 2014] http://blogmedia24.pl/node/48386.

Konieczny M., Jaki startują o świcie, Warszawa 1980.

Morgała A., Polskie samoloty wojskowe 1939-1945, Warszawa 1976.

Oset A., Szymańska B., Łoś z dłutowskiego lasu, [dostęp 16 X 2014] http://www.altair.com.pl/magazines/article?article_id=2484.

Petrykowski M., Ostatni DC-3 PLL LOT, [dostęp 15 X 2014] http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/1157catid=1.

Sołżenicyn A., Archipelag GUŁag 1918-1956. Próba dochodzenia literackiego, T. 2, Warszawa 1990.

Syktywar, [dostęp 23 IX 2014] http://www.russia-ic.com/regions/3979/3980.

Zawilski A., Zawilski, Polskie fronty 1939-1945, T. 2, Warszawa 1997.

Zmyślony W., Aleksander Danielak, [dostęp 16 X 2014] http://www.polishairforce.pl/danielak.html.

Zmyślony W., Edward Chromy, [dostęp 23 IX 2014] http://www.polishairforce.pl/chromy.html.
Przypisy:

[1] E. Banaszczyk, Skrzydlata dywizja, Warszawa 1975, s. 10-11.

[2] A. Zawilski, Polskie fronty 1939-1945, t. 2, Warszawa 1997, s. 527.

[3] Tamże.

[4] Tamże.

[5] E. Banaszczyk, dz. cyt., s. 15-17.

[6] A. Zawilski, dz. cyt., s. 527.

[7] E. Banaszczyk, dz. cyt., s. 17. Por. T. Wichierkiewicz, przed wojną był nawigatorem. Podczas szkolenia w Grigorjewskoje uzyskał uprawnienia pilota.

[8] E. Chromy, Szachownice nad Berlinem, Warszawa 1967, s. 19.

[9] Tamże, s. 39.

[10] A. Morgała, Polskie samoloty wojskowe 1939-1945, Warszawa 1976, s. 660.

[11] Tamże.

[12] W. Zmyślony, Edward Chromy, [dostęp 23 IX 2014] http://www.polishairforce.pl/chromy.html.

[13] A. Sołżenicyn, Archipelag GUŁag 1918-1956. Próba dochodzenia literackiego, T. 2, Warszawa 1990, s. 383-384.

[14] Tamże, s. 386.

[15] W. Zmyślony, dz. cyt..

[16] E. Chromy, Uwaga messerschmitty, Warszawa 1966, s. 5-6.

[17] Tamże, s. 7.

[18] Tamże, s. 12-13.

[19] Tamże, s. 14.

[20] Tenże, Szachownice…, s. 40.

[21] Tamże, s. 41. E. Chromy błędnie podaje nazwę transportowca, na którego pokładzie odbywał się lot. Zarówno radzieckie Lisunowy Li-2, jak i produkowane w Japonii Showa L2D były po prostu licencyjnymi Douglasami DC-3, w wersji wojskowej znanymi jako Dakota C-47. DC-2 był wersją wcześniejszą, wyprodukowaną w niewielkiej ilości egzemplarzy (ok. 140). Pomyłka mogła być spowodowana faktem, że przed wojną w Polskich Liniach Lotniczych LOT wykorzystywano kilka Douglasów DC-2 z wyglądu bardzo podobnych do DC-3. Po wojnie DC-3 służyły w odrodzonym „Locie”. Obecnie jedna z tych maszyn wciąż lata. Samolot „służy” w Afryce Południowej, co ciekawe, zbudowano go w marcu 1944 r. Eks-LOTowska maszyna służyła także w barwach lotnictwa duńskiego, francuskiego i jugosłowiańskiego. M. Petrykowski, Ostatni DC-3 PLL LOT, [dostęp 15 X 2014] http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/1157catid=1.

[22] E. Chromy, Szachownice…, s. 40.

[23] Tamże, s. 43.

[24] Tamże.

[25] Tamże, s. 46.

[26] Tamże, s. 45.

[27] M. Konieczny, Jaki startują o świcie, Warszawa 1980, s. 59-63.

[28] IAP – ros. Istriebitielnyj Awiacjonnyj Połk, Pułk Lotnictwa Myśliwskiego.

[29] T. Dalecki, Gościnne niebo. Wspomnienia ze szkół lotniczych w ZSRR 1944-1946, Poznań 1977, s. 39.

[30] Tamże, s. 31-32.

[31] Istnieją pewne kontrowersje odnośnie tego, ile niemieckich myśliwców zaatakowało polską wyprawę bombową. Według danych przytaczanych przez W. Zmyślonego na stronie www.polishairforce.pl maszyn niemieckich było 7, a według A. Oseta i B. Szymańskiej polskie „Łosie” zostały zaatakowane przez 8 maszyn Bf-109. A. Oset, B. Szymańska, Łoś z dłutowskiego lasu, [dostęp 16 X 2014] http://www.altair.com.pl/magazines/article?article_id=2484.

[32] W. Zmyślony, Aleksander Danielak, [dostęp 16 X 2014] http://www.polishairforce.pl/danielak.html.

[33] Mianem dżentelmena z Luftwaffe można określić choćby Franza Stiglera. Zob. A. Makos, L. Alexander, Rycerze wojennego nieba, Poznań 2014.

[34] Opis na podstawie treści tablicy pamiątkowej.

[35] W. Zmyślony, Aleksnader….

[36] M. Konieczny, dz. cyt., s. 7.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*